Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

05

gru
2010

Hawaje 2010!

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 10:48

na miły początek naszego nowego cyklu przedsmak atrakcji, które przeżyliśmy na Oahu. wersja HD bezpośrednio na Vimeo.

08

gru
2010

Torcida na Hawajach

kategoria: pasje, link bezpośredni

Seattle, 09:07

nie mogłem się powstrzymać ;)

jesień -- Mt Baker

10

gru
2010

Hawaje cz. III -- Honolulu, miasto

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 08:29

dobra -- wróciliśmy już, odpoczęliśmy, wymarzliśmy, z krótkich rękawków przesiedliśmy się do ciepłych kurtek z chroniącymi od deszczu i śniegu kapturami, więc na spokojnie, step by step, jedziemy z opisem wakacji 2010.

zaczynamy od Honolulu -- stolicy stanu Hawaje, światowego centrum turystyki, oazy betonu na południu zagubionej wśród wód Pacyfiku wyspy wulkanicznej Oahu. będzie krótko, bo robi nam się niesmacznie w samym środku molochu, a takim jest to miasto. już wystarczy, że sami mieszkamy w podobnym. Honolulu jest kurortem wakacyjnym -- nie wiem, czy gdziekolwiek indziej na tak niewielkiej przestrzeni postawiono tak dużą liczbę hoteli. jak na kurort przystało jest tu stosunkowo ładnie, klinicznie czysto i niesamowicie komercyjnie. na rozgrzanych (w dzień bardzo mocnym słońcem, w nocy setkami pochodni) chodnikach istna wieża Babel -- słychać dziesiątki różnych języków, w tym oczywiście polski i czeski, i wszędzie, wszędzie rosyjski. w dzień ludzie żyją plażą, downtown ożywa w nocy, kiedy chodnikami ciągną wypachnione zastępy opalonych ciał. jest drogo, niekiedy dwa razy drożej niż w Seattle, ale to nie powinno dziwić, skoro wszystko na wyspę trzeba dowieźć. przykładowe ceny: noc w hotelu 3* -- 100$ (pokoje hotelowe akurat drogie tu nie są), chleb -- 7$, piwo w knajpie -- 6$, kolacja w restauracji dla 2 osób, od 50-60 w górę. z lotniska można wziąć taksówkę za 30$, bus shuttle -- 9$/os, jednak my, jak zwykle w takich okolicznościach bierzemy transport lokalny -- zwykły autobus miejski pod same drzwi naszego hotelu za 2.5$/os.

ludzie gromadzą się na reprezentacyjnej Kalakaua Avenue, gdzie tłok i drogie sklepy, oraz równoległej do niej Kuhio Ave, gdzie ludzie się bawią i gdzie prostytutki nie dają spokojnie przejść ludziom z aparatem i dużymi obiektywami. zadziwiająco spokojnie jest na samej plaży -- w nocy jest ciemna, cicha, nieliczne knajpki stoją prawie puste.. warto odwiedzić International Market -- targ pod gołym niebem, taki nasz klasyczny balcerek, tyle że w łądnej otoczce, z fontannami i niesamowitą roślinnością. wrzucę jeszcze kilka zdjęć nocnych.

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

i ta druga strona miasta -- ta bardziej przyjazna, zielona. generalnie kierując się w każdą z trzech stron Downtown natkniemy się na okolice jak poniżej.. nie obraziłbym się, gdyby kazano mi mieszkać w takim blokowisku, z jednej strony ocean, z drugiej sciekle zielone wzgórza wulkaniczne..

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

a tak się prezentuje Honolulu ze wzgórza wulkanu Diamond Head (o samym wulkanie odsyłam na wiki, warto poczytać, niesamowite miejsce!)

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

Hawaje -- Honolulu, miasto

10

gru
2010

Hawaje cz. IV -- Honolulu, miasto, panoramy

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 09:03

specjalnie bez lightboksa, coby je sobie odtworzyć w pełnej krasie 3600 pikseli:

jeszcze raz widok z krateru Diamond Head, złożone z 3 strzałów na 200mm. daleko w oddali widać port Pearl Harbor, po prawej, po środku widać kanał oddzielający downtown od zielonej części widocznej na drugiej panoramie. Waikiki Beach ciągnie się tam gdzie się plaży można spodziewać, ale o tym wkrótce osobna notka:



i widok na zieloną część Honolulu, 70mm pionowo, 7 ujęć obiektywem 70-200:



13

gru
2010

Hawaje cz. V -- Honolulu, Waikiki Beach

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Seattle, 08:47

najbardziej znana z hawajskich plaż, Waikiki Beach, zaczyna się tam, gdzie kończy ostatni hotel, czyli 10 metrów od brzegu oceanu. aż dziw bierze, że pobudowali hotele tak blisko wody, na piasku wręcz, no ale pływy nie są tu tak duże jak w innych miejscach. ogromna wartość gruntów powoduje więc, że plaża ma w niektórych miejscach kila metrów szerokości.. plaża jak plaża: złoty piasek, ciepła woda, palmy i kilka wypożyczalni desek surfingowych. rekinów nie stwierdzono, za to tłumy masakryczne, większe niż w Międzyzdrojach przy molo. tylko raz udało mi się zerwać wczesnym rankiem, wtedy kiedy w słońcu można jeszcze egzystować, i wówczas Waikiki wyglądało bardziej zachęcająco: amerykanie mają fioła na punkcie joggingu, biegają więc, truchtają i cudacznie machają ramionami. do tego spokój, delikatny wietrzyk i poranna kawa. klasyczny peaceful morning..

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

Honolulu, Waikiki Beach

16

gru
2010

Hawaje cz. VI -- Honolulu nocą..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 01:33

żeby już zamknąć temat Honolulu to na koniec trochę fotek późnowieczornych..

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

Honolulu nocą

17

gru
2010

Hawaje cz. VII -- Pali Lookout..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 07:26

wyruszamy z Honolulu, znowu jesteśmy w trasie. Oahu jest tak niewielką wyspą, że kierując się w dowolnym kierunku możemy być pewni, że po kilkunastu minutach ujrzymy ocean. tym razem nie wybieramy jednak drogi H1, która u stóp wulkanu ciągnie się poszarpanym wybrzeżem okrążając wyspę od wschodu. z Honolulu jedziemy na północ, a później wybieramy drogę nr 61, tzw Pali Highway. trasa przebiega niezwykle bujną i malowniczą doliną -- roślinność wręcz spada nam na głowy i gdyby nie wszechobecne w tych stronach chmury (wulkan właściwie przez cały czas przykryty jest gęstym pokryciem chmur) i konieczność postawienia dachu w naszym samochodzie (wersja cabrio to prezent od uśmiechniętej pani z wypożyczalni Alamo) to moglibyśmy wyglądać jak ten bohater piosenki Elektrycznych Gitar z .. liściem na głowie. w pewnym momencie zjeżdżamy z głównej trasy i ostrymi zakrętami kierujemy się pod górę. wjeżdżamy na Pali Lookout -- punkt widokowy, z którego widać zarówno pobliskie szczyty wulkaniczne, jak i ocean rozciągający się kilkanaście kilometrów przed nami... na miejscu spotykamy 2 Polki i, jakżeby inaczej, grupę rozwrzeszczanych Azjatów. robię panoramę i kilka innych fotek, na chwilę wychodzi punktowe słońce, ale już już muszę biec do auta, bo niedobry pan właśnie wypisuje nam mandat za brak opłaty parkingowej.. nie miałem nawet czasu na kontemplację przepięknego widoku, na cieszenie się miejscem, widokiem i wdychanie rześkiego powietrza..

panorama z punktu widokowego z 6 fotek. tutaj w wersji 1600px.

Oahu: Pali Lookout

Oahu: Pali Lookout

Oahu: Pali Lookout

Oahu: Pali Lookout

Oahu: Pali Lookout

21

gru
2010

Hawaje cz. VIII -- Pearl Harbor..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 08:29

Pearl Harbor -- baza Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych -- stał się symbolem Ameryki w roku 1941. wówczas to, wczesnym rankiem 7 grudnia, baza została zaatakowana przez morskie i lotnicze siły Cesarstwa Wielkiej Japonii, co w następstwie spowodowało przystąpienie USA do wojny światowej. port-symbol jest jednym z najważniejszych punktów dla turysty przybywającego na Oahu. wejście, muzeum multimedialne i zwiedzanie pomnika U.S.S Arizona Memorial jest darmowe, za wszystkie inne atrakcje trzeba płacić. pomnik Arizona Memorial powstał na zatopionym pancerniku U.S.S Arizona, na którym podczas ataku zginęło 1177 osób. wielu z ciał nigdy nie wyciągnięto z wody, natomiast życzeniem kilkunastu innych żołnierzy, którzy przeżyli atak, było rozrzucenie ich prochów po śmierci właśnie w tym miejscu..

w porcie stoi kilka innych statków, w tym łódź podwodna. zwiedzamy ją, fotki w kolejnej notce. dookoła krąży cała masa Japończyków, zastanawiam się, co też oni sobie myślą pod tą azjatycką kopułą.. wizyta w porcie robi wrażenie -- może nie takie jak w Auschwitz, jeśli w ogóle można to porównywać, ale nawet strażnicy mówią niekiedy ściszonym głosem, traktując to miejsce, jako symbol, oddając cześć poległym. oczywiście jest w tym trochę tego wyniosłego amerykańskiego patosu..

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

Pearl Harbor

22

gru
2010

Hawaje cz. IX -- Pearl Harbor, na łodzi podwodnej..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 02:39

U.S.S Bowfin jest amerykańskim okrętem podwodnym typu Balao z okresu II wojny światowej. nazwa okrętu pochodzi od ryb z gatunku bowfin. okręt powstał w Portsmouth (gdzie też kiedyś byliśmy) w 1942 roku, więc już po przystąpieniu Stanów do II wojny światowej. Bowfine brał udział w wielu konfliktach zbrojnych, kilkukrotnie przywracano go do czynnej służby, a od 1979 zacumowany jest w porcie Pearl Harbor jako muzeum i pomnik poświęcony pamięci poległych 5305 marynarzy z 52 okrętów podwodnych US Navy.. zwiedzamy okręt z zestawem słuchawkowym z którego rozbrzmiewa opowieść byłego kapitana jednostki. bardzo osobliwe, klaustrofobiczne miejsce wciąż z autentycznym, zabytkowym już, wyposażeniem.

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

Pearl Harbor -- na łodzi podwodnej

22

gru
2010

Hawaje cz. X -- nurkowanie w Hanauma Bay..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 18:42

podobnie jak rok temu w Meksyku, także tutaj wybieramy się na nurkowanie. idealnym miejscem do podziwiania podwodnego świata jest Hanauma Bay -- niesamowity twór geologiczny, zamieszkiwany przez żółwie i setki gatunków ryb. zatoka to jeden z kraterów wulkanu, który utworzył wyspę Oahu. potężny wybuch zmiótł wschodnią ścianę wybrzeża, a miejsce to stało się płytką zatoką. aby chronić delikatny ekosystem utworzono tu rezerwat przyrody, wstęp jest płatny ($5/os), a warunkiem wejścia na plażę, jest, uwaga, obejrzenie 20-minutowego filmu instruktażowego. no takie rzeczy to tylko w Erze Ameryce..

nurkowanie jest fajne, zupełnie inne niż na Karaibach. tam wypływaliśmy na morze łódką i co jakiś czas wskakiwaliśmy do wody. tutaj rafa przypomina raczej ogromną skałę, czasami tak blisko tafli wody, że ciężko jest przepłynąć. dookoła, nawet przy samym brzegu, pełno jest ogromnych i kolorowych ryb -- cwaniaki nic nie robią sobie z obecności ludzi w swoim świecie, z wyższością i gracją prezentując swoje piękno. jedynym niebezpieczeństwem są fale, które rozbijają się o pierwszą linię rafy, ale wciąż silne docierają do samego brzegu. rafa jest ostra, bardzo łatwo się pokaleczyć..

Hawaje -- Hanauma Bay..

05

sty
2011

Hawaje cz. XI -- wschodnia strona Oahu..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 21:34

jedziemy drogą numer H-1, która wkrótce przemienia się w trasę 72, przez miejscowych zwaną Kalanianaole Highway. ciężko wymówić, jeszcze ciężej zapamiętać. droga malowniczo ciągnie się klifami na wschodniej stronie wyspy, wzdychamy sobie głośno gdy co lepszy widok wyłoni się zza zakrętu. czasem stajemy, aby porobić fotki, choć z reguły zatrzymywać się nie wolno. na jednym z mijanych klifów kręcono kilka scen LOST-a, ale o tym będzie jeszcze osobna notka. no więc jedziemy wzdłuż nienaturalnie poszarpanego wybrzeża, co raz to przybliżając się do oceanu na odległość kilku metrów, to znowu oddalając się na kilkaset. mijamy jaskinię Portlock i dwa ciekawe punkty widokowe. taka forma wybrzeża to raj dla geologów -- warstwy skalne wyraźnie różnią się kolorami, a to dowód, że podłoże powstało w wyniku kilku następujących po sobie erupcji wulkanu. ta część wyspy została przez naturę wręcz stworzona dla surferów -- po wschodniej i północnej stronie fale są największe, stąd co jakiś czas na wodzie widać skupiska 30, 50, 100 surferów.. oczywiście nie wszędzie można bezpiecznie pływać -- ale co jakiś czas, jak oaza na pustyni, kończą się skały, a brzeg przemienia się w piękną plażę o złotym piasku. ja też miałem fun na falach -- tak dużych i groźnych nie pamiętam od czasu 1989 roku i wybrzeża morza Czarnego na Krymie. niesamowita zabawa, ogromna siła, wyszedłem wymęczony jak z pralki automatycznej.. apogeum siły wiatrów dopiero nadejdzie -- pół surfowego świata spotyka się na Oahu w zimie, wtedy fale są największe..

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

wschodnia strona Oahu

06

sty
2011

Hawaje cz. XII -- świątynia Byodo-In..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 20:34

Byodo-In jest bezwyznaniową świątynią zbudowaną w 1968 roku Dolinie Świątyń (Valley of the Temples) -- unikalnym parku pamięci, na terenie którego oprócz rozległych cmentarzy wybudowano miejsca kultu wielu różnych wyznań. budowla ta jest repliką 900-letniej buddyjskiej świątyni Byōdō-in znajdującej się w japońskim mieście Uji..

wstęp do Byodo-In jest płatny ($3.5), a droga prowadzi przez drewniany most, z którego strzelamy pierwsze fotki. przed świątynią znajduje się dość duży staw, w którym tapla się setki karpiopodobnych ryb o niewiadomym wieku i pochodzeniu. po lewej stronie umieszczono dzwonnicę z 3-tonowym mosiężnym dzwonem -- oczywiście korzystamy z okazji narobienia hałasu, a piękny niski metaliczny dźwięk rozchodzi się echem po okolicznych, przepełnionych wilgocią, ogrodach. wewnątrz samej świątyni (co ciekawe, wybudowano ją bez użycia gwoździ) znajduje się 3-metrowa drewniana statua Buddy -- złote wykończenia przebijają spod sporej powłoki kurzu przykrywającego rzeźbę. kilka metrów dalej spotykamy japońskiego artystę rzeźbiarza prezentującego nam swoje dzieła. dokoła panuje fajny klimat tajemniczości -- nad Byodo-In prawie zawsze rozciąga się mgła, co jest efektem bliskości oceanu, gór Ko'olau i zmieniającego się ciśnienia. na terenie świątyni i przylegających do niej japońskich ogrodów razem z nami było łącznie może z 10 osób, dlatego wizytę tu zapamiętamy bardzo przyjemnie.

od czasu do czasu świątynia pojawia się w różnych produkcjach filmowych, najczęściej imitując miejsca w Japonii lub Korei. przykładami są tu film Peral Harbor i serial LOST (Byodo-In pojawia się w epizodzie House of the Rising Sun, gdzie kręcono scenę wesela Sun i Jina.)

świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In

świątynia Byodo-In świątynia Byodo-In

11

sty
2011

Hawaje cz. XIII -- kajaki oceaniczne..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 23:28

kajaki na oceanie Spokojnym to chyba najlepsza część naszych hawajskich wakacji! dokoła Oahu jest kilka miejsc nadających się do kajakowania -- nadających się w sensie bezpieczeństwa, bo wizualnie oczywiście zdecydowana większość wód jest piękna i warta przepłynięcia. głównym problemem są fale, mogące na wschodnim i północnym wybrzeżu Oahu sięgać 4-8 metrów, a więc przybierać formę mini-tsunami. wówczas nawet Jan Heweliusz miałby niejakie problemy z utrzymaniem wyporności. w niektórych miejscach natura wykształciła tu rafę, która skutecznie rozbija nawet największe fale, a reszta wzburzonej wody nie jest już groźna dla plastikowego kajaka..

wypożyczamy więc żółtą maszynę przy plaży Kailua Beach, znajdującą się w płd-wsch. części wyspy. kajak odbieramy na rzece, którą płyniemy nasze pierwsze kilkaset metrów. potem szybkie przenoszenie kajaka przez plażę i już jesteśmy na oceanie. ah, wspaniałe uczucie kołysać się na falach wściekle turkusowej, ciepłej wody. słońce świeci jak oszalałe, delikatna bryza, niewielkie fale, robimy zdjęcia i kręcimy kilka ujęć filmu. naszym pierwszym celem jest płaska jak ścięty arbuz wulkaniczna wyspa, nie przez przypadek zwana Flat Island. oprócz ptaków właściwie nic tu nie ma: jest kilkudziesięciu surferów szalejących na falach w okolicy rafy, jakieś 100 metrów od wyspy w stronę pełnego oceanu. jest też trochę kajakarzy. wyspa jest kamienna, surowa, a w pewnym jej miejscu znalazłem dwa krzyże -- prawdopodobnie jacyś surferzy zostali z całą siłą oceanu wyrzuceni na kamienne brzegi wyspy..

odbijamy od brzegu i kierujemy się w stronę dwóch bliźniaczych wysp Nā Mokulua, co w języku hawajskim oznacza po prostu 'dwie wyspy'. to minimum 45 minut kajakowania, a w naszym sielankowym przypadku, ponad godzina. mięśnie cierpią, wiosłujemy pod wiatr, ale wysiłek wynagradzany jest coraz to nowymi widokami na brzegu i w wodzie. rafa podnosi się niekiedy bardzo blisko tafli wody, czasem wystaje, slalomujemy więc między kamieniami uważając, aby na któryś nie napłynąć, bo podczas obniżania się poziomu wody bardzo łatwo można się wywrócić i pokaleczyć na ostrych kamieniach. woda jest przezroczysta, spostrzegam ogromnego żółwia morskiego przepływającego pod naszą żółtą torpedą. w końcu dopływamy do celu -- zachodnia z wysp, nazwana Moku Nui ma kawałek piaszczystej plaży na której lądujemy. spotykają się tu dwa przeciwstawne prądy morskie otaczające wyspę od zachodu i wschodu. ogółem jest nas tu ok 30 osób, w większości kajakarze -- jedni przypływają, inni odpływają; jest też mini impreza na łódce, muzyka, grill, łowienie ryb. wyspa jest rezerwatem ptaków (State bird sanctuary) i wchodzenie w jej głąb jest zabronione. ptaki siedzą w wydrążonych w ziemi dziuplach, norach wręcz. jest ich bardzo dużo, gdyż są pod stałą ochroną. po wschodniej stronie wyspy piasek zmienia się znowu w skałę, pięknie wypolerowaną czarną jak węgiel, a od północy można wpłynąć w wydrążony przez fale kanion. więcej informacji na wiki.

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

23

sty
2011

Hawaje cz. XIV -- śladami LOST-a na Oahu..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 23:25

jednym z powodów dla których cały nasz pobyt na Hawajach spędziliśmy na Oahu była bliskość miejsc znanych z serialu LOST. to właśnie na tej wyspie nagrywano większość plenerowych scen serialu, a po jego zakończeniu my-szczęściarze, mogliśmy te lokalizacje odwiedzić. myślę, że Zagubieni są tu produkcją nietypową -- znaczną część scen kręcono przecież na otwartej przestrzeni, czy to na plaży, czy w dżungli. dwa lata po zakończeniu kręcenia i rok po ostatnim epizodzie ostatniego sezonu postanowiliśmy kilka z tych miejsc odszukać i sfilmować..

z pomocą przyszła strona lostvirtualtour, której autor w sposób kompletny i wyczerpujący przedstawił wszystkie te znane z produkcji miejsca. każde z nich jest profesjonalnie opisane i naniesione na mapę, a screeny z serialu dopasowane są do rzeczywistych zdjęć zrobionych w danym miejscu. czasem rzuca się w oczy podobieństwo, a czasem wprost przeciwnie: zastanawiamy się jakim cudem scenarzyści tak umiejętnie 'podkręcili' w rzeczywistości istniejącą lokalizację. odsyłam do strony, to wspaniałe archiwum dla wszystkie fanów serialu!

poniżej wrzuciłem film luźno prezentujący najbardziej znane miejsca z mapy serialu. odwiedziliśmy ponad 10 różnych lokalizacji, siedem z nich przedstawione jest na filmie. mimo adresów i map czasem ciężko było odnaleźć dane miejsce -- obiekty lub natura po kilku latach prezentuje się całkiem inaczej. ale zawsze byliśmy pod wrażeniem -- w obozie rozbitków pod tak dużym, że po kręceniu filmu zapomniałem zrobić choćby jedno zdjęcia. a zawsze marzyłem o sfotografowaniu nas w miejscu tak odosobnionym, gdzie Jack i reszta ekipy spędziła samotne miesiące. odosobnionym w cudzysłowie, gdyż w rzeczywistości kilkadziesiąt metrów od obozu zaczynają się turystyczne wille..

zaczynamy oczywiście na plaży rozbitków. piaskowo-kamienna plaża przewija się przez wszystkie 6 sezonów, oprócz obozu jest najczęściej wykorzystywanym miejscem na wyspie. druga z lokalizacji, obóz rozbitków, sąsiaduje oczywiście z kamienną plażą i przez większość część serialu pełni rolę domu. do plaży przylega niewielki cmentarzyk napotkałem tutaj wiele śladów kręcenia serialu: znaki na drzewach, sznurki, linki, powbijane gwoździe, a nawet styropianowy kamień. miejsce to znajduje się wśród drzew i do dzisiaj oddzielone jest od plaży plastikową taśmą. teren prywatny ofkors. trzecim miejscem jest również plaża, Mokule'ia Beach, która w serialu ukazana jest już w trakcie pierwszej sceny katastrofy samolotu. w wielu epizodach ekipa pokazuje różne części tej plaży, ale generalnie jest to szeroki piaszczysty odcinek, więc łatwo ją w serialu rozróżnić. miejsce czwarte to Camp Erdman, czyli serialowa Wioska Innych. na początku 3 sezonu ukazana jest w Loście jako sielankowa, słoneczna osada żółtych chatek zamieszkiwanych przez uczestników programu Dharma. miejsce to jest obozem YMCA (The Young Men's Christian Association) i po małym liftingu i komputerowej obróbce idealnie nadawało się na rolę wioski. za osadą piętrzą się wysokie wzgórza, widoczne podczas animacji wioski z góry. podczas kręcenia scen w obozie kilkakrotnie słychać warkot samolotu -- to dlatego, iż obok znajduje się niewielkie sportowe lotnisko, gdzie z kolei kręcono sceny nigeryjskie. innym miejscem nigeryjskim jest kościół Yemiego, który w moim filmie błędnie został nazwany kościołem Mr Eko. kościół Mr. Eko znajdował się przecież na plaży, w bliskim sąsiedztwie cmentarza. cmentarz z kolei znajdował się tam, gdzie wskazałem go kamerą. ostatnią ze scen jest azjatycka świątynia, opisana wcześniej na moim blogu. pełniła ona rolę świątyni koreańskiej, w której ślub brali Sun i Jin..

wersja HD bezpośrednio na Vimeo. jak to zwykle bywa, nie ustrzegliśmy się błędów językowych i wymowy, w tym wydarzyli się dwaj panowie 'rezyserzy', ale nawijaliśmy tylko freestylowo, a podniecenie tymi miejscami również zrobiło swoje. słaba jakość głosu to zasługa efektów zewnętrznych: fal, motorów, a bezprzewodowego mikrofonu u nas brak..

26

sty
2011

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 01:32

to już ostatnia z moich hawajskich opowieści. i tak nazbierało się ich sporo, bo aż 15 odcinków. podsumowując wyjazd przychodzi więc pora na kilka refleksji. czy warto się tam udać? dla prawdziwego podróżnika oczywiście, że tak. bo osoba uzależniona od podróżowania chwyta wiatr w żagle na samą myśl o nowej wyprawie. a to kolejny nowy ląd, do tego położony na Pacyfiku, ukształtowany jako dziwny kaprys natury, chwilowy w szerokim i geologicznym tego słowa znaczeniu. i ci ludzie, potomkowie dawnych osadników tahitańskich, z tymi swoimi polinezyjskimi twarzami, o wyglądzie niespotykanym w innych częściach świata. o zupełnie innej kulturze, tak bardzo dla nas egzotycznej.. z drugiej jednak strony Hawaje to przecież koniec świata. dla nas Polaków, to zdecydowanie o kilka mostów za daleko. jak widać na załączonym obrazku, ponad 19000km od brzegów RPA, 11000 od Szwecji, ponad 8000 od Chin, podążając w drugą stronę. na końcu świata, pośrodku niczego. wyjątkowo, ale przesadnie daleko. rozumując więc względami czasowo-ekonomicznymi to wycieczkę ta można sobie spokojnie podarować, lub przynajmniej odłożyć na .. jakąś okazję przebywania w tej części świata. podobnie jak zrobiliśmy to my..

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

co więc oferują nam Hawaje, czego nie oferują bliższe nam miejsca? na pewno wspaniałą, niezmienioną od tysięcy lat naturę. wulkany, wulkaniczne masywy górskie, najczęściej pokryte bujną zieloną roślinnością zwrotnikową -- efekt zmian ciśnienia i temperatury, bliskości morza i względnie wysokich gór. powietrze, cudownie wilgotne, czyste. i plaże. jak można się tego spodziewać są wszędzie: szerokie, piaszczyste, złote, odludne. tak, tak, właściwie tylko Waikiki Beach w Honolulu jest przepełniona. cała reszta plaż na Oahu zaprasza pustymi przestrzeniami i lazurowym odcieniem wody. a Oahu to przecież 90% wszystkich mieszkańców archipelagu! cała reszta pięknych wysp: Niʻihau, Kauaʻi, Molokaʻi, Lānaʻi, Kahoʻolawe czy Maui to miejsca, w których przez godziny przemieszczania się możemy nie spotkać innych ludzi. podobno, bo niestety tam nie dotarliśmy. no i te czarujące widoki wyłaniające się zza każdego zakrętu nadmorskiej drogi, zza każdej doliny masywu wulkanicznego. tak, wielbiciele samotnej kontemplacji natury odnaleźliby na Hawajach swoje miejsce..

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

kultura. owszem, jest. pielęgnuje się tam zwyczaje, język i religie ludów tubylczych. pierwsi osadnicy napływali tu z Tahiti i to właśnie Polinezyjczycy stanowią trzon hawajskich ludów pierwotnych. ich język, dziwne i zbyt nagminne dla naszych języków połączenie samogłosek o i a ze spółgłoskami h i k, spotykany jest na każdej ulicy, w większości sklepów, słyszalny jest na chodnikach. Ua mau ke ea o ka aina i ka pono to kwintesencja Aloha State. no właśnie, aloha w lokalnym języku to takie nasze cześć, używane na początku, jak i na końcu spotkania. wygląda więc, że przydomek stanu Hawaje jest jednoczesnym uwypukleniem kulturalnych różnic tych ziem, i podkreśleniem przyjaźni ich mieszkańców.

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

nie zapominajmy jednak, że Hawaje są jednym z 50 stanów Ameryki. i co się z tym wiąże, są oczywiście na wszystkich frontach zamerykanizowane. fast foody, drogie markowe sklepy w centrum Honolulu, samochody, hotele i cały ton pieprzony bogaty świat. żeby odnaleźć prawdziwe walory archipelagu, trzeba się niestety ruszyć i trochę poszperać na własną rękę. podsumowując więc: nasza europejska Chorwacja w niczym Hawajom nie ustępuje. jest taka samo piękna, tak samo pociągająca, tyle że tańsza i zdecydowanie nam bliższa. widoki ofkors trochę inne, ale Europa nie ma się czego wstydzić. czy więc wrócimy jeszcze w to miejsce? chyba nie. warto pojechać raz, zobaczyć, przekonać się co i jak, pośmiać podczas rozmowy z Polinezyjczykiem sprzedającym korale, ale nie jest to, przynajmniej dla nas, jakoś super pociągająca destynacja. na świecie jest tyle ciekawych miejsc, że trochę szkoda byłoby mi czasu na Hawaje v2. a już na pewno nie zatrzymałbym się po raz drugi na Oahu. Amerykanie wybierają Kauai, wyspę ogród, czy Big Island (wyspę zwaną po prostu Hawaii), która jest tworem najnowszym, wciąż się formującym, kipiącym lawą... boczne drogi, to coś co nas przecież najbardziej pociąga..

Hawaje cz. XV -- wrażenia..

28

sty
2011

Hawaje cz. XVI -- hawaiian dance..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 19:09

ahh, zapomniałbym o najważniejszym ;) miejscowi starają się popularyzować swoją kulturę więc w okresie letnim, który zresztą trwa na Oahu przez okrągły rok, odbywają się liczne happeningi. na plaży, pod bezchmurnym niebem, na głównej ulicy Honolulu, na lokalnym targu, w restauracjach -- wszędzie można popatrzeć na klasyczny hawajski taniec.. poniżej składanka z kilku takich pokazów.. i na tym zamykamy Hawaje.