Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

08

gru
2009

Gwatemala cz. III -- Tikal, historyczna stolica Majów..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 21:15

wstajemy przed 4 nad ranem. jest jeszcze ciemno, a nad jeziorem Petén Itzá panuje kompletna cisza. za chwilę spod hotelu odbierze nas kierowca z niewielkiego lokalnego biura podróży i skierujemy się na północny-wschód. jedziemy do Tikalu -- kolebki i dawnej stolicy rozległego państwa Majów. chcemy być tam jeszcze przed wschodem słońca, aby poczuć magię budzącej się do życia dżungli..

dzisiejsza nazwa tego historycznego miejsca wywodzi się z języka Indian Maja zamieszkujących Jukatan: ti ak'al oznaczało miejsce z dostępem do wody lub wg innej teorii miejsce głosów. pierwsze budynki powstały tu już ok 600 lat przed Chrystusem, a w czasie największego rozkwitu w latach 600-900 naszej ery mieszkało tu nawet 90 tys. Indian. w tym czasie miasto było ważnym centrum naukowym, politycznym i religijnym. na powierzchni ok. 20 km kw. stało tu kiedyś 3000 budynków -- zarówno zwykłych krytych słomą chat mieszkalnych, jak i wysokich 70-metrowych piramid sakralnych wystających ponad wierzchołki wilgotnej dżungli. Tikal zbudowano aby zadziwiał. i nawet dzisiaj, po 2200 latach, budowle nadal to czynią..

naszym przewodnikiem jest Jose, dwudziestoletni uśmiechnięty Gwatemalczyk, dość dobrze władający angielskim. przez pierwszy kilometr przemierzamy dżunglę, a Jose opowiada o bujnej roślinności i licznych głosach rozpoczynających dzień zwierząt. jest parno i pochmurno -- nie zobaczymy dziś wschodu słońca, ale może to i lepiej, gdyż pod błękitnym niebem można się w dżungli ugotować. jesteśmy tu pierwszą grupą i jako pierwsi wdrapujemy się na jedną ze świątyń. większość budowli pokryta jest tu roślinnością: nieustannie trwa walka archeologów z siłami natury. odsłonięte, a pozostawione na jakiś czas budynki ponownie zarastają bujną tropikalną roślinnością i może dlatego miejsce to jest tak unikatowe. siedzimy na czubie piramidy i podziwiamy poranną, skąpaną w mgle i chmurach dżunglę. kilkaset metrów dalej przez czubki drzew przebijają się pozostałe z sześciu wysokich pirami schodkowych. dookoła drą się ptaki i małpy..

Tikal stanowił kiedyś kompletne miasto. wznosiły się tu świątynie, budynki mieszkalne, kaplice, ołtarze, platformy i boiska do rytualnej gry w piłkę. centralnym miejscem stolicy był Gran Plaza -- Wielki Plac na którym władca i znaczący mieszkańcy odbywali długie narady. to najlepiej odrestaurowane miejsce Tikalu. chodzimy tu na własną rękę labiryntem kamiennych uliczek, schodów i placyków. to tutaj znajduje się Świątynia Wielkiego Jaguara -- najbardziej znana, wręcz pocztówkowa budowla Tikalu. zdobi ją płaskorzeźba przedstawiająca mężczyznę, który odziany w skórę jaguara dzierży w dłoni atrybut władzy kapłańskiej. zresztą większość współczesnych nazw świątyń pochodzi od płaskorzeźb ozdabiających budynki. oprócz tego znajdujemy tu znane z poprzednich miast Majów stele -- płaskie, kamienne płyty z inskrypcjami, często po dziś dzień nierozszyfrowanymi.

w gęstwinie ruin, drzew, krzewów, lian i głośnych zwierząt spędzamy ponad 6 godzin. zastanawiam się nad powodem opuszczenia miasta przez Indian. podobnie jak w Chichen i Cobie, Tikal został nagle porzucony. działo się to ok 900 roku, czyli w czasie głębokiego i ciemnego średniowiecza w Europie. niektóre teorie mówią o buncie społecznym, inne o wyjałowieniu ziemi. brzmi to dziwnie, ale miasto pozostało opuszczone i niezamieszkane przez prawie 1000 lat! w tym czasie dżungla pochłonęła wszystko i miejsce to popadło w zapomnienie. oczywiście lokalne ludy zamieszkujące okolicę wiedziały o umarłym mieście, jednak współczesność odkryła to miejsce dopiero w 1848 roku. dawną potęgę i świetność Tikalu możemy dzisiaj oglądać wyłącznie dzięki archeologom -- mimo że pracują od wielu lat to do dnia dzisiejszego udało im się odrestaurować zaledwie kilka procent starożytnego Tikalu..