Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

14

lip
2011

Great American Road Trip, cz. 0 -- podsumowanie, na początek..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 00:32

już po powrocie z naszej najdłuższej samochodowej wyprawy -- łącznie, przy dźwiękach Johnego Casha i grupy The Highwaymen, przejechaliśmy ok 6000km, a trasa ciągnęła się z rodzimego Waszyngtonu, przez Oregon, Kalifornię, Nevadę, Arizonę, Utah, Idaho, znowu Oregon i znowu Waszyngton:

Great American Road Trip

nasz pierwotny plan został wykonany prawie w całości -- jedynym głównym miejscem, które opuściliśmy, były pozostałości osad Indian Pueblo w Mesa Verde w Kolorado. w zamian jednak przejechaliśmy dłuższy odcinek Autostradą Pacyficzną spędzając sporą część dnia w opiewanym w książkach Johna Steinbecka Monterey..

wiem że się powtarzam, ale dodam jeszcze raz, tak dla potomności -- zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych jest cudowne. jest malownicze, jest widowiskowe, niekiedy wręcz oszołamiające. jest rozległe jak jasna cholera, a odległości mają przełożenie na klimat i nieziemskie zróżnicowanie. podczas tej jednej podróży przejechaliśmy deszczowy Północny-Zachód, rzucaliśmy się śnieżkami w górach Oregonu, do kości przewiał nas pacyficzny wiatr w San Francisco, zakosztowaliśmy alpejskich wiosennych zieleni w górach Sierra Nevada. a potem... potem było już tylko cieplej -- każdy z pustynnych Stanów rzucił na nas całe zakumulowane długim dniem słoneczne ciepło, a Dolina Śmierci odebrała nam całkowita ochotę do życia.. ocean, płaskowyż, dolina, góry, wulkany, pustynia, jeszcze większa pustynia i jeszcze większe góry, tak w dużym skrócie.

zrobienie tylu kilometrów w niespełna dwa tygodnie to spore wyzwanie. i na to uczulałem rodzinkę -- będzie ciężko, obiecuję wam pot i zmęczenie, i .. setki kilometrów każdego dnia. ale te amerykańskie kilometry liczy się inaczej niż w Polsce -- liczy się czasem, gdyż drogi są tu tak wspaniałe, że, jak w kabarecie Dańca, przez cała trasę rozciąga się tu lotnisko Balice -- 7 pasów w jedną i w drugą w miastach, między miastami autostrady zwężają się do 4 pasów w każdą ze stron. przez całą wyprawę rodzice naliczyli 8 dziur. osiem dziur. przez cała wyprawę..

koszty: wyszło znacznie taniej, niż przewidywałem. po pierwsze zdecydowałem się wziąć własny samochód, więc odpadły koszty przelotu i wynajmu auta. pierwotny plan przewidywał lot do SF i wylot z Salt Lake City. noclegi: spaliśmy głównie w przydrożnych motelach sieci Motel 6. było czysto, blisko głównych autostrad i tanio -- za nocleg 4 osób płaciliśmy od $50 do $80 za dobę, z naciskiem na tą pierwszą kwotę. to o wiele mniej niż przewidywałem i jest to, moim zdaniem, najdogodniejszy sposób taniego podróżowania po USA. sieci tego typu jest wiele -- my przyzwyczailiśmy się do Motel 6 i nie żałujemy. ceny za nocleg są trochę droższe w Arizonie i Utah z uwagi na rozległe pustkowia. dodatkowo, w związku z 4. lipca wiele miejsc było pozajmowanych -- trzeba było kombinować, ale z internetem nie ma żadnego problemu. paliwo, wciąż 40% tańsze niż w Europie, łącznie na benzynę wydaliśmy ok $500. na pustyniach trzeba uważać -- stacji nie ma niekiedy na odcinkach 50-100km. łączny koszt wyprawy, z dodatkami typu roczny pass do wszystkich parków narodowych ($80), wyniósł nas ok $2200. dla czterech osób to naprawdę niewiele.

w kolejnych notkach będziemy opisywać odwiedzone miejsca -- lipiec na tomxx.net w całości poświęcony więc będzie Naszej Amerykańskiej Wyprawie Samochodowej.. stay tuned.