Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

24

gru
2005

historie wigilijne

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 00.37

w obliczu nadchodzących świąt chciałbym wam opowiedzieć 2 krótkie historie.. może nie Historie Wigilijne, ale opowieści jednak ważne: pierwsza to skrót jednego z tekstów, jaki przerabialiśmy na kursie redakcyjnym, a druga, to jeden z motywów przewijających się w tle filmu, który ostatnio widziałem..

amerykański antropolog -- Colin Turnbull -- spędził kilka lat w surowych, nieprzyjaznych górach na pograniczu Ugandy, Sudanu i Kenii. żył wśród plemienia Ików. o Ikach, jak mówi, mało kto słyszał: nie jest to grupa podobna do żadnego innego plemienia afrykańskiego.. w zasadzie nie jest to plemię podobne do nikogo: posiadają niespotykane w innych zakątkach świata obyczaje, pewne odrębne cechy fizyczne i język niespokrewniony z żadnym ze znanych narzeczy. cechą wyróżniającą Ików jest fakt, iż przyjęli oni jedyną ich zdaniem słuszną strategię: dobre jest wyłącznie to, co mnie przynosi korzyść, a złe jest wszystko to, co pomaga przeżyć innym.
ta zasada wyznacza takt życia: plemię żyje we wioskach, ale już każda zagroda jest rodzajem twierdzy. każdy sąsiad jest uważany za wroga. mało tego: wrogość panuje także wśród mieszkańców pojedynczych zagród, a członkowie danej rodziny nienawidzą się nawzajem. nikt nikomu w niczym nie pomaga, a celem każdego dnia jest wyrządzenie komuś bezinteresownej krzywdy. należy okraść, oszukać, wykorzystać -- może nie zabić, ale też w czyjejś śmierci nie przeszkodzić, nawet jeśli wymagałoby to podania kubka wody. rodzice z niechęcią tolerują dzieci do lat czterech, a te gdy podrosną, czekają niecierpliwie, aż starsi z wiekiem osłabną na tyle, aby móc ich bez przeszkód wyrzucić z zagrody. Turnbull tylko raz widział uśmiech na twarzach mieszkańców wioski: wtedy, gdy grupa wyrostków wykradała pokarm z miski ślepego i na wpół martwego starca. radość z cudzego nieszczęścia jest jedyną radością Ików: kiedy obszary Północnej Ugandy wyjaławiała straszna susza plemię zdało sobie sprawę, że przeżyje niewielu z nich. jednak strach przed śmiercią przewyższała radość z faktu, że żyjące w sąsiedniej dolinie plemię Turkanów zostało dotknięte suszą jeszcze bardziej i może nawet wymrze całkowicie..
w ich języku nie ma słowa wyrażającego 'dobroć' w znaczeniu jaki my przyjęliśmy za jedyne i słuszne. 'być dobrym' znaczy u Ików 'być najedzonym', a zatem 'dobry człowiek' to taki, któremu udało się uzyskać coś dla siebie. w języku plemienia jeden i ten sam wyraz oznacza zarówno 'chcieć', jak i 'musieć' -- i kto wie, czy nie kryje się w tym wskazówka powszechnej szczęśliwości i społecznego porządku: należy po prostu uznać, że jeśli jest się do czegoś zmuszonym, to właśnie tego się chce..


w Alpach, na pograniczu kilku państw znajduje się kraina zwana Styrią. to niewielki obszar, położony wysoko w górach, którego mieszkańcy słyną ze swojej otwartości wobec świata. mówi się, że przed laty, gdy kontakt z resztą Europy był minimalny zbudowano tam tory. W wysokich niegościnnych górach, w dolinach pociętych skałami i urwiskami zaczęto budować mosty, kopać tunele i kłaść tory, zanim jeszcze pomyślano o pociągu, który miałby tamtędy przejeżdżać.. zbudowali infrastrukturę mimo wszystko.. wiedzieli, ze pewnego dnia pociąg przybędzie. i przybył: ich marzenia zostały zrealizowane, a linia kolejowa połączyła Wiedeń z Wenecją, Austrię z Włochami.

te dwie historie, choć geograficznie oddalone od siebie o tysiące kilometrów łączy ludzka nadzieja. nadzieja potrafi zdziałać cuda, nadzieja jest odkrywcza, budująca, a jej brak destrukcyjny. wiara czyni nas silniejszymi, daje możliwości, daje perspektywy, daje optymizm. no bo w gruncie rzeczy o optymizm tu chodzi: miejmy go dużo w te święta, w Nowy Rok i następne 364 dni. czego wam, a zwłaszcza sobie gorąco życze..