Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

11

paź
2010

Winthrop -- dziki zachód sto lat później..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 08.29

pozostajemy na dłużej przy przemalowaniach -- oto całkiem blisko opisywanego niżej Leavenworth (blisko w sensie fizycznym, jak i tematycznym) znajduje się Winthrop -- miasteczko rodem z dzikiego zachodu.. miejsca te oddalone są od siebie o 115 mil, i jest to chyba jedyny taki przypadek na świecie, gdzie w ciągu dwóch godzin jazdy przenosimy się z ośnieżonych szczytów na rozpaloną słońcem pustynię, z alpejskich łąk, do westernowskich saloonów..

historia, tak na szybko coby nie przynudzać: jak wszędzie w okolicy, od tysięcy lat zamieszkiwali tu Indianie, 130 lat temu, gdy na dobre wybuchła gorączka złota w pobliskich górach, zaczęli się tu osiedlać biali poszukiwacze, tacy nieuczesani o postrzelonym charakterze, jak ci z serialu Deadwood. miasteczko prosperowało, koniunktura ze złota zmieniła się w wyrąb lasów, ale generalne błoto i syf trwały w najlepsze przez kolejnych kilkadziesiąt lat. dopiero w 1972 roku, po ukończeniu biegnącej przez Północne Kaskady malowniczej drogi nr 20, postanowiono wykorzystać idealne wręcz położenie osady. miejscowy drwal, niejaki Otto Wagner, wraz ze swoją nostalgiczną miłością do czasów minionych, stał się protoplastą zmian miasteczka. przemalowanie osady okazało się ogromnym sukcesem.

na koniec najważniejsze: Winthrop jest rzeczywisty. na głównej, tej reprezentacyjnej, ulicy miasteczka i przednich fasadach budynków nie ma żadnego plastiku, neonu, czy chromu. nie ma maszyn z napojami, pluszowych maskotek i odtwarzaczy DVD. nie ma tu nawet reklam Coca-Coli czy miejscowego Budweisera. zakazuje tego lokalne prawo i to, moim zdaniem, jest głównym aspektem wyróżniającym tego typu przemalowania (theme towns) od tych z południa, z Hollywood.