Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

11

lip
2009

Bourton-on-the-Water..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Brighton, 21:34

są takie miejsca na ziemi do których chcemy wracać. dla niektórych to ciągnące się kilometrami plaże w Międzyzdrojach, dla innych świątynie Angkor Wat.. jedni ciągną do ludzi, inni szukają spokoju w środku lasu. zależy co kogo kręci. ja upodobałem sobie małe miasteczka. żadne Wiednie, Nowe Jorki czy Mediolany. niewielkie, klimatyczne i dobrze utrzymane miejsca. wszędzie tam gdzie można usiąść, poczuć i spowolnić w dłuższej czy krótszej wycieczce. strasznie spodobało mi się włoskie Arco. godzinami mógłbym siedzieć na murach portugalskiego Marvao, podobnie zresztą jak na niewielkim ryneczku angielskiego Alfriston. ostatnio znów odkryłem takie miejsce -- to Bourton-on-the-Water, wioska w hrabstwie Gloucestershire w Wielkiej Brytanii.

miasteczko nazywane jest 'Wenecją regionu Cotswolds', głównie z uwagi na szereg niewielkich kamiennych mostków przerzuconych przez przepływającą przez Bourton rzekę Windrush. rzeka jest super czysta i mega płytka. co ciekawe, co roku w lecie odbywa się w niej mecz średniowiecznej piłki nożnej, a bramkami są owe mostki. do tego mamy sieć klasycznych brukowanych uliczek, mnóstwo zieleni, klasyczną angielską zabudowę i pozostałości biegnącego nieopodal starego traktu rzymskiego. żyć nie umierać. trochę dużo turystów, no ale nie można mieć wszystkiego.. a Cotswolds nazywane jest 'sercem Anglii'. jest jednym z nielicznych okręgów z własną hermetyczną architekturą. lokalne prawo nakazuje wznoszenie budowli wyłącznie z wydobywanego w regionie żółtego piaskowca.