Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

09

lip
2009

Isle of Wight

kategoria: podróże, link bezpośredni

Brighton, 14:05

wyspą Wight zainteresowałem się na wiosnę 2007 roku. położony 3 km na południe od Portsmouth skrawek lądu o kształcie przypominającym romb miał być tą prawdziwą Anglią. historia sięgającą milionów (w przypadku dinozaurów) i tysięcy (w przypadku ludzi) lat, wspaniałe krajobrazy, aura tajemniczości płynąca z porozrzucanych po zielonych łąkach megalitycznych głazów. do tego fantastyczne zdjęcia Jamiego Russela i setki kilometrów ścieżek rowerowych -- kupiłem mapę i starannie zacząłem planować swój wypad, który miał być rowerową objazdówką. ale.. jak to czasem bywa, niekiedy ciężko o realizację planów. wyspę odwiedziłem dopiero 2 lata później. i to nie z rowerem, a z grupą sześciu podobnych mi zapaleńców..

pierwsze wrażenie? wakacje. pierwsze promyki słońca (wyprawa odbyła się w maju), małomiasteczkowy klimat, zieleń, morze i wiatr. okazuje się, że Isle of Wight rzeczywiście ma w sobie coś z podstaw angielskiej historii. podobno przyjeżdżają tu ludzie z całego świata, żeby choć przez chwilę pobyć w eleganckiej i dystyngowanej XIX-wiecznej Anglii epoki wiktoriańskiej. nienaruszone piękno i zupełnie nieznany mi model Anglika. zresztą miejsce to nazywane jest 'wyspą starców' -- większość jej mieszkańców jest w wieku średnim i .. ponad średnim. osiedlają się tu Brytyjczycy z pokaźną emeryturą, aby w ciszy i w zgodzie z naturą spędzić jesień swojego życia. niektórzy zakładają pensjonaty i żyją z przyjmowania turystów. generalnie wszyscy są pomocni i skłonni do udzielania wskazówek..

nazywana brytyjskimi tropikami (choć to nieco na wyrost) wyspa Wight jest znana w świecie z bogatych wykopalisk szczątek dinozaurów. oprócz tego znajdziemy tu średniowieczne zamki i dziewiętnastowieczne królewskie rezydencje. Zadbane, czyste plaże i dzikie, strome wybrzeża. my osiedliliśmy się w Shannon, gdzie wybrzeże z reguły jest płaskie jak nos Afrykańczyka. na zachodzie za to dominują strome, pionowe, kredowe klify.

nie wyszło mi z rowerem więc uderzyliśmy w lokalne linie autobusowe. miejscowa firma 'Southern Vectis' oferuje dwu i trzydniowe bilety, na których bez problemu można objechać całą wyspę wyskakując w dowolnym jej miejscu. od plaży do plaży, we wszystkich kierunkach, przez wsie i miasteczka, łąki i wzniesienia. wyspa Wight znana jest również z farm lawendy i czosnku, który sprzedawany jest tu na setki róznych sposobów (włącznie z lodami czosnkowymi i najlepszym czosnkiem na odstraszanie wampirów).

co ponadto? corocznie odbywa się tu ponad 1000 różnego rodzaju imprez sportowych, muzycznych i kulturalnych. w Bembrige stoi jedyny zachowany na wyspie zabytkowy wiatrak z 1700 roku. Osborne House w East Cowes na północy wyspy to ulubiona rezydencja byłej brytyjskiej królowej Viktorii i księcia Alberta. w stolicy -- Newport należy obejrzeć twierdzę Carisbrooke, a w Yarmouth -- szesnastowieczną twierdzę Henryka VIII. ale to wszytsko pic na wodę. na wyspę jedzie się po to aby odpocząć. dla jej wyjątkowego klimatu, dla latarni morskich, dla wzniesień, spacerów i morskiego wiatru. dla tradycyjnych kilkusetletnich knajp, gdzie leje się piwo i serwują angielskie potrawy. nam trafił się zgrany zespół -- był więc grill na plaży do północy, a potem ucieczka przed odpływem. ja zebrałem się nawet w sobie i wstałem o 3.30 na wschód słońca! taki byłem ambitny -- problem tylko, że było pełne zachmurzenie...

pełna galeria z wyprawy znajduje się na majowym fotoblogu oraz na picasie.