Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

20

paź
2005

jesienny poranek -- zapiski wieczorne

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 22.26

każdego dnia, dokładnie o 7.12, niepolifoniczny dzwonek mojej komórki budzi mnie do życia.. zrywam się przestraszony, po chwili padam ponownie. usiłuję wymyślić stosowne przyzwoite słowo przedstawiające aktualny stan moich uczuć. o 7.15 myśli są wolne, bynajmniej nie metaforycznie. gapię się mętnie w sufit, w nadziei, że niczego nie zobaczę..

myślę przelotnie o wejściu pod prysznic, zamiast tego jednak wciągam ciuchy. za 50 minut mam wyjść, a kawa jest ważniejsza od higieny. napój ten, zawierający pobudzający ludzkość alkaloid kofeinę nakręca mnie pozytywnie. w tej chwili nie jestem pewien, czy to każda kawa, czy to tylko ta pita codziennie rano, na pusty żołądek. jej zapach, smak, bliskość i ciepło w żołądku budzą poczucie rannego zadowolenia.

i tak trwam w szarości poranka.. po chwili upewniam się, że czas jednak upływa, a im więcej go upływa, tym bliżej mi do pełnej sprawności umysłowej. biorę do ręki sudoku -- wspaniałą łamigłówkę pochodzenia japońskiego. znana jest od lat, jednak swą popularność zyskała dopiero w zeszłe wakacje, z uwagi na dołączanie jej do wielu brytyjskich gazet codziennych. podobno przeciętny brytyjczyk rozwiązuje sobie takie sudoku każdego dnia przy śniadaniu.. ale to temat na kolejną notkę.

takiego ranka, po mocnej Nescaffe, mam w sobie inteligencji od cholery, za to znacznie mniej cierpliwości. zrywam się oszalały, pewnie i tak znów spóźnię się na autobus. zapadła decyzja: autka nie kupuję.