Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

30

paź
2009

Meksyk cz. V -- kultura Majów..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Playa del Carmen, 21:10

jedziemy przez Jukatan drogą z Tulum na wschód w kierunku Coby. podróżujemy mini-vanem w 6 osób: oprócz nas i parki Hiszpanów jedzie kierowca i przewodnik Rafael. przewodnik fantastyczny -- prawdziwy pasjonat, lokalny Mexicanos z zacięciem antropologicznym. mówi dość dobrze po angielsku, a swoje opowieści powtarza dwukrotnie, po naszemu i po ichniemu, bo Andaluzyjczycy no habla ingles. mamy szczęście, na wycieczkę zgłosiły się tylko 4 osoby, a zwykle jedzie 13. panuje miła, swojska atmosfera..

z samochodu niewiele widać. szeroką asfaltową drogą, któa znajduje się tu jakby nie na miejscu, dojeżdżamy do granicy stanów Quintana Roo i Yucatan -- po obu stronach rozciąga się gęsta dżungla, tylko gdzieniegdzie mijamy niewielkie, raczej zaniedbane osady. nie wiem jak żyją tu ludzie -- jest tak gorąco, że nie chce się wysiadać z klimatyzowanego samochodu. przed niewielkimi, zwykle zrujnowanymi domkami stoją czasem fajne samochody, ale głównie przeważa totalny chaos. po pewnym czasie nasz kierowca skręca w prawo i odtąd poruszamy się drogą żwirową. dżungla wręcz wchodzi na drogę, przez wiele kilometrów nie widać żywej duszy. kierujemy się do wioski Majów, której mieszkańcy jakby wbrew cywilizacji (z paroma wyjątkami) nadal żyją w XVII wieku.

w pewnym momencie XV wieku kultura Majów zanikła. z niewiadomych przyczyn opuszczono wznoszone przez wieki miasta i nigdy już do nich nie powrócono. Rafael mówi, że do zmian w kulturze doprowadziła wojna klas. prawdziwa rewolucja, podczas której zamordowano lub wypędzono 3-5% społeczeństwa rządzącej klasy. matematycy, architekci, budowniczy, astronomowie przestali istnieć. do zmian przyczyniła się również gleba, która uprawiana przez setki lat po prostu nie nadawała się do rodzenia.. rozwój stanął w miejscu, ale Majowie nie zniknęli -- dzisiaj na terenach Hondurasu, Gwatemali, Belize, Salwadoru i Meksyku językiem Maja posługuje się ok 5 mln ludzi. pielęgnują obyczaje i starają wieść życie w zgodzie z własnymi korzeniami. Majowie z reguły wyznają katolicyzm. tzn głównie, gdyż obok codziennych modlitw do jedynego Boga zdarza im się szepnąć kilka słów do bogów pogańskich. o coś wyproszą boga słońca, w czasie plonów porozmawiają z Chaaciem -- bogiem deszczu. ot tak, na wszelki wypadek..

wioska, którą odwiedzamy składa się z kilku chat. przewodnik prowadzi nas do zagrody jednej z rodzin. mieszka tu małżeństwo, 14 dzieci, małpa Natasza i cała masa przeróżnych zwierząt. mieszkają w dwóch chatach, chodzą na boso, śpią w hamakach, gotują na ognisku na dużej metalowej blasze, po hiszpańsku mówią tylko najstarsi. te kilka położonych w dżungli Jukatanu chat żyje ze sobą jakby w symbiozie. jedna wielka rodzina, wspólna mini-szkoła w jednym z domów. dziewczynki chodzą w plemiennych sukniach a chłopcy najczęściej w samych spodenkach. dookoła walają się śmieci i puszki po coli, ale jedynym poważnym elementem, który zdradza, że mamy XXI wiek, jest panel baterii słonecznych, który zapewnia mieszkańcom prąd na ok 3 godz. dziennie.

kręcimy się po okolicy i robimy sobie zdjęcia z miejscowymi. dzieciaki wystawiają ręce po peso, a matka smaży na ognisku prawdzie kukurydziane tortille. nasza rozmowa toczy się wyłącznie za pomocą gestów. jest dobrze, kompletnie inny świat.