Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

04

gru
2009

Gwatemala cz. II -- Flores

kategoria: podróże, link bezpośredni

Seattle, 02:13

kiedy w 1541 roku hiszpański konkwistador Hernán Cortés stanął nad brzegami jeziora Petén Itzá ujrzał sporą jak na owe czasy osadę. miasteczko było stolicą państwa indian Itza i nosiło nazwę noh peten, co w wolnym tłumaczeniu z języka majów oznaczało miasto-wyspę. Cortés zmierzał na południe, w kierunku dzisiejszego Hondurasu, osady więc nie zaatakowano i dzięki temu pozostała ona na długie lata ostatnim ośrodkiem wolnych indian Maja..

znajduję się w samym sercu regionu El Petén w północnej Gwatemali: na zgliszczach prekolumbijskiej stolicy Indian wyrosło miasteczko Flores. współcześnie również jest to stolica regionu, na co dzień mieszka tu ok 22 tys. osób. teoretycznie, gdyż przez region przewija się zmasowany ruch turystyczny, więc liczba przebywających tu w skali całego roku osób jest znacznie wyższa. turystyka wyrosła oczywiście na licznych w regionie Petén (jak i całej Ameryce Środkowej) ruinach osad prekolumbijskich: Uaxactun, El Mirador, Yaxha i oczywiście najbardziej znany Tikal. umiejscowione w samym środku skarbów Majów Flores jest więc idealną bazą wypadową na jedno- lub wielodniowe wycieczki..

bajkowo położone miasteczko wygląda więc jakby stworzone było wyłącznie pod potrzeby turystów. wielokolorowa architektura, wąskie brukowane uliczki i umiejscowiona w najwyższym punkcie wyspy katedra. do tego cała masa niewielkich hoteli, restauracji, knajpek i sklepów z pamiątkami prowadzonych przez pojedyncze rodziny. wyspa połączona jest ze stałym lądem wąską groblą na której zbudowano drogę -- jednak z wielu jej miejsc kursują niewielkie łódki, którymi za kilka quetzali można dostać się do innych pobliskich osad. we Flroes spędziliśmy łącznie 3 dni: miasto emanuje bezpieczeństwem, a jego mieszkańcy -- spokojem. jest znacznie taniej niż w Meksyku i w Belize, a jakość usług, zarówno hotelowych jak i kulinarnych, równie wysoka. na stałym lądzie znajduje się nawet lotnisko, które utrzymuje częste połączenia z innymi miastami Ameryki Środkowej. chcieliśmy nawet lecieć stąd do Cancun w Meksyku, ale ceny były zabójczo wysokie..

jeszcze o ludziach, tym razem przyjezdnych, jako że we Flores spotyka się całą masę międzynarodowych wynalazków. na lokalnych wycieczkach poznajemy Hiszpanów, Szwedów, Norwegów i Francuzów, a właściciel niewielkiego biura podróży przyznaje, że przez Flores często przewijają się Polacy. jadamy w restauracjach należących do Niemców: pierwsza do grupy archeologicznej prowadzącej gdzieś w dżungli wykopaliska, druga do młodego małżeństwa, które tak pokochało to miejsce, że przeniosło się tu z Europy serwując lokalne potrawy. w hostelach tradycyjnie istna wieża Babel -- młodzi ludzie mieszkają w wieloosobowych pokojach, w dzień uczą się hiszpańskiego (Gwatemala znana jest z tanich i bardzo dobrych szkół tego języka), wieczorami w ruch idzie szkło, gitara i śpiew. wszyscy przyjaźni, wszyscy wyluzowani..