Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

05

lut
2005

z cyklu: skołowane myśli

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 12.49

przesiadując u rodziców rodziców, dopiero za trzecim nawrotem skołowanych myśli zdałem sobie sprawę, że najbardziej dobija mnie godzina piętnasta. rozpoczyna sie od panoramy, tak, żeby po raz 10ty tego już dnia wysłuchać, że Polska jest krajem biednym i źle rządzonym, że mamy olbrzymie długi i zero zapału do pracy. a jeżeli znalazłby się jakiś frajer, który chciałby coś zrobić, to i tak zeżre go opozycja. potem leci już bez przerwy -- jeden wielki telewizyjny, ogłupiajaco-fikcyjny świat seriali i marnych uciech słabego Polaka..

początkowo oglądała tylko babcia, teraz do maratonu na wytrzymałość gałki ocznej przyłączył sie także dziadek. od 15tej oglądają bez przerwy: nie jest ważne co za program, czy jaka reklama, nawet kanał nie jest ważny. ofkors pierwsze miejsce porządku dnia zajmują seriale, których akcja toczy sie juz przynajmniej przez 1500 odcinków. polskie raczkujące opery też są dobre, ale troche za mało zakręcone. gdy udaję, że sie skupiam, że coś próbuję zrozumieć, streszczają mi dotychczasowe odcinki: na szybko wyjaśniają kto z kim spał, kto ma dziecko z nieprawego łoża, kto i jak próbuje wyrwać cudzego męża lub żonę. nawrzucają ludziom w życie bzdurnej zazdrości, fałszu i chorej gonitwy (wszystko trzeba zmieścić w kilkanaście minut), a potem sie społeczeństwo dziwi, że naród staje sie nerwowy, że traci poczucie sensu i ciągłości życia.

telewizja kłamie, wypacza obraz świata... wystarczy trochę pooglądać, a życie w normalnych tempie wydaje się nudne i powolne.