Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

09

sie
2011

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 01:28

przebiliśmy się przez góry Sierra Nevada i wróciliśmy, choć chwilowo, do cywilizacji. przywitało nas miłe miasteczko Lee Vining, które, podobnie jak inne tego typu osady, rozwinęło się na bazie osady górniczej. sklepy takich miasteczek są wspaniałą lekcją historii: można kupić tu wszystko, co jest związane z danym regionem, począwszy od indiańskich wyrobów, przez skóry niedźwiedzia, na kapeluszach kowbojskich kończąc..

jednak atrakcją tego miejsca jest Jezioro Mono, słonecznie odbijające się od setek kilometrów stepów dookoła. Mono Lake -- najstarsze jezioro Ameryki Północnej (powstało ok 760k lat temu), pozostałość po prehistorycznym jeziorze, które swego czasu było 5 razy większe niż obecnie, jest prawdziwym fenomenem. jest ono trzy razy bardziej zasolone niż ocean i 80 razy bardziej alkaliczne (czyli zasadowe). nazwane przez Marka Twaina 'kalifornijskim Morzem Martwym' przez wiele lat uważane było za środowisko, w którym nie mogą egzystować żadne organizmy. dopiero niedawno, jak pisze wiki, odkryto tu pierwsze znane mikroorganizmy, które nie tylko żyją i rozmnażają się w toksycznym środowisku arszeniku ale także potrafią używać arszeniku do budowy własnego DNA. oprócz bakterii żyją tu artemie i alkaliczne muchy, od których zresztą jezioro wzięło swoją nazwę. tutejsze muchy bowiem były cenione przez rdzenną ludność Paiute, która zjadała ich poczwarki i handlowała nimi wzdłuż gór Sierra Nevada. słowo mono oznacza właśnie zjadaczy much. główne atrakcje wybrzeża, motyw przewodni jeziora Mono, to wapienne iglice, zwane Tufa, stale formowane na przestrzeni ostatnich 900 lat. są to po prostu osady wapienne wydostające się z podziemnych źródeł, wtedy, gdy jezioro było jeszcze kilkukrotnie głębsze.

aby dostać się w pobliże South Tufa zjeżdżamy z drogi nr 395 i kierujemy się w kierunku Mono Basin National Forest Scenic Area. bocznymi drogami dojeżdżamy wreszcie do samego jeziora, w promieniu kilkunastu kilometrów nie ma tu nikogo, a na miejscu czeka na nas strażnik, płatny parking i czyste toalety. to national forest, więc respektują nasz roczny pass na parki narodowe Ameryki. drewnianym chodnikiem dochodzimy do jeziora, i podziwiamy iglice. dookoła, oprócz fajnych widoków, całe mnóstwo much obsiadających wilgotny piasek wybrzeża. z tatą, taka już nasza wrodzona ciekawość rodzinna, oczywiście próbujemy smak wody -- i potem przez kilka godzin nie możemy się pozbyć tego wstrętnego siarczano-słonawego posmaku w ustach...

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..

Great American Road Trip, cz.5 -- Mono Lake..