Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

4.

0.
008;

dwa zdjęcia..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Brighton, 3.16

robię coraz więcej zdjęć. nie dopuszczam myśli, że mógłbym się wypuścić gdzieś dalej bez aparatu. z setek, tysięcy ujęć czasem wybiorę coś lepszego. czasem coś się trafi. i mimo że nie chcę w tym momencie nawiązywać do przysłowiowej kury, to jednak coraz częściej dostrzegam płytkość tej mojej pasji. stawiam na kadr, walczę o jakość, czaruję w Photoshopie oszukując siebie samego i wszystkich dookoła. jednak bezsenną nocą dociera do mnie, że fotografia wcale nie polega na jowialnych krajobrazach, na pustych, a jednocześnie do perfekcji podciągniętych kadrach. bo kto powiedział, że ma być ładnie, ostro i wyraźnie? że niebo ma być pięknie błękitne, a twarz uśmiechnięta. coraz bardziej dociera do mnie, że moje zdjęcia mijają się z prawdą. i rzeczywistością, o czym pisał kiedyś Pedro Meyer. zastanawiając się dalej, czy fotografia nie jest aby zwyczajnym kłamstwem? po raz pierwszy dotarło to do mnie podczas przeglądania nagrodzonych zdjęć w konkursie World Press Photo. jednym ze zwycięzców został Rafał Milach za swój fotoreportaż o emerytowanych cyrkowcach. przekaz, myśl, intencje!! zamysł, próba przekazania czegoś -- to w rzeczywistości ważna rzecz przy ocenie fotografii. oczywiście, są różne kategorie, płaszczyzny. podwójne dno nie jest przecież przepustką do raju. a jednak obraz, który nie wzbudza uczuć, wrażeń, nie przywołuje doświadczeń, jest tylko kolejnym zlepkiem pikseli. a przecież można ciekawiej, choć zupełnie prosto, jak tutaj..

podczas wizyty w Bośni zrobiłem dwa zdjęcia prawdziwe. i to właśnie te dwa przypadkowe strzały tłumaczą mi niewielką wartość wszystkich pozostałych. na brukowanej uliczce Mostaru siedzi starszy szczupły mężczyzna. na oczach ma ciemne okulary, w ręku trzyma laskę. siedzi w cieniu na niewielkim składanym krześle. kiwa głową w odpowiedzi na moje pytanie o możliwość zrobienia mu zdjęcia. podczas moich przygotowań i ustawienia ekspozycji nawet nie drgnął, nie przesunął się, nie poprawił. odniosłem wrażenie, że jest smutny. jednak gdy dzisiaj patrzę na gotowe zdjęcie wyraźnie widzę, że mężczyzna nie jest smutny -- ba, on się uśmiecha zawadiacko. i nie jest to uśmiech wymuszony potrzebą chwili, który ma poprawić samopoczucie zbłąkanego turysty.. drugie ujęcie przedstawia kobietę, również nie pierwszej młodości. prawdopodobnie jest ona Muzułmanką, choć pewności co do tego nie mam. w odświętnym, tradycyjnym stroju wspina się w pełnym słońcu, a o roku 2008 przypomina tylko i wyłącznie kawałek plastykowej torby. w tym przypadku nie pytałem o pozwolenia na zrobienie fotografii, a po prostu (swoim skrywanym sposobem) udawałem, że celuję gdzieś powyżej. gdy jej oczy zetknęły się z moją optyką nacisnąłem spust migawki, a jej spojrzenie osiadło na światłoczułej matrycy. i mimo słońca i ostrych cieni wyraźnie widać powagę na jej twarzy. w takich momentach nie ma miejsca, czasu (ani w jej przypadku ochoty) do lakonicznego uśmiechu. i może o to właśnie chodzi?