Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

20

gru
2005

redaktor

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 23.58

egzamin z redakcji merytorycznej poszedł gładko.. postraszyli trochę, choć wszyscy wiedzieli, że to formalność. poczucie prawidłowości literackiej -- pewien wartościowy zmysł pisania sprawnie, łatwo i na temat dana jest tylko nielicznym. reszta może poudawać, albo popisać na blogach, których przybywa w tak zastraszającym tempie, jak wszystkie te 'kture', 'żadkie' czy 'szczenśliwe' skutki uboczne ery internetu.

mimo to, a może właśnie dlatego denerwowałem się nie mniej, niż podczas wspaniałego czasu uczelnianego, kiedy to do każdego egzaminu podchodziło się z ujmujacym poczuciem winy, że robi się za mało.. zagiął mnie tylko koleś z prawa autorskiego -- po moim dwuminutowym wywodzie nikczemnie przyjął minę 'po moim trupie', delikatnie dając do zrozumienia, że na zajęciach mnie nie widział. chyba mam pospolitą twarz, bo ja na te cholerne zajęcia naprawdę chodziłem..

nie trafiłem natomiast mojego konika: koronnego pytania z historii encyklopedii o pierwszym polskim wydaniu leksykalnym. chodzi o 'Nowe Ateny' księdza Chmielowskiego -- pseudonaukowy utwór z 1745 roku w którym to padają tak wiekopomne sekwencje jak: 'koń jaki jest każdy widzi', czy 'koza: śmierdzące zwierzę'. ja natomiast zafascynowany dziełem (znalazłem ten fenomen w sieci) brnąłem dalej, co chwila napotykając się na odkrywcze teorie polskich XVIII-wiecznych umysłów. a hasło 'smoka pokonać trudno, ale starać się trzeba' podnosi poprzeczkę lekkiego pióra tak wysoko, że aż się czasem pisać odechciewa..