Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

22

sie
2009

Mt Rainier

kategoria: pasje, link bezpośredni

Seattle, 01:52

raj na ziemi wcale nie znajduje się na żadnej z piaszczystych wysp Pacyfiku. i wcale nie ma tam lazurowej wody, palm i piaszczystej plaży. kokosy owszem są, ale tylko kandyzowane. raj, dosłownie rzecz ujmując, znajduje się w Ameryce Płn, w stanie Waszyngton, u stóp wulkanu Mt Rainier. dolina Paradise rozciąga się na wysokości 1600m południowym stoku widocznego aż ze Seattle masywu górskiego..

wulkan Mt Rainier, mimo że ostatni raz wybuchł przed ponad 100 laty, uważany jest za aktywny. powstał przed prawie milionem lat, a jego najwyższe partie przez cały rok pokrywa 26 dużych lodowców. góra jest często odwiedzana przez turystów, a w jej obrębie, już w 1899 roku, powstał w park narodowy. nasze pierwsze spotkanie z Rainierem to bodaj najpiękniejsza część parku -- dolina Paradise. do samego jej centrum prowadzi droga stanowa numer 706 wijąca się malowniczo wzdłuż koryta rzeki Nisqually. w zimie droga pozostaje jedną z nielicznych otwartych dla ruchu. Paradise słynie z wielu szlaków turystycznych i zielonych, wręcz alpejskich, łąk. prawdziwą atrakcją są tu tzw wildflower meadow, czyli łąki kwiatowe, szczególnie kolorowe w pierwszej połowie sierpnia. podczas pierwszego wypadu do parku zrobiliśmy dwie trasy: Nisqually Vista Trail i Skyline Trail / Panorama Point. pierwszy jest stosunkowo krótki i łatwy, Skyline natomiast ciągnie się przez ponad 8 kilometrów z najwyższym punktem na wysokości 2164 metrów. fajne widoki i duża różnorodność: od łąk, przez kamienie magmowe po lodowce. na trasie dużo przyjaznych ludzi, pozdrowionka, hej ho, skąd, dokąd i w ogóle bardzo ciepłe przyjęcie, szczególnie, gdy pada pytanie o pochodzenie i ten dziwny akcent wcale nie z okolic. kozice górskie, masa wiewiórek (pozdrawiam) i ptactwa wszelakiego. przejścia przez rzeki powstałe wskutek letniego topienia się lodu, brak mostów, kamienie, parzące letnie słońce i te kwiaty dookoła..

jutro wybieramy się znowu, tym razem już z namiotem. dziki wypad i polowanie na łososie, zapasy z niedźwiedziem i szum zimnej jak szlag rzeki.. fotki wkrótce na fotoblogu.