Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

19

kwi
2013

z cyklu: pograjmy jak za dawnych lat -- cz. VI. Iron Lord, C64, 1991

kategoria: pasje, link bezpośredni

Los Angeles, 04:32

artykuł dla magazynu Komoda nr 7

Słońce nie zdążyło jeszcze rozproszyć porannej mgły, gdy oczom jeźdźca ukazała się rozległa, rozzieleniona późną wiosną dolina. Przystanął i z uczuciem wzruszenia delektował się niezwykłym widokiem krainy swojego dzieciństwa. Rozciągający się poniżej kamienny trakt, pachnące żywicą lasy, podmokłe łąki pełne rozśpiewanego ptactwa i roziskrzona ostrym porannym blaskiem rzeka budziły emocje. Sprzyjały wspomnieniom. Pamięć szczęśliwego dzieciństwa, dawniej znanych ludzi i minionych zdarzeń, w jednej chwili uprzytomniły rycerzowi misję, jaką ma do wypełnienia. Po latach niebezpiecznych wypraw wracał na ziemie ojczyste, do krainy rządzonej niegdyś przez jego ojca, a teraz opanowanej i uciskanej ręką zdradliwego wuja. Wracał z misją odbicia korony z ręki tyrana, ale aby to uczynić musiał najpierw pozyskać zaufanie i przychylność miejscowej ludności. Pogodny i ciepły czerwcowy dzień dopiero budził się do życia, gdy rycerz skierował konia wprost na zachód, na mało uczęszczany szlak wiodący przez okryte borem wzgórza ku dolinie swojej młodości.

Tu właśnie rozpoczyna się nasza rola w Iron Lord -- przygodowej grze z 1990 roku francuskiej firmy Ubi Soft, prekursora dzisiejszego Ubisoft Entertainment. Grze wybitnej, która wiele lat temu ujęła mnie od pierwszego wejrzenia i która wyprzedzała swoją epokę na tyle, że w owym czasie mógł się z nią równać jedynie Defender of the Crown. Iron Lord proponuje nam bowiem prześliczną grafikę, rozbudowaną i pełną intryg przygodową fabułę, a także rewelacyjne średniowieczne ścieżki muzyczne.

Naszym celem będzie stawienie czoła wujowi i zdobycie korony na polu walki. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że na początku jesteśmy zupełnie sami, a naszym jedynym przyjacielem i pierwszym przewodnikiem jest stary pustelnik zamieszujący niewielką chatkę po południowej stronie doliny. To właśnie z jego ust dowiadujemy się, iż naszym zadaniem będzie zdobycie szacunku przedstawicieli kilku miejscowych grup społecznych, którzy zgodzą się nam pomóc w walce tylko w przypadku spełnienia kilku ich próśb i życzeń. Każda z gildii wspomoże nas wówczas swoimi żołnierzami, a jeśli zbierzemy ich odpowiednią ilość, będziemy mogli stawić czoła armii wroga. Poznawanie krainy rozpoczniesz od swojego rodzinnego zamku, który przez lata niestety popadł w ruinę. Po zamku, jak i innych tego typu miejscach, można się poruszać, wówczas widzimy naszego bohatera z lotu ptaka. W zamku odnajdziesz wieżę, która odtąd będzie twoim miejscem dowodzenia. Odwiedzisz niewielką wioskę Chatenay, w której to po raz pierwszy przekonasz się, jak wielu sprzymierzeńców ma twój wuj: zostaniesz zaatakowany przez nieznanego rycerza i w walce na śmierć i życie sprawdzisz swoje umiejętności szermierki. Walka polega na odpowiednim parowaniu ciosów przeciwnika i zadawaniu własnych w odpowiednim momencie. Tego typu pojedynków odbędziesz sporo, ważne, abyś wychodził z nich z maksymalnym poziomem zdrowia. Następnie odnajdziesz zielarza, a później udasz się na coroczny turniej rycerski, w którym oczywiście weźmiesz udział. Strzelanie polega na dobraniu odpowiedniego kierunku, kąta i siły strzału, przy czym położenie tarczy oraz siła wiatru przy każdej serii ulegają zmianie. W położonym dalej na zachód miasteczku Lorando spotkasz sklepikarza o złej sławie, z którym jednak warto ponegocjować, gdyż dysponuje on unikalnymi w tej krainie przedmiotami. W gospodzie dowiesz się sporo o produkcji miejscowego wina, oraz o niechęci współpracy lokalnego opactwa wytwarzającego najlepszy trunek w tej części świata. W malowniczo położonym nad rzeką młynie porozmawiasz z ubogim młynarzem i obiecasz mu swoją pomoc w odzyskaniu należności za dostarczoną barmanowi mąkę. Z kolei w położonym na północy opactwie dowiesz się o chorobie nękającej klasztornych mnichów, a także spróbujesz przekonać dzielnego rycerza zakonu do przyłączenia się do twojej misji. Na północnym wschodzie doliny odnajdziesz architektoniczną perełkę -- miasteczko Torantek, w znacznej części zamieszkiwanego jednak przez zbirów i różnoraki element bandycki. Zdobycie zaufania tej grupy społecznej jest jednak obowiązkowe, staniesz więc z najemnikami do zawodów siłowania się na rękę, a stan swojego mieszka podreperujesz (lub nie) zasiadając do gry w kości. Właśnie tego typu przygodowe, sportowe i zręcznościowe atrakcje, a w końcowej fazie także spora dawka bitewnej strategii czekają na ciebie w walce o odzyskanie korony.

W założeniu gra miała być początkowo wydana na Atari ST, jednak złożony proces produkcyjny spowodował, że wersje na Amigę i Commodore 64 powstawały równolegle. Głównym programistą wersji na C64 był Yves Grolet, znany później z prac m.in nad grą Far Cry, a jeden z grafików, Franck Sauer, wspominał po latach, że z uwagi na ówczesne ograniczenia sprzętowe i systemowe konwersja obrazów z Atari ST była niemożliwa, tak więc całość ręcznie tworzonej grafiki na Komodę powstawała niemal od zera. Autorem fantastycznej ścieżki dźwiękowej jest z kolei Jeroen Tel (znany również z założenia grupy Maniacs of Noise) i po dziś dzień muzyka ta jest uznawana za arcydzieło gier ośmiobitowych. Jeroen nadał SID-owe brzmienie rzeczywistym utworom renesansowym, które 500 lat wcześniej zawarto w Śpiewniku Pałacowym – Cancionero de Palacio, manuskrypcie zawierającym dawną muzykę katolickiej Hiszpanii. I tak utworem będącym częścią intra Iron Lord jest Pase el agoa, a muzyką niezmiennie cieszącą nasze zmysły podczas samej rozgrywki jest Gaudete, polecam przesłuchanie ich zarówno w grze, jak i w wersji oryginalnej na YouTubie. Wiele innych z kilkuset utworów manuskryptu wykonywanych jest na całym świecie do dzisiaj, a w grach komputerowych wykorzystywano je również później, m.in. w Europa Universalis II. Sam muzyk, z pochodzenia Holender, do dzisiaj tworzy muzykę do gier komputerowych, a jego bogate portfolio obejmuje ponad 100 różnych produktów.

Iron Lord, jak na czasy, w których królowały proste zręcznościówki czy strzelanki, było produkcją wybitną. Klimat gry odczuwalny jest również dzisiaj, 20 lat później, w dobie zaawansowanych technologicznie przygodowych RPG-ów, jak nasz rodzimy Wiedźmin, czy Assassin Creed, wywodzący się w linii prostej od naszego Iron Lorda. Gra jest niezwykle wymagająca i szczerze mówiąc nie znam nikogo, komu udałoby się ją ukończyć. Niemniej również dzisiaj warto w nią zagrać, mnogość mini-gierek i prawdziwy średniowieczny klimat zapewniają świetną zabawę.

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64

Iron Lord, Commodore 64