Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

14

paź
2010

Alpine Lakes Wilderness -- Foss River Trail..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 00:15

rzadko piszę o górskich wędrówkach, choć tego lata zrobiliśmy kilka świetnych tras. jedną z nich przeszedłem samemu -- coś na wzór naszych solo instances z gier MMO -- taki całodzienny trip, podczas którego można do woli pogadać sobie z wiatrem i ptakami, rzadziej z mijanymi na trasie ludźmi. waszyngtoński rejon Jezior Alpejskich (Alpine Lake Wilderness) to położona w Górach Kaskadowych przestrzeń obejmująca ok 1600km2 i rozciągająca się mniej więcej od autostrady I90 do drogi numer 2. kilka miesięcy temu kupiłem książkę opisującą 100 najlepszych tras tego obszaru i co jakiś czas udaje nam się którąś z nich zrobić.. jezior, podobnie jak tras, jest tu całe mnóstwo, można się nieźle uwolnić od całego tego miastowego chaosu..

Foss River Trail to ok 20-kilometrowa, przeznaczona na dwa dni, trasa ciągnąca się wzdłuż rzeki Foss. po drodze mija się 5 kryształowo-zielonych jezior oraz kilka miejsc, w których można na noc rozbić namiot. początkowo trasa jest dość płaska i bez większych problemów osiąga się Trout Lake, pierwsze z alpejskich jezior. następnie trzeba wspiąć się na pionową wręcz ścianę -- ścieżka mknie zakolami, przechodzi przez drewniane mostki, zaczynają się fajne widoki. podejście trwa ok półtorej godziny, a kończy się wspaniałym 70-metrowym wodospadem. tuż za nim jest już Cooper Lake, największe z mijanych jezior. idąc dalej na południe, lewym brzegiem jeziora, dochodzi się po pewnym czasie do Little Heart Lake, niewielkiego jeziorka w dużej części pokrytego tzw rift wood, drewnem spływającym z wyższych partii gór. za nim jest jeszcze Big Heart Lake, wspinaczka kończy się na Silver Eagle Peak. tam już nie doszedłem, bo na trasę wybrałem się na jeden dzień. łącznie zrobiłem ok 13-14km, w tym sporo ostro pod górę. poniżej kilka fotek, które są niczym w porównaniu z byciem tam na górze sam na sam z przyrodą -- podczas 8 godzin hike'u spotkałem tylko 19 innych osób:



























13

gru
2011

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 01:16

przez naszą rozciągniętą w czasie wyprawę samochodową zupełnie rozjechały się opowieści z lokalnych wypadów -- a w okresie od lipca do grudnia tego roku było ich sporo.. jak co roku zaliczyłem kilka ciekawych wypadów w góry Kaskadowe, najczęściej w region Alpine Wilderness, choć były też wycieczki na wulkany Mt Rainier i St. Helens. dzisiaj pierwsza z nich, szlakiem na Hyas, Tuck i Robin Lakes..

szlak na Tuck Lake jest dosyć męczący, ale po wejściu na grań i dotarciu do tego bajkowego, położonego w niewielkiej kotlince jeziora, jak zwykle w takich przypadkach stwierdzamy, że wspinaczka warta była tego wysiłku. w góry wybrałem się z Damianem, chłopakiem o dwa razy lepszej kondycji niż moja. szlak ten położony jest w samym sercu regionu, przez co po zjechaniu z autostrady I90 w rejonie Cle Elum i Roslyn, jedziemy jeszcze szutrową drogą przez jakąś godzinę. ok 5 km przed początkiem szlaku drogę przedzieliła nam .. rzeka -- wezbrane potoki przelewały się przed nami, tak więc auto musiałem zostawić przed nią i dalej udać się na piechotę. na szczęście szybko łapiemy stopa, bo rzeka była przejezdna dla samochodów z wysokim zawieszeniem. w aucie poznajemy się z parą architektów, również ze Seattle, którzy wybierają się w to samo miejsce. wspinaczka trwa ok 3 godzin, pierwszą godzinę idziemy po równej leśnej drodze a nad naszymi głowami połyskuje szczyt Cathedral Rock. później, już za Hyas Lake, wspinamy sie lekko pod górę wśród pachnących jodeł i cedrów, a ostatni odcinek to strome podejście, które wydaje się, jakby trwało wieki. jest środek lata, ale szczyty dookoła nas pokryte są jeszcze warstwą śniegu. my również kilkukrotnie przechodzimy przez białe zmrożone pasy śniegu, co nijak nie komponuje się z pełnym słońcem nad naszymi głowami. na Tuck Lake odpoczywamy i próbujemy zdobyć kolejne jezioro -- Robin Lake, niestety nie potrafimy odnaleźć drogi. kilkadziesiąt minut chodzimy wśród głazów, ale wejścia na kolejną grań nie odnajdujemy.. świat tam na górze jest piękny, nieporównywalny, cichy. ach, chciałbym tak kiedyś z namiotem przez tydzień pokręcić się po tym regionie, byłoby to coś niepowtarzalnego. wracamy na dół późnym popołudniem, na szczęście są to najdłuższe dni w roku. na koniec kolejna fajna przygoda -- łapiemy powrotnego stopa i jedziemy na pace pick-upa, razem z naszymi znajomymi z trasy. szlak przeznaczony jest na 2- lub 3-dniową wyprawę, ale my jesteśmy twardzi zawodnicy i 18-kilometrową trasę trzepnęliśmy jednego dnia! niestety, drugie tyle widoków pewnie nam uciekło..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

Alpine Lakes Wilderness: Tuck Lake trail..

23

gru
2011

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 04:50

Granite Mountain to jeden ze szczytów w Środkowych Kaskadach w pobliżu przełęczy Snoqualmie. przez samą przełęcz przebiega autostrada nr 90 (widoczna na zdjęciach poniżej, o której kiedyś pisałem w ramach notek o podróży do Yellowstone), tak więc dojazd pod samo pasmo gór jest idealny. godzinka drogi ze Seattle, parking u podnóża szczytów i już można zacząć wspinaczkę. szlak jest dość stromy, początkowo prowadzi przez pachnące Kanadą świerki, przecina kilkanaście małym strumyków, po godzinie wspinaczki wychodzi się już na kamienne i trawiaste wzniesienia, by tą część zakończyć na malowniczej polance z dwoma małymi jeziorkami. z tego miejsca rozciąga się świetny widok na stronę wschodnią. później już ostatni, mega pionowy odcinek, który kończy się skalistym szczytem Granite, na którym w roku 1955 wybudowano budkę wypatrywania pożarów -- nie wiem jak to na polski przetłumaczyć, po prostu fire lookout. co prawda ostatni pożar w tej części Kaskad miał miejsce aż w 1865, ale tego typu budowle (materiały dowożono helikopterem) są stałym elementem szczytów w Górach Kaskadowych. na samej górze rewelacja -- widoczność świetna, kilkadziesiąt kilometrów w każdym kierunku, w oddali widać wulkan Mt Rainier, po drugiej stronie, na północy, bielą emanuje Mt Baker. patrząc na zachód gołym okiem widać ogromną powłokę chmur: to okolice Seattle, a ja w takich chwilach jestem szczęśliwy, że tam na dole jest szaro i pochmurno, a tutaj idealny błękit. robię fotki, w tym panoramę z 10 ujęć widoczną poniżej. całość wspinaczki to 6.5km w jedną stronę, podejście ok 1200m (szczyt jest na wysokości 1715m), 3 godziny pod górę i ok 2 w dół, z tym że ja mam słabą kondycję, a i zatrzymuję się co chwilę robiąc zdjęcia, więc szlak można zrobić trochę szybciej. Granite Mountain jest idealnym punktem treningowym dla zapaleńców planujących wejść na wulkany Rainier lub Baker..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

Snoqualmie NF -- Granite Mountain..

28

gru
2011

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 08:00

kolejny z moich letnich górskich wypadów solowych zaprowadził mnie nad jezioro Blanca. to bajkowe miejsce znajduje się w obrębie chronionego obszaru Henry M. Jackson Wilderness w Górach Kaskadowych. jezioro znajduje się w dolince pomiędzy trzema wysokimi szczytami, a swój turkusowy kolor (słowo harcerza, to nie photoshop!) zawdzięcza wodom okolicznych lodowców.

do tego miejsca można dotrzeć tylko szlakiem: początek Blanca Lake Trail znajduje się na wysokości 579 metrów, a najwyższym jego punktem jest Virgin Lake (dziewicze jezioro, w sensie położone w nieskażonym ludzką stopą miejscu ;) znajdującym się na poziomie 1402 m. od tego momentu należy zejść 200 m w dół i dojść do jeziora Blanca. z uwagi na swoje położenie jezioro to pozbawione jest pokrywy śnieżnej tylko 2 miesiące w roku, więc należy się tu kierować w okolicach sierpnia. szlak jest często uczęszczany, ja na miejscu byłem już ok 6.30 rano, więc na swojej drodze w kierunku jeziora spotkałem raptem 7 osób. idąc z powrotem mijały mnie już jakieś zorganizowane grupy. Blanc Lake to taki przedsmak przyszłorocznej wycieczki do parków narodowych Banff i Jasper w Kanadzie.

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

Blanca Lake, Henry M. Jackson Wilderness Area..

31

gru
2011

a w dolinach jesień..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 23:52

ostatnia notka w tym roku niech będzie optymistyczna! co prawda jesień w górach i dolinach była u nas jakieś półtorej miesiąca temu, ale co tam... wszystkiego najlepszego w 2012, wielu wrażeń, wyzwań i nowych podróży!

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..

a w dolinach jesień..