Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

10

lip
2010

wietrzne wybrzeże Pacyfiku..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 07:43

jeśli ktoś, podobnie jak Irena Santor, twierdzi, że nie ma już dzikich plaż, to zapraszam nad wybrzeże Pacyfiku w stanie Waszyngton..







































14

lip
2010

o plażach Pacyfiku słów kilka..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 01:31

nasz pierwszy kontakt z oceanem w stanie Waszyngton nastąpił późnym popołudniem. nasz namiot rozbiliśmy kilkaset metrów od plaży, na campingu Mora, a gdy pojawiliśmy się nad wodą słońce chyliło się już ku zachodowi. aby dostać się na plażę Rialto należy przedrzeć się przez kilka spiętrzonych metrów wyrzuconych tu przez ocean pni drzew. drewniane kłody regularnie, co wiosnę, spływają tu z bliższych lub dalszych pasm górskich porywane siłą wartkich rzek. przez lata tworzy się z tego całkiem spora bariera -- unikalny wytwór wysokich, skutych lodem i pokrytych wysokim iglastym lasem gór i bliskiego oceanu.. malownicze, trochę przypominające gigantyczną rozgrywkę w bierki, składowisko..

mimo swojej surowości, wiatru i zimnej wody wybrzeże sprawia przyjemne wrażenie. może nie jest to to specyficzne uczucie, które odczuwamy nad naszym rodzimym Bałtykiem (bo nie ma tu smażalni, papierowych talerzy i tłustych frytek. a ponadto tego cudownego piasku, zapachu morza i kiczowatych pamiątek), ale z pewnością jest tu jakiś inny rodzaj wyjątkowości. wieczorami kręci się tu całkiem sporo ludzi -- część z nich spaceruje (co z uwagi na niewielkie kamienie wcale nie jest odpoczynkiem), inni rozpalają ogniska, czy odpoczywają w zachodzącym słońcu. jakaś para rozbija namiot i zamierza tu spędzić noc -- nie jest to do końca legalne, ale kto ich tam na takim pustkowiu znajdzie.. wieje wiatr, non stop, czasem chce urwać głowę..

drugą plażą przy której się zatrzymujemy jest Ruby Beach. miejsce to znane jest ze swoich kolumn -- geologicznych pozostałości brzegu, który cofając się, od milionów lat toczy niekończącą się walkę z oceanem. to stąd pochodzi większość wrzuconych w poprzedniej notce fotek. jesteśmy tu w czasie odpływu -- plaża jest szeroka, piaszczysta, a ocean odsłania mnóstwo wyrzuconych tu z głębin roślin. wystające z piasku kolumny, a nawet całe, porośnięte drzewami kilkusetmetrowe wyspy, tworzą bajkowy, fantastyczny krajobraz. surowości dodają spływające tu do oceanu rzeki i strumienie. przerzuca się przez nie walające się tu kłody i tak, od mostku do mostku, posuwa się naprzód. miejsce to zwykle przykryte jest gęstą mgłą, ale my jak zwykle cieszymy się błękitem i ciepłym wiosennym słońcem.. takie szczęście weekendowych podróżników..