Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]
notki z roku 2004:

03

sty
2004

górska odmiana

kategoria: podróże, link bezpośredni

Gliwice, 12.23

4 górskie dni odwracają cały świat, każą wysoko nieść głowy, w śniegu chowają kolana, przy czym radość płynąca z sytuacji jest radością dziecka, radością bezpośrednią. bo świat jest cudowny, a my tak mało dostrzegamy. górskie godziny, dają chwilę refleksji, przypominają, że są drobiazgi, które powodują, że wiesz, że można inaczej.
...oto chwila toastu..za wszystkich nas tu...

11

sty
2004

50 tysięcy 881

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 18.43

ciągła niepewność, ciągłe wątpliwości, ciągłe pytania. pytania o stan... pytania o 50 tysięcy 881.... pytania racjonalne, poparte danymi statystycznymi. pytania o liczby. i pytania o duchową wersję wydarzeń. te wolę. dla niezorientowanych spieszę z wyjaśnieniem... sztuka to tyleż pasjonująca, co bezpłodna i pozbawiona sensu. kobieca intuicja bije przecież na głowę tę męską...

15

lis
2004

dyplom

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 00.00

skończyłem..

dumny ze swojego dzieła przypominam zainteresowanym, że podstawowym założeniem w konstrukcji rachunku przepływów finansowych jest rozróżnienie trzech sfer działania przedsiębiorstwa: działalności operacyjnej, inwestycyjnej i finansowej. i że menedżer to ja, a projekt to takie cuś, co to zawsze za mało na to pieniądzów mamy a i w zadanym czasie nigdy się zmieścić nie udaje, a ścieżka krytyczna wydłuża się niemiłosiernie...

a po tym wszystkim brazylijski serial nie cieszy już jak kiedyś.. :)

26

sty
2004

Katowice by night

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 18.09

nocą z katowic wracając, różne myśli człowiekowi chodzą po głowie... kłopot w tym, że teraz, po kilkunastu godzinach snu, nie jestem w stu procentach pewny, jakie to chore argumenty miałyby mnie przytrzymać przy zmysłach, aby nie wpaść w otchłań samozwątpienia... Kasik mówi, że w pewnych okresach życia wszystko idzie źle, że nie wiesz, w którą stronę się odwrócić i że trzeba być wtedy bohaterem i nie tracić odwagi, nie pogrążać się w piciu ani w żalu nad sobą, a wszystko się jakoś ułoży...hmm..myśli prowokacyjno-opętańcze, aby choć spróbować wykrzesać z siebie minimum entuzjazmu...co ja? kurwa, jakiego entuzjazmu??

16

sty
2004

Stasio, mój kolega

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 02.55

harytatywno-lokalnie, bardzo hip-hopowo i elektronicznie, niesamowicie kpiarsko zapodał nam dzisiaj Stasio m.in. taki oto tekściorek:

'szybciej, szybciej panowie, sala luster czeka,
ten cyrk przyjechał z bardzo daleka
Rentgen człowieka zawsze urzeka, temat rzekaaaaaaa a a....ale widzę, że jeden nie wysiadł na tej stacji, znaczy się nieobecni nie mają racji...'

a Olinka sie uśmiechała, gdy mówił, że mu miło, gdy podawaliśmy sobie ręce...

29

sty
2004

z cyklu: niebezpieczne pytania

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 13.26

'..kiedy się zobaczymy??..'

..z wielka czołobitnością przyznaję, że to absolutnie nie ja ustalam zasady naszego kontaktu. nie jestem jeszcze do tego stopnia obscesowy, to godziłoby w moje poczucie realizmu. z makiaweliczną przebiegłością potakujaco kiwam głową, zgadzając się z JEJ poczuciem prawidłowości.

'zamkniesz drzwi -- wzlezę ci przez okno,
zamkniesz okno, to wlezę ci przez drzwi...'

03

lut
2004

tomxx o tym i o owym..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 04.28

..nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna przeszkadzać innym..

mimo, że wielokrotnie już naukowo potwierdzono, iż człowiek nie jest w stanie zachować zdrowia psychicznego przy braku odpowiedniej ilości snu, w wielkiej emocjonalnej ziejącej luce postanowiłem patologicznie wręcz ignorować tę zasadę. nawet kofeina nie jest mi do takiej sztuki potrzebna, a noc mierzy się ilością odwiedzonych wityn, przeczytanych artykułów, odkrytych prawd...

05

lut
2004

osobowy z Zawiercia

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 04.03

będzie o depresji bo to przecież teraz na topie... wyczytałem więc, że najbardziej charakterystyczne objawy obniżonego nastroju to:

:: smutek, przygnębienie, niemożność odczuwania radości -- coś w stylu "nic nie cieszy",
:: poczucie beznadziejności, niska samoocena,
:: zmniejszenie aktywności, apatia, spowolnienie, niechęć do działania,
:: zmniejszenie zainteresowań,
:: problemy ze snem (bezsenność lub nadmierna senność)

wszystko się zgadza? nie bardzo, pewnie dlatego, że gdzieś tam tli się delikatne światełko w tunelu. oby nie był to osobowy z Zawiercia...

08

lut
2004

tomxx o tym i o owym..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 13.22

..to, co dajesz, wraca do ciebie zwielokrotnione..

powiedziałem do chłopaków w trakcie przytępienia charakteru ogólnego. zniżyłem głos, by nadać swojej hipotezie większego autorytetu i dodałem: i nieważne o jaki czynnik chodzi -- natura ludzka, w gruncie rzeczy, nie jest taka zła. kumple spojrzeli na mnie w ponurym milczeniu, co też za ideę fixe umyśliłem sobie znowu. jeden narysował kółko na czole, drugi ponownie napełnił ponownie puste kieliszki, reszta zastosowała jakże typowy męski trick: chromolenia wszystkiego po całości i uciekania od sprawy. a ja tam i tak wiem swoje. świat wydaje sie lepszy w połowie kubka gorącej kawy.

11

lut
2004

z cyklu: niebezpieczne pytania

kategoria: humor, link bezpośredni

Gliwice, 01.04

'..kogo zamierzasz poślubić tomku?..'

- cudowną dziewczynę - odpowiadam z przekonaniem - jest wprost niewiarygodnie piękna, ukończyła studia językowe w poznaniu oraz prawnicze we Wrocławiu. a do tego wspaniały charakter, świetnie gra w tenisa...
- ohh, wspaniale. czy już ją kiedyś spotkałam?
- nie - odpowiadam - ja również jeszcze jej nie znam. nie mam jednak zamiaru iść na jakiekolwiek ustępstwa.

ha! taka typowa sadomasochistyczna bzdura :-)

14

lut
2004

królewska strategia

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 14.37

pewnego razu w Indiach, a było to w VI. wieku naszej ery, znudzeni brakiem wojen strategowie królewscy ustawili w kwadratowym polu kilka figur, powolnym ich przesuwaniem czas odtąd mitrężąc. po kilkuwiekowych perypetiach, w co w międzyczasie wtrącili się Persowie i Arabowie, gra 'czatrang' dotarła do Europy. Bolek Krzywousty zainstalował tę multiplayerową (dokładnie dwu) gierę na polskim dworze, gdzie, podobnie jak w całej Europie zrobiła wielką furorę.

w szachach najczęściej białym zdarza się rozpoczynać, po czym scenariusz dnia może się rozegrać wg trzech możliwości: mogą wygrać białe (bo rozpoczynają), mogą wygrać czarne (bo 'tym złym' zawsze łatwiej), może też paść remis (bo grający pragną w uśmiechu uścisnąć sobie prawice)
sama gra to skomplikowane stadium, w którym strategia (nie mieszając w to przypadku) zwykle decyduje o naprzemiennych stanach euforii i depresji grających. plansza 8 na 8 (nie mylić z 6 na 9) daje bowiem szereg możliwości...można na ten przykład pionka wprzód o jedno lub nawet dwa pola sobie przesunąć, można konikiem ponad innymi wyskoczyć, lub też wieżą na koniec planszy podjechać. masa możliwości, mnóstwo zabawy. zdarzają się jednak niekiedy sytuacje konfliktowe, które szybko uwidaczniają stopień pofałdowania kory mózgowej, czyniąc zabawę wręcz dramatyczną. zdarzają się i tacy, co to niby ruchy znają, jednak całość jakoś nie bardzo jest się im w stanie pod kopułą pomieścić. spotkać można również i takich zapaleńców, których to szachy nudzą, a z grającymi starają się w miarę możliwości nie zadawać, bo to ponoć ludzie nudni, całkowicie pozbawieni hardcore'u.

szachy mają tą zaletę, iż czasem, dla podkreślenia swoich własnych umiejętności w tym przedsięwzięciu można starszemu o jakieś półwiecze sąsiadowi pokazać, kto na osiedlu rządzi, z drugiej jednak strony, można zostać pogonionym przez małolata, co to z dziadkiem w domu ćwiczył...nie wiadomo dlaczego, najlepiej wymiatają nasi bracia ze wschodu, do których to zwykle należy pas mistrzowski. z braku alternatyw zdarza się czasem niektórym zagrać z mega-procesorami, co to miliony kombinacji na sekundę wykonują. człowiek tyle nie potrafi, jednak z czysto emocjonalnego zadęcia siedzi sobie twardo, od czasu do czasu nogą bełtając i nie wiadomo jakim cudem, wciąż nad maszyną góruje.

na zakończenie: powyższe linijki to efekt ograniczonego słownika moich emocji, po tym jak twardogłowy, zarozumiały chłystek, wyposażony we wszelkie rasowe i kulturowe uprzedzenia nędzy umysłowej zasadził mi mata w 7 posunięciach...wrrrr

20

lut
2004

czwartek..mhmm, pączki

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 01.29

w dniu obżarstwa pączkowego, czyli wczoraj, zaskoczono mnie dobitnie pożegnaniem w stylu:

' kończę, ale może pójdę najpierw do sklepu i kupię wszystkim dzieciom i staremu profesorowi i jego żonie dużo pączków?! - i tak zrobię!'

postanowienie to altruistyczne napawa mnie optymizmem. jak to powiedział jeden z łacińskich poetów skorzystajmy z tego co niesie chwila...?!

27

lut
2004

urodziny obchodzi się tylko raz w roku.. ale za to jak!

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 17.20

..mój przyjaciel niebezpiecznie się postarzał..

Łuki właśnie dzisiaj pragnie zakomunikować światu, że oto wszedł w rok będący ćwierćwieczem jego pobytu wśród nas. patrząc na to realnie, jedną z głównych cech starości jest wzmożona surowość, sztywność, utrata witalności i ogólna degeneracja poczucia ciekawości i humoru. aby zapobiec takiemu obrotowi sprawy, aby nie pozwolić naszemu kumplowi popaść w otchłań dekadentyzmu, mamy zamiar schlać go dzisiaj do nieprzytomności. bezprecedensowa demonstracja przyjaźni po naszemu :P

10

mar
2004

wyścig szczurów..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 01.54

..gdy zdałem sobie sprawę..

..że już dłużej tak nie chcę, z uczuciem ulgi pognałem tam gdzie pognać miałem. doszedłem tam gdzie dojść miałem i zrobiłem to co zrobić chciałem. bo luz psychiczny to gwarancja naszej niepokrzywionej osobowości. a przy tym wszystkim możemy na chwilę pozostawić pośpiech codzienności za sobą i choć przez krótki moment przypatrzeć się, jak zmagają się z nim inni... bo widzisz, inni też się czymś przejmują.. twarze znajome i nieznajome, każdy ma swój własny wyścig..

16

mar
2004

tomxx o tym i o owym..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 01.38

..odkrycie to nastąpiło w gniewie..

brak możliwości znalezienia sobie miejsca w kraju, w swoim kraju, ciska na usta wszelkie możliwe przekleństwa, jakie tylko istnieją w pięknej naszej mowie, a także parę innych, które ciężko usłyszeć, nawet w ciemnym zaułku.. a gdy słyszę ich wywody, te naiwne historyjki, mające uprościć złożone koncepcje przysięgam sobie, że na kolejnym wiecu wyborczym nie ujrzą mnie na bank. i podstawowe pytanie: czy rzucenie tego wszystkiego wpizdu jest demonstracją odwagi, czy też poddaniem się, przyznaniem się do zrównania z marazmem? czy 17 długich lat, nic już nie znaczy? w zasadzie to już się zdecydowałem... i nawet powietrze dookoła mnie było zdumione..

19

mar
2004

rozstanie?

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 03.10

Koza wymyśliła przed chwilą w knajpie, że to już absolutny koniec. mało tego, że to już koniec...że coś się kończy, że wszyscy się rozjedziemy...że taki darek nie będzie utrzymywał kontaktu z justynką, a marcin kompletnie zapomni o marcie...że nie będziemy już chodzić do knajpy, bo ... będzie jakby nie po drodze. że dorosłe życie, że odległości, że wszystko inaczej, jakoś bez sensu. i tylko Wiola, wieczna optymistka nie traciła humoru, przekonując, że jednak można inaczej. a ja... zaobsorbowany odgadywaniem minionych procesów, gdy jeszcze młodzi byliśmy postanowiłem w alkoholowym transie, że nie dam IM WSZYSTKIM tak łatwo zniknąć z mojego życia...nie pozwolę.

29

mar
2004

honor to wierność

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 18.38

a mój Górnik gra straszną padakę tej śnieżnej wiosny...a przecież obiecywano, że powalczymy o Puchary Europejskie, że będzie dobrze...

a tu 1-3 z Polkowicami, 0-4 z Wisłą, marne 0-0 z Lechem... a najlepsze jest to, że podczas tak wysokiej porażki z mistrzem na trybunach trwała świetna zabawa. uśmiech na twarzach fanów przeplatał się z olewającym humorem, który tego dnia królował na stadionie. mimo tej miernoty wszyscy moi kumple-kibice wyrażają swoją miłość do Górniczka poprzez wspaniałe opisy gadulcowe, coś na wzór: one club, one love...:) pięknie..

08

kwi
2004

Wielka Noc!

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 02.03

święta nadchodzą...

ja tam Wielką Noc lubię, a przynajmniej nie mam nic naprzeciwko. niewątpliwą zaletą jest powrót do domu Wiewiórki Przebrzydłej; niewątpliwą wadą -- opuszczenie akademika przez Wiolę. a Basik polecił zastanowienie się nad najbliższymi dniami, z czego bystrze wywnioskowałem, że czas odciążyć me niegodziwe sumienie. bo niezbędność religii dostrzegalna jest gołym okiem -- wszyscy przecież chcą żyć wiecznie.

tomxx - skurwysyn moralista!

12

kwi
2004

sytuacje: dialog z kobietą

kategoria: humor, link bezpośredni

Gliwice, 00.58

.she: nie odpowiedziałeś...
.me: nie odpowiedziałem, bo cię nie miałem [z niewypowiedzianym: jeszcze]
.she: nie odpowiedziałeś, bo cię już nie interesuję!
.me: nie odpowiedziałem, bo cię na gadulcowej liście nie miałem!
.she: skasowałeś mnie, bo cię nudzę!!!
.me: nie! odkryłem za to najbardziej użyteczną funkcję łindołs, dobry na wszystko forma...
.she: grhhh, a więc twierdzisz, że jestem nudna!?
.me: Boże.. urodziłem się w mieście gdzie baby gadają..

wniosek? to nie miejsce na miłość. tonie miejsce na miłość.

15

kwi
2004

wiosna..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 00.22

wiosna nastała i od razu milej sie zrobiło..
a mój psiak ciepłe dni wyczuwa ze zręcznością graniczącą wprost z geniuszem! po zimowych miesiącach, w których liczyło się tylko ciepłe łóżko i jej nieodłączna czerwona poduszka, podbiega znienacka, trąca pyskiem, zachęca do wyjścia. przy coraz mocniejszym, kwietniowym słońcu drepta przodem w wysoko uniesionym ogonem, co chwila sprawdzając, czy nie zostaję zanadto w tyle. a ja też mam uciechę...przecież wiosnę mamy..

05

maj
2004

zmiany, zmiaaany

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 13.28

ależ się ta wiosna rozpędziła.. zostało 26 dni, jeśli dobrze liczę, a tyle spraw do załatwienia.. do Uniji weszliśmy i podobno ceny fajek podskoczyły..dla mnie ważne, żeby piwo pozostało niezmiennie na poziomie 0,85 Eurosa. niespodziewanie pojawiły się jakieś kanadyjskie dusze, przy których ja polish my english, Górniczek nadal zaskakuje mnie swoją niemocą, u Kasika jak na huśtawce, a Łuki oszalał z niezdecydowania.. a ja biegam, ciągle biegam biegam..zastanawiając się kiedy wreszcie zmądrzeję..:)

10

maj
2004

kibice: wyjazd do Łodzi..

kategoria: pasje, link bezpośredni

Gliwice, 00.32

gdy po kilkunastu latach kibicowania jestem niemal pewny, że nic mnie nie zaskoczy wydarza się taka sobota jak teraz..bezpieczny Górnik gra w Łodzi z wiszącym na krawędzi w walce o utrzymanie Widzewem. wszystkie teorie polskiej piłki mówią, że możliwe jest tylko zwycięstwo gospodarzy, a tu ku rozpaczy miejscowych fanów Górniczek wygrywa 2-1...a my, kibice, jadąc na ten mecz od rana dowiadujemy sie nagle, że meczu nie możemy obejrzeć. nie, bo nie! pojechaliśmy do warszawy, gdzie grali przyjaciele z Płocka..też nas nie wpuścili.
czasami wydaje mi się, że chcą zamordować polską piłkę... w domu byłem po 21 godzinach podróży i nie dane było mi zobaczyć boiskowej murawy...:|

12

maj
2004

heh, tyle rzeczy jest jeszcze do zrobienia..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 01.49

urodziłem się .. dokładnie 24 lata temu..

..to spory wyczyn, tak sobie myślę.. niekiedy czuję się staro, ale czasami wydaje mi się, że jeszcze tyle fajnych rzeczy przede mną, że nie przeżyłem jeszcze połowy życia, że prawdopodobnie dożyję załogowej misji na Marsa, że na pewno skorzystam na postępie medycyny. że przecież nie byłem jeszcze w Australii, ani nawet w Portugalii, że nie doczekałem jeszcze z moim Górnikiem mistrzostwa Polski, że nie skoczyłem jeszcze ze spadochronem ..
bo widzisz, dużo mam jeszcze do zrobienia, jeszcze tak wiele przede mną.. tak sobie myślę..

22

maj
2004

juwenalia!

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 01.00

studencki okres radości pojawił się nagle, majowym zapałem napełniając nasze serca. a wraz z nim nadszedł czas zabawy, śmiechu i najebek niekontrolowanych.. przypadkiem zaliczyłem już zabawę w krak-offie, teraz bawiliśmy się u nas. było solidnie dobrze, muszę jednak leżeć teraz płasko z zamkniętymi oczami żeby nie uruchomić perkusji w mózgu. do tego przygrywał nam Kaziu, czyli pełnia szczęścia stała się faktem. spotkałem takich, co to otwarcie krzyczeli: 'jest raaaadość', inni nie krzyczeli nic, za to skakali, omijając jakby siłę przyciągania. a ci mniej luźni korzystali z juwenaliów jak pijak z latarni. nie w celu oświecenia a podparcia...

27

maj
2004

finał Piłkarskiego Raju

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 00.35

przed chwilą fc. Porto zdobyło najcenniejszy z pucharów europejskich. moje pierwsze wspomnienie meczu piłkarskiego pochodzi sprzed 17 lat, kiedy to Porto zdobyło po raz pierwszy Puchar Europy. pamiętam owe zdarzenie, tak mocno, jak pamiętam pierwsze, pisane kredą na asfalcie hasła wielbiące zabrzańskiego Górnika, niedefiniowalne skoki Adama czy dzieła polskich pisarzy romantyzmu. dzisiaj, po kolejnym historycznym sukcesie poczułem nagłą potrzebę skomentowania zaistniałej sytuacji, potrzebę wygłoszenia jakiejś wiekopomnej sentencji. a, że przypadkowo przeszedł mi do głowy Jej Obraz, przyznam, że strasznie się cieszę, że ona się cieszy. a że jest szczęśliwa to wiem na pewno :)

02

cze
2004

przed Wielką Wyprawą...

kategoria: podróże, link bezpośredni

Gliwice, 00.44

wyruszam za Wielką Wodę... wyruszam ciekawy, otwarty i zdeterminowany. mam nadzieję poznać kulturę potomków Lincolna, tą znaną dotąd tylko z filmów kreatywną rasę największego na świecie imperium..

do zobaczenia w okolicach późnego pażdziernika.. fotki i słowa przedstawią mój punkt widzenia :)

w ramach odprężenia proszę o emalie na tomxxINusa@yahoo.com

18

paź
2004

po Wielkiej Wyprawie...

kategoria: podróże, link bezpośredni

Gliwice, 23.50

...wróciłem...
..zobaczyłem jedną, całkiem średnią metropolię, kilka miasteczek i parę mniejszych, osobliwych osad ludzkich. zwiedziłem kawałek lądu, niekoniecznie oddalony od nas tylko o 6 stref czasowych.. spotkałem dziwną mieszankę ludzkich charakterów, obyczajów i strojów. właściwie nic już mnie nie zdziwi, mało zaskoczy. po powrocie należy ponownie wszystko przeanalizować, należy spojrzeć na codzienność z nieco innego punktu widzenia, oddzielić rzeczy mało ważne od tych zupełnie już teraz nieważnych. bo.. jest jakby inaczej.

czy ważne będzie po latach, to co czynimy obecnie?

30

paź
2004

jesienna zaduma

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 23.50

piękną mamy wiosnę tej jesieni..

i gdy tak siedzę tutaj w nocy, tak jak zwykle o tej porze dnia, i gdy zajadam się tym składnikiem od którego jestem przecież ślepo uzależniony wcale nie zdaję sobie sprawy z tego, że przecież uśmiecham się jakby mniej. i pije wino, co mi je dziadek przez kilka ostatnich miesięcy napędził, i z panną D. sobie na gadule wymieniam literki. i tak jakby lepiej na duszy się robi. a to wcale nie przez to, że oddałem promotorowi ostateczną wersję mojej pracy dyplomowej!! mam nadzieję, że tej zimy w ogóle nie spadnie śnieg..

05

lis
2004

z cyklu: sieć mi nie działa..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 22.59

dzwoni telefon. słyszę męski głos (dopowiadam sobie szybko: jak nic emerytowany górnik). nerwowy zresztą: - nie mam internetu!

no cóż. zdarza się często, zdążyłem się przyzwyczaić. dobrze, że nie odebrała ma rodzicielka. ona jako osoba urodzona i wychowana w czasach pokoju, zwykle nie wykazuje należnego zrozumienia. sieć śmiga od 4 lat, niejedno już razem przeżyliśmy..

pytam spokojnie: a serwer Pan próbował pingować?
głos w słuchawce: że co? Panie ja nie wiem, ja na druga zmianę robię! Jadźka, dingowałaś serwer? wiem jaka będzie odpowiedź tej jego Jadźki, więc atakuję dalej:
- a wtyczkę ma Pan dalej w komputerku? wie Pan, tam z tyłu?
głos w słuchawce (wciąż nie wiem z kim rozmawiam): no co Pan ze mnie Pan głupka robi?? Pan?
- ależ nie. (uśmiecham się). bo wie Pan, wykluczam możliwości..
- bo wy to tylko od człowieka pieniądze bieżecie. (głos jakby w euforii) a dać? dać to nie ma komu!

W tym momencie popełniam standardowy trik, zbywam szybko i skutecznie:
- poproszę o nazwisko i numer Pana IP, ktoś się zgłosi. z tym IP to tylko w celu irytacji, wiem przecież, że on nie wie. będę uparty i nic nie zrobię..
- coś-ski. usłyszałem w słuchawce. nazwisko, jedno z wielu w sieci. głos kontynuuje:
- a w zeszłym miesiącu też nie miałem, a ja komputer nowy mam, a na nocki chodziłem, a chciałem poużywać, a nie mam, Jaaadźka, cholera jasna, przecież ja.... (w międzyczasie długiego monologu sprawdzam. i jest! zalega za 2 miesiące). bezczelnie:

- nie ma Pan łącza, bo Pan nie zapłacił. ostatnia wpłata to [tu data], jest Pan winny dość dużo. po uregulowaniu należności (regułkę znam na pamięć) przywrócimy Panu łącze.

szybki oddech zamiast głosu w słuchawce, usilna próba przetrawienia nowootrzymanej małooptymistycznej wiadomości oraz głośne 'Jaaaaadźka' po 10 sekundach w słuchawce przywróciły mi dobry humor.

cierpiąc katusze spożytego obiadu zapadłem w słodkie lenistwo...

24

lis
2004

Pomarańczowa Rewolucja

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 23.15

trzymam za ciebie kciuki Ukraino!

na znak poparcia jestem w stanie przypiąć sobie nawet kawałek pomarańczowej szmatki, jak Boga kocham, tak zrobię! podobnie jak kiedyś MY, tak jak później popieraliśmy dążenia Czechosłowaków, a następnie Rumunów, tak dziś cały świat powinien dopingować Ukraińców, aby także do kraju nad Dnieprem zawitała wolność!

30

lis
2004

z cyklu: nocne wypady

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 03.20

już o 20 w knajpie 'the horse', reprezentacyjnym zajeździe miasteczka katowitze, było ludno i gwarno. muzycy miejscowi i przyjezdni, zajęci byli w większości czynnościami typowymi dla nacji lub profesji. poważni muzycy dyskutowali o przyszłości muzyki jazzowej, mniej poważni, czyli ludzie z politechniki zajęci byli podrywaniem muzyków poważnych.

z lukem piliśmy odważnie, co wynikało raczej z upodobania do liczb parzystych.. a później nawet stanąłem nieśmiało na parkiecie, lecz oglądanie mnie w akcji znudziłoby nawet najedzonego leniwca.. pociąg do szczecina o 1.12 skutecznie zadbał o opuszczenie przez nas stolicy hanysowa..

07

gru
2004

:(

kategoria: cudze, link bezpośredni

Gliwice, 11.55

.miał dziesięć lat, jasny książę małych spraw
.z uśmiechem w życie wszedł, zmienić chciał cały świat
.upłynął czas, parę lat przybyło
.już nie śmieje się, życie go zmieniło..

mija czas i każdy z nas choć ten sam jest inny, jest inny, jest inny...

R.Gawliński

13

gru
2004

mówił długo, mówił spokojnie..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 01.41

wczorajszej nocy rozmawialiśmy..

rozmawialiśmy o rzeczach mało poważnych, rzeczywistością świata mało się przejmując. humor poprawialiśmy sobie co raz wznosząc toasty za Łukiego, który to postanowił opuścić ciepłe domowe siedliszcze, by zamieszkać z Tą Wybraną. nasz humor zwyżkował, a zainteresowany posmętniał, zrobił się podejrzliwy, niczym stara panna której prawią komplementy. po jakimś czasie przemówił. przemówił wśród ciszy. mówił spokojnie, dokładnie ważąc słowa. mówił cicho, refleksyjnie, stanowczo. mówił o sobie, o nas i o celu w życiu.. gdy skończył nie odezwał się nikt, stanowczo za długo. sytuację sentymentalną przerwała Wero, rzekłszy: 'nooo..ehh, napijmy się'..

czyn to tyleż wielki co przesadnie spektakularny..

16

gru
2004

edukację skończyłem -- przyszedł na to czas..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 23.43

po 17 latach odwiedzania przeróżnych placówek edukacyjnych nadszedł dramatyczny koniec. nawet się trochę wzruszyłem, no ale miałem prawo.. gratulacje i ciepłe słowa od ludzi inteligentnych cieszą szczególnie. przez cały ten czas nasłuchałem się wielu mądrych zdań, wszystko po to, aby później, gdy wrócę do tej mojej rzeczywistości dzielnicowo - buraczanej, móc zabłysnąć wyższością formy, paraliżując okoliczne chłopstwo elokwencją.

właściwie to sam nie wiem, jak na tym wszystkim skorzystam, co z tego wyniosłem. czas pokaże. głowa pełna ideałów, odwaga i otwartość. i chęci. znowu spróbuję zawładnąć światem..

26

gru
2004

choinka!

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 14.08

zafascynowany błogim lenistwem czasu świątecznego (który lubię i cenie) zauważam ponownie, że całość rozbija się o kwestie wiary lub niewiary. mimo, iż wszystko zostało powiedziane, tyle już razy ile ust i natchnień, powiem raz jeszcze na własny rachunek. bo widzisz... mnogość i różnorodność religii nie oznacza wcale, że chrześcijaństwo bardziej niż hinduizm czci Boga, a islam charakteryzuje się większym zaangażowaniem od buddyzmu. podejście do Boga (boga) kreujemy my sami, naszymi zaniedbaniami, naszymi uczynkami, niekoniecznie bazując na prawach wiary. to mniej więcej tak, jak u Herberta w jego dziesięciu scieżkach cnoty...

1. Bogów nie należy wzywać na pomoc nawet w przypadkach krańcowych, bowiem w tym czasie mogą być zajęci czymś innym, a zbytnia natarczywość może wywołać skutek wręcz odwrotny. Poza tym jest rzeczą wątpliwą, czy jakikolwiek komunikat ludzki mógł się przedostać do ich uszu, z powodu lawin, wybuchów decybeli nie mówiąc o magnetycznych burzach.

2. Należy kochać Bogów bo to oczyszcza serce.

3. Wiele wskazuje na to, że pietyzm w stosunku do rodziców, opieka nad ubogimi, starcami, sierotami, troskliwy stosunek do zwierząt - są miłe Nieśmiertelnym.

4. Modlić można się wszędzie. Najgorszym miejscem są świątynie. Panuje tam zaduch.

5. Nie zabijać. Starać się dobrze myśleć o ludziach, wypożyczając im od święta przeróżne zalety.

6. Strzec się obmowy, która jest najplugawszym rodzajem skrytobójstwa.

7. W miłości zmysłowej unikać przesady, ale także nadmiernych skrupułów. Lepsza jest w przyrodzie para szczęśliwych kochanków niż powikłany związek dwojga neurasteników. Zwłaszcza jego dzietna wersja oglądająca ponury spektakl codziennych katuszy protoplastów.

8. Starać się być szczęśliwym, bo tylko tacy ludzie mogą dać szczęście innym.

9. Kraść można w zakresie w jakim jest to nam potrzebne do nagiego życia. Nie robić z tego ideologii.

10. Unikać ideologii, które obiecują ostateczne wyzwolenie ludzkości. Obdarzeni cząstką wolności, powinniśmy ją natychmiast ograniczyć ze względu na dobro bliźniego.

11. Istnieją tylko grzechy duchowe. W grzechy ciała wpisana jest kara - paraliż postępowy rozpustników, otłuszczenie serca lekkomyślnie biesiadujących, donosicieli -- platfusy.


naliczyłem 11. hmm, widać nic nie jest takie proste, jak początkowo się spodziewamy. a ktoś, gdzieś tam, wysoko, wysoko, nad wszystkim czuwa..

28

gru
2004

to jest mój kraj..

kategoria: cudze, link bezpośredni

Gliwice, 01.32

z cyklu: znalezione w sieci:

urodziłem się na 52° szerokości geograficznej północnej i 20° długości geograficznej wschodniej
wylosowałem Polskę

w pokerze po takim rozdaniu
mówi się pas.

kto się zgłasza na styczniową wyprawę do Edynburga?