Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

13

sty
2005

z cyklu: najebki niekontrolowane

kategoria: humor, link bezpośredni

Gliwice, 12.35

3 litry wódki to dużo. nawet jak na czterech dzielnicowych, wspólnie kiedyś dorastających kumpli. poszczególne etapy opróżniania butelek można, teoretycznie stopniować następująco:

· przed sklepem, podczas wyboru trunku, dyskutujemy sennie i dość chaotycznie o ostatnich wydarzeniach na naszej ulicy, albowiem co dzień, wraz z obrotem wielkiego koła życia, zachodzi tu tysiąc i jedno ważnych spięć..

· nieco poniżej szyjki pierwszej butelki -- rozmowa poważna i skoncentrowana, tacy z nas wrażliwi, inteligentni chłopcy..

· pięć cm. poniżej -- już bardziej aktywnie doceniamy złożoność świata, ale podchodzimy do tego w kategoriach antyspołecznych..

· połowa pierwszej butelki -- ogólna, niczym nie zmącona radość..

· po kolejnej kolejce radość przeobraża się w kpinę, wspominamy życie osiedlowe minionych lat, padają sensacje tej rangi, co wiadomość o obaleniu rządu albo zakłóceniach w układzie słonecznym..

· dno pierwszej butelki -- odtwarzamy dawno minione, zapomniane czasy. dumamy głęboko, poważnie i mądrze..

· otwarcie drugiej butelki -- to czas na smutne, romantyczne wspomnienia..

· kolejne pięć cm. poniżej -- analiza minionych sycących miłości..

· która szybko przeobraża się w analizę niezaspokojonych namiętności..

· połowa drugiej butelki - ogólny niesprecyzowany smutek. dochodzimy do momentu w którym w głowie każdego ze współbiesiadujących zachodzi szereg pytań egzystencjalnych, w stylu: 'jeśli główna droga życia ma 2 odnogi szlachetności, a tylko jedną można pójść, to któż ma być sędzią, która jest lepsza?'

· nieco poniżej etykietki - czarna rozpacz..

· dwa palce poniżej - pieśni śmierci i tęsknoty..

· dno drugiej butelki - każda inna znana pieśń....

na tym jeden system stopniowania się kończy, następuje specjalizacja. najmłodszy wykonuje standardowy trik, tj. biegnie po kolejną butelkę... od tej chwili wszystkiego można się spodziewać.

· 3 butelka umyka szybko, nie jesteśmy w stanie racjonalnie mierzyć upływu czasu, gdyż każdy z nas ma wrażenie jakby znajdował się w jakiejś zbzikowanej windzie, która pędzi 20 pięter w górę, by za moment zjechać 30 w dół.. zdarza się, że co słabszy zawodnik wyleguje się nieskrępowanie na chodniku, delektując się chłodną ziemią, swoistą podróżą, kołysanką i śpiewami kolegów. następuje pogodzenie się już z myślą, ze nigdy nie dotrzemy tam gdzie dotrzeć chcieliśmy, rozważamy pojęcie przyjaźni, a kumpel to osoba, której istnienie jest jak drewniana tratwa na wzburzonym morzu -- jedyna rzecz której można się uchwycić.. próbując zsynchronizować ruch lewej ręki, z ruchem prawej w której trzyma się zwykle domowe klucze, uroczyście zamykamy obrady, umawiając się oczywiście na ich wznowienie, w pierwszym ogólnodostępnym terminie..


dzień kolejny często przywraca w nas człowieka. poranek sprzyja cichej radości; o tej porze dnia nie można ani się spieszyć ani hałasować. myśli płyną wolno, myśli są głębokie i złote jak poranek. pęd ku karierze pozwala znaleźć kilka skaz w tym wczorajszym kompleksowym rozumowaniu. będąc już wykąpanym, uczesanym i poważnym dochodzi się zwykle do wniosku, że czas nieubłaganie ucieka, jednak radość płynie z faktu, że jest w nas jeszcze trochę z tych rozkrzyczanych, wciąż ganiających za piłką dzieciaków.. bardzo dobrze się bawiłem, ale muszę teraz leżeć płasko z zamkniętymi oczami, aby nie uruchomić perkusji w mózgu..