Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

21

cze
2009

po latach..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Brighton, 21:31

bo widzisz tomasz, ja po wojnie musiałem wybrać nową ojczyznę.. w 1946 azyl proponowały mi rządy Australii, Kanady, Stanów i Wielkiej Brytanii. wybrałem Anglię, jakoś tak czułem się bezpiecznie, odgrodzony od kontynentu wodą..

niespełna 80-letni mężczyzna w grubych oprawkach okularów popatrzył przez chwilę na soczyście zielony, równo wystrzyżony trawnik przed domem na przedmieściach niewielkiego angielskiego miasteczka.

urodziłem się w Polsce, niedaleko Lwowa. gdy przyszli Rosjanie zaczęło się moje piekło. miałem 13 lat gdy zabrali mnie od rodziny i wywieźli na Wschód. wojna była zła, zdarzało mi się spać w glinianych dołach i żywić się korzeniami. uciekłem. przez Azję i Bliski Wschód dotarłem do Europy, zaciągnąłem się do polskiej armii, walczyłem z Niemcami.. dzisiaj jestem Brytyjczykiem -- mam brytyjski paszport i tu znalazłem sobie żonę, trzy raz do roku wypoczywam na Majorce. kiedyś często latałem do Ameryki, mam tam kuzyna i jego rodzinę, dzisiaj jestem już na to za słaby. o Polsce myślałem zawsze, a jednak do '89 roku mogłem tylko pomarzyć, aby ponownie odwiedzić rodzinne strony.

na myśl o ojczyźnie po raz pierwszy od początku opowieści delikatnie się uśmiechnął.

miejsce mojego urodzenia po raz pierwszy odwiedziłem dopiero w latach dziewięćdziesiątych. odnalazłem moją wioskę, poszedłem w kierunku szkoły. dzisiaj stoi tam już inny budynek, a jednak czułem się wyjątkowo. spojrzałem do studni, z której kiedyś piliśmy wodę i wtedy usłyszałem kobiecy głos: Stefan, Stefan!!, podniosłem wzrok i spytałem starszą panią skąd zna moje imię. - bo wyglądasz identycznie jak twój brat, odpowiedziała. - przecież ja nie mam brata, to pomyłka. - ależ masz. masz również siostrę. okazało się tomasz, że po moim wyjeździe rodzice mieli jeszcze dwójkę dzieci, doczekałem się rodzeństwa. moja rozmówczyni, mniej więcej mojego wieku, pamiętała mnie z dzieciństwa. brata już nie ma, umarł jakiś czas temu. a siostra jeszcze żyje?, spytałem z nadzieją, żyje, żyje, mieszka we Lwowie. proszę, oto jej adres, odpowiedziała z uśmiechem na ustach..

pojechałem do Lwowa, odnalazłem kamienicę, wszedłem na drugie piętro i zadzwoniłem do drzwi. otworzyła mi kobieta, na mój widok w jednej sekundzie po policzkach pociekły jej strumienie łez.. to dziwne, ale rodzoną siostrę poznałem będąc już starym człowiekiem..