Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

26

lip
2009

Seattle -- pierwsze wrażenia

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 07:47

głównie potężne downtown, kilka wizytówek Seattle, trochę klimatów amerykańskich i paru moich ziomali o rożnych narodowościach. jestem tu już dwa tygodnie -- powoli przywykam do codziennego życia, wiec wrzucam, póki mogę.. wkrótce więcej fotek, bo pogodę mamy tutaj niesamowita -- codzienne upały i błękitne niebo.. amazing.

26

lip
2009

wieczorny widok z balkonu..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 08:19

wieczorna panoramka i Space Needle z naszego balkonu. na razie mieszkamy w firmowym mieszkanku na 20. pietrze Metropolitan Tower, we wrześniu zaczniemy szukać czegoś własnego.. większa wersja po kliknięciu:


02

sie
2009

nocny grajek

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 07:06

na ulicach Seattle na każdym kroku spotyka się żebrzących ludzi. są wśród nich podróżnicy z plecakami, dzieciaki, wszelkiej maści wykolejeńcy i oczywiście bezdomni. bezdomnych jest najwięcej. za bardzo się nie narzucają, ale są wszędzie. ostatniej nocy spotkaliśmy jednak bezdomnego innego niż wszyscy pozostali. facet przedstawił się jak Glen Freeman, pseudo 'POPS', powiedział, że nie ma gdzie mieszkać, a na końcu dodał, ze ma 12 piosenek na You Tubie i za pół dolara zrobi nam tu małe show. na światłach na skrzyżowaniu. do tego strasznie był wygadany i w ogóle przyjaźnie mu z oczu patrzyło. no wiec zgodziłem się: wyciągnął bęben (zrobiony z 3-galonowego pojemnika na wodę) i przez 3 minuty śpiewał na środku chodnika. coś mniej więcej jak tutaj:


02

sie
2009

widoki z okien mojej firmy..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 22:44

NCsoft West mieści się na 20 piętrze budynku przy 1501 Century Square. zajmujemy całe piętro, więc niesamowite widoki obejmują w zasadzie całą panoramę Seattle. oto kilka z nich:









12

sie
2009

o miejscowych..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Seattle, 02:42

jestem bardzo mile zaskoczony Amerykańcami. miałem średnie doświadczenia z 2004 roku, choć zdawałem sobie sprawę, że wpływ na to miało ściśle wakacyjne miejsce. po pierwszym miesiącu przysłowiową głupotę miejscowych można włożyć między bajki. jak wszędzie, spotyka się tu całe masy zdrowo trzepniętych ludzi, ale generalne odczucia są pozytywne. z każdym napotkanym miejscowym można rzeczowo i otwarcie porozmawiać, opowieści z umiejscawianiem naszego kraju w Ameryce Płd również się tu nie zdarzają.. ludzie, z którym każdego dnia się tu spotykam, cechują się kreatywnością, szybkim działaniem i błyskotliwością. wiedza wielu z nich szeroko wychodzi poza to, czym zajmują się w firmie. pisarz naszych tekstów jest zapalonym muzykiem, producent półzawodowo zajmuje się grafiką i renderowaniem filmów, a tester potrafi programować. jednak szczególnie ujmuje mnie fakt, że każdy każdego traktuje tutaj na równi. nowe, czasowo przyjęte osoby czynnie uczestniczą w spotkaniach, ludzie słuchają się nawzajem i zadają pytania nie robiąc przy tym głupich min. zero wyższości, otwarcie na świat. każdy mówi innym angielskim, a miejscowi z uporem lepszej sprawy nie łamią się łamaniem ich rodzinnego języka. z jednej strony luz, z drugiej dążenie każdego z osobna do pomyślnego załatwienia sprawy. tak jest u nas, choć na ulicy spotkać można podobnych ludzi. nie wiem, czy wpływ na to ma fakt, że w Seattle mieści się główna siedziba wiele światowych korporacji, od Microsoftu po Amazon.com, od Starbucksa po Nordstrom, od Boeinga po RealNetworks. na chodnikach ścisłego centrum przewija się cała masa garniturowców i wypachnionych panienek, a między nimi, dodając z poczucia obowiązku, przesuwa się cała reszta, w tym szaleni bezdomni i otumanieni nie-wiadomo-czym nastolatkowie. do tej pory trzykrotnie spotkałem tu Polaków: raz na lotnisku, 2 razy na chodniku Polaków odbywających staż, albo wymianę, w Microsofcie. ale wracając do sprawy: napotkani przez ten miesiąc Amerykanie są bardzo w porządku. na górskich szlakach Mt Rainier spotkaliśmy kilkanaście osób, każdy zainteresowany naszym światem, każdy gotowy do niesienia pomocy. przyciąga ich jakaś magia bycia z innej części świata. mnie osobiście strasznie to kręci i czuję się tu dobrze.

16

sie
2009

Hempfest

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 09:15

Seattle Hempfest to największa na świecie impreza nawołująca do legalizacji marihuany (wiki). częściowo dzięki tej inicjatywie (odbywa się nieprzerwanie od 1991 roku) rząd stanu Waszyngton zalegalizował w 1998 roku medyczne wykorzystanie tego narkotyku, a w 2003 znacznie obniżył kary za osobiste jego zażywanie. poniżej trochę ludzi z koncertów:
















12

paź
2009

Seattle -- kilka pocztówek..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 21:21

wreszcie zabrałem się za starsze zdjęcia ze Seattle zbierając do kupy kilka wypadów w dalsze lub bliższe rejony miasta. zapraszam do wrześniowego fotobloga, a tutaj na zachętę wrzucam tylko kilka pocztówek.. na początek panoramka (pełna szerokość: 4035 px otwiera się w nowym oknie) z promu kursującego z downtown do dzielnicy West Seattle, a potem kilka ujęć z punktu widokowego w dzielnicy Queen Anne:







30

gru
2009

świąteczne Seattle..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 02:37

centrum Seattle w pierwszy dzień Bożego Narodzenia. pusto i świątecznie. czasem jakiś samochód, kilka osób przemknie chodnikiem, z oddali słychać ulicznego grajka..










11

sty
2010

Seattle aquarium..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 20:50

wersja HD jest dostępna bezpośrednio na Vimeo..



08

lut
2010

na grobie Bruce'a i Brandona Lee..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 09:33

Bruce Lee oraz jego syn Brandon pochowani są na cmentarzu Lake View w Seattle.. oboje, ojciec i syn, zmarli bardzo młodo. u Bruce'a wykryto obrzęk mózgu po tym jak zemdlał na planie filmu Wejście Smoka. Brandon został postrzelony na planie filmu Kruk podczas kręcenie sceny z gangiem -- przez przypadek w magazynku znajdował się ostry nabój. Bruce Lee studiował w Seattle i właśnie tutaj założył swoją pierwszą szkołę walk -- dlatego też tutaj spoczywa jego ciało.

na grobie Bruce'a widnieje inskrypcja:

Your inspiration continues to guide us toward our personal liberation

(twoje natchnienie prowadzi nas ku naszemu osobistemu wyzwoleniu)
a to dłuższy tekst na grobie Brandona:
"Because we don't know when we will die, we get to think of life as an inexhaustible well. And yet everything happens only a certain number of times, and a very small number really. How many more times will you remember a certain afternoon of your childhood, an afternoon that is so deeply a part of your being that you can't even conceive of your life without it? Perhaps four, or five times more? Perhaps not even that. How many more times will you watch the full moon rise? Perhaps twenty. And yet it all seems limitless..."

(ponieważ nie znamy daty naszej śmierci, postrzegamy życie jako niewyczerpaną studnię. a przecież wszystko zdarza się określoną, w rzeczywistości bardzo niewielką, ilość razy. ile jeszcze razy przypomnisz sobie pewne popołudnie ze swojego dzieciństwa, popołudnie, które w tak dużym stopniu jest częścią ciebie, że nie potrafisz nawet wyobrazić sobie swojego życia bez niego? być może cztery, może jeszcze pięć razy? a może i nawet nie tyle. ile jeszcze razy będzie ci dane obserwować pełnię księżyca podczas wschodu? może ze dwadzieścia razy. to wszystko wydaje nam się teraz takie nieograniczone...)














23

lut
2010

szósta trzydzieści..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 06:38

w sobotę zwlokłem się z ciepłego łóżka już przed szóstą i wybrałem się na wschód słońca. różne myśli przychodziły mi do głowy w trakcie szukania spodni po ciemnym pokoju -- Seattle jeszcze śpi, żywej duszy na dworze, cicho wszędzie. jednak po dotarciu na miejsce osłupiałem: w rzędzie stało już tam szesnastu fotografów z szesnastoma rozłożonymi statywami. grzecznie stanąłem sobie na końcu linii i tym sposobem było nas już siedemnastu. wschód nastąpił ok 6.30 i bardzo ciepłym światłem przepełnił panoramę downtown. bardzo wyraźnie widoczny był oddalony o ok 100km wulkan Mt Rainier. poniżej panorama okolicy i kilka późniejszych (w zasadzie zdjęcie drugie pstryknięte było jako pierwsze, od razu po przyjeździe) fotek okolicy. ahh, w pięknym miejscu obecnie mieszkamy..













26

mar
2010

w Seattle już wiosna..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 06:28

wiosna w pełni -- wszystkie zdjęcia pochodzą z terenu kampusu University of Washington.





ten katedro podobny budynek to uniwersytecka biblioteka (Suzzallo Library):










większość poniższych fotek pochodzi z Alei Wiśniowej, znanej z mnóstwa drzew rodem z Japonii: