Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

12

maj
2009

wpadka

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Brighton, 00:14

posypało się w najgorszym możliwym momencie.. padł dysk, 500GB Seagate Barracuda 7200.11, i to właśnie wtedy, kiedy miałem na nim ok 70GB niezarchiwizowanych danych. danych, czyli w przeogromnej większości moich z agatą zdjęć. nie to, że jestem na tyle przezorną osobą, żebym dokonywał przemyślanych i stałych bekapów.. przerzucam na inny dysk, archiwizuję na płytkach zwykle w przypływie pesymistycznych wizji, a że od pewnego czasu mnie takowe nie nachodzą, dane poszły w pizdu.. choć przypadek jest nietypowy i warty wyjaśnienia..

otóż wyłączyłem peceta w czwartkowy wczesny wieczór o godzinie 23:48. włączyłem ponownie nie później niż o 13.14 dnia następnego, kiedym to ściągnął do domu celem spożycia lanczu, jak to nazywają w tych stronach. godziny nie mają tu większego znaczenia, podaję je wyłącznie dla większej dramaturgii. po włączeniu dysk nie został wykryty w BIOS-ie, system oczywiście się nie wczytał. kabelki i inne takie ulgi nie przyniosły, a sytuacja zaogniła się, gdy dysk nie zgłosił się również na kolejnych dwóch kompach. padł i po nim, od razu te czarne myśli, strata wielka, nieodżałowana. już z agatą składaliśmy te setki fontów na odzyskiwanie danych, aż tu clever crio zapodał linka do firmowej odzyskiwalni danych Seagate. kolejne googlanie pozwoliło mi odnaleźć identyczny przypadek na jakimś forum, a później znaleźć artykuł z knowledge base producenta, w którym ów winowajca wyjaśnia, że wina leży po jego stronie. model mojego dysku, jak i numer seryjny znajduje się na liście dysków potencjalnie zagrożonych wadliwym oprogramowaniem i kto może ten niech czym prędzej robi abgrejt firmweru. ja już nie mogłem, na szczęście telefonicznie poinformowano mnie, że to przypadek dość częsty i dane na dysku nie są zagrożone. wtedy zacząłem z kolei przyliczać, na co wydamy te kilka set zaoszczędzonych banknotów z królową Elką.. no więc dysk poszedł kurierem, na koszt producenta, do centrum odzyskiwania danych w Amsterdamie, a ja ufnie oczekuję jego rychłego i szczęśliwego powrotu..

a od trzech dni jestem (średnio)szczęśliwym użytkownikiem bootowalnego z płytki CD linuksa i .. przypominam sobie ambitne życie maniaka wiersza poleceń.. apt-get install, configure i inne takie..