Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

11

sty
2011

Hawaje cz. XIII -- kajaki oceaniczne..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 23:28

kajaki na oceanie Spokojnym to chyba najlepsza część naszych hawajskich wakacji! dokoła Oahu jest kilka miejsc nadających się do kajakowania -- nadających się w sensie bezpieczeństwa, bo wizualnie oczywiście zdecydowana większość wód jest piękna i warta przepłynięcia. głównym problemem są fale, mogące na wschodnim i północnym wybrzeżu Oahu sięgać 4-8 metrów, a więc przybierać formę mini-tsunami. wówczas nawet Jan Heweliusz miałby niejakie problemy z utrzymaniem wyporności. w niektórych miejscach natura wykształciła tu rafę, która skutecznie rozbija nawet największe fale, a reszta wzburzonej wody nie jest już groźna dla plastikowego kajaka..

wypożyczamy więc żółtą maszynę przy plaży Kailua Beach, znajdującą się w płd-wsch. części wyspy. kajak odbieramy na rzece, którą płyniemy nasze pierwsze kilkaset metrów. potem szybkie przenoszenie kajaka przez plażę i już jesteśmy na oceanie. ah, wspaniałe uczucie kołysać się na falach wściekle turkusowej, ciepłej wody. słońce świeci jak oszalałe, delikatna bryza, niewielkie fale, robimy zdjęcia i kręcimy kilka ujęć filmu. naszym pierwszym celem jest płaska jak ścięty arbuz wulkaniczna wyspa, nie przez przypadek zwana Flat Island. oprócz ptaków właściwie nic tu nie ma: jest kilkudziesięciu surferów szalejących na falach w okolicy rafy, jakieś 100 metrów od wyspy w stronę pełnego oceanu. jest też trochę kajakarzy. wyspa jest kamienna, surowa, a w pewnym jej miejscu znalazłem dwa krzyże -- prawdopodobnie jacyś surferzy zostali z całą siłą oceanu wyrzuceni na kamienne brzegi wyspy..

odbijamy od brzegu i kierujemy się w stronę dwóch bliźniaczych wysp Nā Mokulua, co w języku hawajskim oznacza po prostu 'dwie wyspy'. to minimum 45 minut kajakowania, a w naszym sielankowym przypadku, ponad godzina. mięśnie cierpią, wiosłujemy pod wiatr, ale wysiłek wynagradzany jest coraz to nowymi widokami na brzegu i w wodzie. rafa podnosi się niekiedy bardzo blisko tafli wody, czasem wystaje, slalomujemy więc między kamieniami uważając, aby na któryś nie napłynąć, bo podczas obniżania się poziomu wody bardzo łatwo można się wywrócić i pokaleczyć na ostrych kamieniach. woda jest przezroczysta, spostrzegam ogromnego żółwia morskiego przepływającego pod naszą żółtą torpedą. w końcu dopływamy do celu -- zachodnia z wysp, nazwana Moku Nui ma kawałek piaszczystej plaży na której lądujemy. spotykają się tu dwa przeciwstawne prądy morskie otaczające wyspę od zachodu i wschodu. ogółem jest nas tu ok 30 osób, w większości kajakarze -- jedni przypływają, inni odpływają; jest też mini impreza na łódce, muzyka, grill, łowienie ryb. wyspa jest rezerwatem ptaków (State bird sanctuary) i wchodzenie w jej głąb jest zabronione. ptaki siedzą w wydrążonych w ziemi dziuplach, norach wręcz. jest ich bardzo dużo, gdyż są pod stałą ochroną. po wschodniej stronie wyspy piasek zmienia się znowu w skałę, pięknie wypolerowaną czarną jak węgiel, a od północy można wpłynąć w wydrążony przez fale kanion. więcej informacji na wiki.

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne

kajaki oceaniczne