Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

05

lis
2004

z cyklu: sieć mi nie działa..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 22.59

dzwoni telefon. słyszę męski głos (dopowiadam sobie szybko: jak nic emerytowany górnik). nerwowy zresztą: - nie mam internetu!

no cóż. zdarza się często, zdążyłem się przyzwyczaić. dobrze, że nie odebrała ma rodzicielka. ona jako osoba urodzona i wychowana w czasach pokoju, zwykle nie wykazuje należnego zrozumienia. sieć śmiga od 4 lat, niejedno już razem przeżyliśmy..

pytam spokojnie: a serwer Pan próbował pingować?
głos w słuchawce: że co? Panie ja nie wiem, ja na druga zmianę robię! Jadźka, dingowałaś serwer? wiem jaka będzie odpowiedź tej jego Jadźki, więc atakuję dalej:
- a wtyczkę ma Pan dalej w komputerku? wie Pan, tam z tyłu?
głos w słuchawce (wciąż nie wiem z kim rozmawiam): no co Pan ze mnie Pan głupka robi?? Pan?
- ależ nie. (uśmiecham się). bo wie Pan, wykluczam możliwości..
- bo wy to tylko od człowieka pieniądze bieżecie. (głos jakby w euforii) a dać? dać to nie ma komu!

W tym momencie popełniam standardowy trik, zbywam szybko i skutecznie:
- poproszę o nazwisko i numer Pana IP, ktoś się zgłosi. z tym IP to tylko w celu irytacji, wiem przecież, że on nie wie. będę uparty i nic nie zrobię..
- coś-ski. usłyszałem w słuchawce. nazwisko, jedno z wielu w sieci. głos kontynuuje:
- a w zeszłym miesiącu też nie miałem, a ja komputer nowy mam, a na nocki chodziłem, a chciałem poużywać, a nie mam, Jaaadźka, cholera jasna, przecież ja.... (w międzyczasie długiego monologu sprawdzam. i jest! zalega za 2 miesiące). bezczelnie:

- nie ma Pan łącza, bo Pan nie zapłacił. ostatnia wpłata to [tu data], jest Pan winny dość dużo. po uregulowaniu należności (regułkę znam na pamięć) przywrócimy Panu łącze.

szybki oddech zamiast głosu w słuchawce, usilna próba przetrawienia nowootrzymanej małooptymistycznej wiadomości oraz głośne 'Jaaaaadźka' po 10 sekundach w słuchawce przywróciły mi dobry humor.

cierpiąc katusze spożytego obiadu zapadłem w słodkie lenistwo...