Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

15

maj
2009

Białoruś cz.3 -- w poszukiwaniu korzeni rodzinnych..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Brighton, 16:32

dobra, nawijam o białoruskich zwyczajach, a przecież nie opowiedziałem jeszcze najważniejszego, czyli po co tam właściwie pojechaliśmy. otóż głównym celem naszego wyjazdu było odszukanie korzeni rodzinnych i wszelkich innych informacji o ludziach noszących nazwisko Ankudowicz. mój ojciec urodził się na dzisiejszych terenach północno-wschodniej Białorusi, które przed samym wybuchem II wojny światowej należały do Polski. i choć dojechać tam było równie ciężko co kupić używaną trumnę, misja zakończyła się sukcesem. posłuchajcie..

przed samym wyjazdem nie wiedzieliśmy za dużo. tereny, których szukaliśmy znajdują się w okręgu witebskim, a większymi miejscowościami, wśród których mieliśmy kluczyć miały być miasta Hlybokaye (biał. Глыбокае, pol: Głębokie) oraz Varapayeva (biał. ВОРОПАЕВО, pol: Voropajewo). znaliśmy oczywiście samo miejsce urodzenia mojego taty, czyli Malkowicze oraz miasteczko, w którym uczęszczał do szkoły, czyli Duniłowicze. na szczęście los zetknął nas z panią Felicją, która również urodziła się i wychowała w Malkowiczach. Felicja i siostra mojego taty, Maria (moja ciocia) były najlepszymi przyjaciółkami, dodatkowo Felicja mimo swoich prawie dziewięćdziesięciu lat dysponuje wspaniałą pamięcią. to właśnie ona była nieocenionym źródłem naszych informacji podczas tej emocjonalnej wędrówki w czasie..

zaczęliśmy od Duniłowicz odwiedzając lokalną parafię i miejscowy urząd gminy w poszukiwaniu informacji zapisanych w składowanych tu przez lata księgach. dużo się tu nie dowiedzieliśmy, bo księgi albo wywieziono do większych miast, albo bezpowrotnie, głównie podczas wojny, utracono. przychylny urzędnik odnalazł jednak dla nas adres kuzynki mojego taty, widzianej ostatnio przed 60-laty. piaskowo-szutrową drogą jedziemy więc w kierunku Malkowicz. po drodze, zupełnie przypadkowo, zatrzymujemy się w lokalnym sklepie (opisanym w poprzednich notkach) oraz nawiązujemy kontakt z miejscowym chłopem, który w czasie wojny chował przed Rosjanami ojca p. Felicji. droga przeradza się w sam piasek, którym jedziemy przez kolejne 10 km i w końcu docieramy do miejscowego cmentarza, na którym do dnia dzisiejszego chowa się mieszkańców kilku okolicznych wiosek. udaje nam się odszukać nagrobek babci mojego taty (mojej prababci), która zmarła w 1958 roku, w 3 miesiące po wyjeździe do Polski mojego taty. obok, prawdopodobnie, znajduje się grób ojca mojego taty, czyli mojego dziadka. prawdopodobnie, gdyż nie ma nagrobka ani żadnych dokumentów, które mogą to potwierdzić. dookoła znajdują się groby ponad 30 innych osób noszących nazwisko Ankudowicz, z ogromną większością nie jesteśmy jednak spokrewnieni, o czym za chwilę. cały cmentarz został przeze mnie solidnie sfotografowany i łącznie z nagrobkami i ich opisami będzie częścią mojej nowej witryny genealogicznej (adres wkrótce).

później błądzimy w lesie przez ponad godzinę, aż ciężko w to uwierzyć, ale nawet Felicja nie mogła trafić do samych Malkowicz. w końcu, po wielokrotnym błądzeniu w lasach i zakręcaniu na pobliskim polu buraczanym, udaje nam się ta sztuka i wjeżdżamy do rodzinnej wioski mojego taty. właściwie nie do samych zabudowań, bo na wysokich koleinach urywamy przedni zderzak, a potem przez ponad godzinę walczymy z wyciągnięciem z tego marazmu samego auta. Malkowicze liczyły kiedyś ponad 200 mieszkańców i takim zapamiętał je mój tata. dzisiaj, w 2009 roku, mieszka tu już zaledwie 9 osób, wszyscy w wieku powyżej 65 lat. był to dla nas pierwszy, ale od razy powalający na kolana szok. chodzimy między kilkoma zamieszkanymi jeszcze chatami i witamy się z mieszkańcami, którzy w większości również nazywają się Ankudowicz. tata poznaje się ze swoimi znajomymi z dzieciństwa, których nie widział przez pełne 60 lat. ciekną łzy, jest sentymentalnie, ale widać szczęście na ich twarzach. w końcu dochodzimy do miejsca, w którym mieszkała moja rodzina. chaty już nie ma, zburzono ją kilkanaście lat temu, a wszystkim co z niej zostało jest niewielka górka porośnięta trawą. robię tacie pamiątkowe zdjęcie, przypominające jedyną zachowaną fotografię z tamtych czasów, na której mój tata w obecności swojego ojca, mamy i babci stoi przed swoim domem. zdjęcie pochodzi z 1944 roku..

wchodzimy do domu Benka, jednego z kolegów mojego taty, z którym razem chodzili na wiejskie zabawy. na stole od razu pojawia się jedzenie i wódka i zaczynają się emocjonalne opowieści. tworzą się legendy, a dawno minione czasy ponownie stają im przed oczyma. jest niesamowicie! Benek i jego żona również nazywają się Ankudowicz, jednak nie jesteśmy jedną rodziną. cała komplikacja polega na tym, że w Malkowiczach mieszkały 3 niespokrewnione ze sobą rodziny Ankudowicz: mojego taty, Felicji oraz Benka. każda z nich miała oczywiście wielu potomków, którzy przez lata porozjeżdżali się po świecie, umarli, bądź wciąż żyją w tej wiosce. żona Benka, również wyposażona we wspaniałe 4gb pamięci ram szybkiego dostępu, opowiedziała o historii mojego rodu. otóż rodzicami mojego dziadka Mieczysława byli Modest Ankudowicz (zmarł ok 1935 roku, miał ok 65-70) lat i Anna, której nagrobek odnaleźliśmy na cmentarzu. w momencie kiedy pozostałe rodziny Ankudowicz przybyły do Malkowicz, Modest już tu mieszkał, co sugeruje, że jesteśmy najstarszą rodziną zamieszkującą to miejsce. pozostałe rodziny wywodzą się z leżącej nieopodal wioski Ankudy. w tej wiosce również mieszkali Ankudowicze, choć początek drugiej gałęzi w Malkowiczach wziął się z prostego faktu tworzenia nazwisk w XVIII wieku. osoba poślubiająca kobietę tworzyła nowe nazwisko wywodząc je z wioski, z której pochodziła. czyli koleś przybyły z Ankud tworzył nowe nazwisko Ankudowicz i zamieszkiwał we wiosce żony. Katarzyna Ankudowicz, polska gwiazda wśród aktorek, pochodzi właśnie z rodu Benka, u którego w chacie siedzieliśmy pijąc czystą białoruską wódkę. oh, dużo trzeba by pisać, więc zabieram się czym prędzej za moją witrynę genealogiczną, gdzie postaram się zebrać wszelkie wartościowe informacje o nazwisku Ankudowicz..

i rzecz ostatnia. mieszkańcy Malkowicz doskonalne zdają sobie sprawę, że ich wioska umiera. wraz z ostatnim mieszkańcem miejsce to zarośnie trawą i najnormalniej w świecie zniknie z powierzchni ziemi. myślę, że nasz przyjazd, w 2009 roku, był jedną z ostatnich szans na ujrzenie wioski w jako takim stanie..