Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

11

lut
2014

Dominikana -- z aparatem wśród miejscowych..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 18:21

no więc po paru dniach spędzonych przy drinkach ruszam w trasę. nasz hotel mieści się w szerokim pasie turystycznego raju -- Bavaro, a poniższe zdjęcia pochodzą z dwóch osobnych wypadów do pobliskiego miasteczka El Cortecito. spędzanie czasu za murami przytulnego hotelu bywa mylące, a prawdziwe życie toczy się po tej drugiej stronie. dla większości odwiedzających Dominikanę to życie pełne agresji, biedy, prostytucji, wyzysku i całego tego niebezpiecznego śmiecia. dla innych okazja, aby przyjrzeć się lokalnemu społeczeństwu. no więc ruszyłem dwukrotnie, najpierw samotnie, potem z Agatą.

opinie tych pierwszych są oczywiście przesadzone. po drugiej stronie toczy się identyczne życie, jakie już wcześniej widzieliśmy w Meksyku, Belize i na Kubie. dokładnie takie samo i przepełnione tymi samymi schematami, zachowaniami i zasadami. jedni za wszelką cenę (czyli coś w porywach 2-3 USD) chcą nas gdzieś podwieźć. drudzy ponad wszystko pragną nam coś sprzedać za kilkukrotnie negocjowalną cenę. inni zapraszają na obiad, jeszcze inni zachwalają usługi wszelakie. niezmiennie wszyscy się uśmiechają i głośno krzyczą machając do dwójki nieopalonych gringo. oczywiście zwracamy ciągłą uwagę miejscowych, ale po godzinie jakiekolwiek uprzedzenia zanikają i dość szybko można poczuć się swobodnie. obszary turystyczne pełne są policji. nie twierdzę, że wieczorem jest tu bezpiecznie, ale władze mają za dużo do stracenia, aby pozwolić tu na dopuszczenie do otwartych aktów agresji wobec przybyszy. dolary i euro leją się strumieniami i w interesie wszystkich jest zapewnienie tu spokoju.

wkraczamy więc do miasteczka i skupiamy się na ludziach. jak zwykle. patrzę na nich wszystkich moim europejskim spojrzeniem, podziwiam i się zastanawiam, czy mógłbym tutaj żyć. jest za dużo różnic między nami, ale jest też coś stałego: w każdym zakątku globu są ludzie, którzy po prostu trwają. nie robią nic, siedzą, stoją, obserwują, czasem dyskutują. czas ucieka im przez palce, ale tego czasu mają od groma i nie robią z tego wielkiej tragedii. dnie są tu długie, słońce zawsze świeci, cały rok sprowadza się do podobnych schematów. ciężko ogarnąć siłę ludzkiej masy, która zajmuje się tu nicnierobieniem i wydaje się być z tego powodu szczęśliwa..

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie

Dominikana, ludzie