Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

30

sty
2006

Alternatywy 4

kategoria: podróże, link bezpośredni

Gliwice, 22.11

wychowany w bardzo późnym PRL'u miałem małą szansę na zakodowanie ówczesnych realiów. mimo tego, dobrze pamiętam 50-metrowe kolejki za kawą, mięsem czy czymkolwiek innym. stawiano mnie w nich jakby za karę -- później chwalono i głaskano po blond-czuprynie za chwalebne wystanie swoich 40 minut. czasem dostałem banana, choć na tyle rzadko, że dziś kupuję je na kilogramy. czasy dziwne, realia inne, a temat ciekawy: w kilku referatach na studiach powoływałem się na Polskę towarzysza Gierka.

niekwestionowanym królem sarkazmu w tej dziedzinie z pewnością był Stanisław Bareja. któż nie zna Misia, Zmienników czy ... Alternatyw. właśnie Alternatywy 4 są obecnie uważane za serial kultowy -- satyrę tyle śmieszną, co brutalnie prawdziwą. telewizja polska z braku innych pomysłów powtarza serial średnio raz na rok, swoje grosze dorzuca także TVPolonia, a my wszyscy mamy z tego radochę. jak byłem młodszy tylko raz to oglądnąłem. i wystarczyło -- wzięło mnie na dobre.

podczas ubiegłorocznych wyjazdów do stolicy natchnęła mnie myśl osobliwa. zebrałem się w sobie, przestudiowałem internet, następnie wawową mapę i ruszyłem .. odnaleźć legendarny blok, gdzie serial kręcono. sprawa okazała się prosta. 4 piętrowa chałupa z płyt, taka sama jak ją pamiętamy z serialu stoi sobie do dzisiaj na warszawskim Ursynowie.w rzeczywistości jest to ulica Grzegorzewska, numer 3. na Ursynów dojechać łatwo, choć przyznam się, że mnie warszawiacy trochę zrobili w konia, gdyż, aby dotrzeć na wspomnianą Grzegorzewską wcale nie należy wysiadać na stacji Ursynów, a ... Stokłosy. chałupa taka sama, bo jak widzicie na załączonym obrazku, totalny rozpierdol trwa tam do dzisiaj :) człowiek z zewnątrz może sobie pomyśleć, że placu budowy nie uprzątnięto przez kilkanaście lat. tak czy inaczej blok odnalazłem. obklikałem z kilku stron, gdy zza zmrożonego żywopłotu wynurzył się jeden z mieszkańców. zagadałem, choć patrzył na mnie z niekłamaną niechęcią. 'coś tam kumasz?', pomyślałem... a widząc, że nie kuma ni w ząb wyciągnąłem aparat. i na tym w zasadzie się skończyło, uciekł do klatki i choć chciałem i tam zajrzeć (być może znalazłbym kolejnego Anioła, fanatyka w stylu byłego Kierownika Wydziału Kultury Miejskiego Komitetu PZPR w Pułtusku), uciekający mieszkaniec nie pozwolił.. wyrywając mi klamkę trzasnął drzwiami klatki schodowej dokonując dzieła spustoszenia w mym frywolnym myśleniu.

minęło ćwierć wieku.. czasy się zmieniły -- a ludzie nie zawsze.