Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

29

wrz
2008

Long Man of Wilmington..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Brighton, 18.31

w sobotę udaliśmy się na kolejny lokalny wypad -- tym razem celem był Long Man of Wilmington. wielokrotnie kręciliśmy się w jego okolicach, obchodząc, zachodząc, nie natrafiając, przejeżdżając, w rzeczywistości więc nigdy nie stanąłem u stop ogromnego dzieła minionych cywilizacji. w sobotę się udało.. Long Man jest kamienną figurą ułożoną na stokach wzgórza Windover w pobliżu miasteczka Wilmington w hrabstwie East Sussex. samo Wilmington niczym szczególnym się nie wyróżnia -- ot spokojna wioska z gatunku tych leżących na dnie dolin, w których białe kamienne kościółki czuwają nad pomyślnością mieszkańców. tajemnicze dzieło mierzy 69 metrów i pod tym względem jest jednym z największych odzwierciedleń kształtu człowieka na kuli ziemskiej (największym pozostaje Atacama Giant w Chile). jego pochodzenie, jak również cel budowy, ginie w pomroce dziejów, a prawdy prawdopodobnie nie dowiemy się już nigdy. teorii oczywiście jest wiele, gdyż badania nad wapienną atrakcją trwają od wieków. czy pomnik reprezentuje boga, czy wojownika, czy jest on może opiekunem płodności dawnych mieszkańców tych okolic, czy strażnikiem chroniącym przed najazdem wroga? tego typu intrygujących pytań, na które odpowiedzi poznać można chyba tylko na wycieczce do światów alternatywnych, jest zresztą więcej. Long Man zbudowany jest zgodnie z zasadami proporcji -- patrząc od dołu, z poziomu gruntu figura zachowuje proporcje ludzkiego ciała. dopiero zdjęcia satelitarne wyraźnie ukazują jego rzeczywistą długość. figura została zrekonstruowana (!) w czasach wiktoriańskich, kiedy to pozbawiono Long Mana genitaliów i zmieniono kształt jego stóp, co miało dopasować pomnik do wyobrażeń tamtej epoki. dla mnie działania śmieszne i pozbawione sensu. materiały na które się natknąłem sugerują zresztą, że kształt figury mógł znacznie różnić się przed tysiącami lat -- np. w okresie II wojny światowej białe wapienne kamienie pomalowano na zielono, aby nie stanowiły punktu odniesienia dla niemieckich pilotów w Bitwie o Anglię. obiekt w każdym razie jest do dzisiaj elementem kultu angielskich neopogan, podobnie jak sławny Stonehenge. festiwale odbywające się w tych okolicach są całkiem znane, a najlepszym podobno źródłem informacji o tym miejscu jest pub The Giant's Rest (spoczynek olbrzyma), który mijaliśmy idąc od centrum miasteczka.. tajemniczość figury tak mocno wpłynęła na Agatę, że po kilku kilometrach marszu zasnęła jak kamień (cóż za zbieg okoliczności) u stóp tajemniczej postaci.. ja wdrapałem się na okoliczne wzgórze (tocząc z napotkanym królikiem korespondencyjny pojedynek wspinaczkowy), gdzie oprócz olśniewających widoków South Downs można natknąć się na pozostałości grodziska i kurhanów grzebalnych z epoki brązu. stojąc na szczycie i patrząc się (ha, z góry!) na Long Mana, nie sprawia on już tak wspaniałego wrażenia, jak z dołu. sprawnie ułożone kamienne bloki, do tego wymalowane niedawno jakąś lśniącą białą farbą.. świetne anglojęzyczne źródło informacji o tym cudzie można znaleźć tutaj.