Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

18

cze
2008

Tyrol i Kitzbühel..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Brighton, 18.09

czas odpocząć od piłki. w przerwach między Euro wybraliśmy się na kilka alpejskich wycieczek. wysokie góry dookoła i ten sam codzienny rytuał: otwieram jedno oko wczesnym rankiem i patrzę na niebo. jeśli niebiesko dookoła to zrywam się w pośpiechu, budzę blondynkę i zaczynam parzyć kawę. jeśli, co znacznie częściej, pochmurno, brzydko, szaro i wilgotno to daję sobie jeszcze parę godzin snu.. Kufstein leży w północnej części austriackiego Tyrolu, rzut beretem od granicy z Niemcami. granica jest o tyle fajna, że w ogóle nieoznakowana. idąc/jadąc mija się takie same zielone przestrzenie i podobne wioski, więc (mówię zupełnie poważnie) przypadkiem można obudzić się w innym kraju i potem mieć wyrzuty sumienia, że coś nas ominęło.. położone na wysokości 499m npm miasto otaczają dwa łańcuchy górskie: Wilden Kaiser i Zahmen Kaiser, które wspólnie tworzą pasmo Kaisergebirge. kierujemy się na Pyramidenspitze (1998 m) i choć przeszkadza nam burza, docieramy do kilku ciekawych miejsc. góry obfitują tu w klasyczną alpejską zabudowę -- bielone domki o spadzistych dachach w znacznej części składają się z drewna, a ogromne balkony przystrajane są kwiatami. w wielu z nich znajdują się gospody serwujące tradycyjne tyrolskie jedzenie. to, co zaskoczyło mnie 2 lata temu to fakt, że Austriacy nie używają powitań w stylu 'dzień dobry' czy 'cześć', a w zamian korzystają z utartych 'grüß dir' (bądź pozdrowiony) lub, częściej, 'grüß Gott' (niech będzie pochwalony). kościoły rzadko zapełniają się tu ludźmi, ale religijność obyczajowa widoczna jest na każdym kroku -- psalmy wypisywane na murach, ściany przyozdabiane malowidłami, krzyże wiszące w gospodach. zresztą same kościółki i kapliczki są formą wyrażania tradycji i bardzo często można je spotkać na górskich szlakach.. na największą jednak uwagę zasługują sami ludzie. najczęściej w wieku emerytalnym, ubrani w drogi markowe ciuchy, z kijkami w rękach maszerują szlakami górskimi. mają tak wyrobioną kondycję, że byliśmy mijani w zawrotnym tempie i aż nam było głupawo. ponadto w momencie w którym my na górę wchodziliśmy (rano), wielu z nich już ze szczytu schodziło! wszyscy uśmiechnięci, zadowoleni i pozdrawiający się dookoła. kilkakrotnie wcześniej widywałem podobnych podróżników w samolotach na różnych lotniskach Europy i zawsze z dużą dozą pewności można powiedzieć, że pochodzą z Tyrolu lub Bawarii..

***

innym razem uderzamy do miasteczka Kitzbühel, które leży ok 40 km na południe od Kufstein w Alpach Kitzbühelskich (Kitzbüheler Alpen). miasto jest znanym w świecie kurortem narciarskim dookoła którego znajduje się 230 (!) wyciągów narciarskich, a co roku na pobliskim szczycie Hahnenkamm odbywają się zawody pucharu świata w narciarstwie alpejskim. miejscowi szczycą się faktem posiadania najbardziej stromej oraz najtrudniejszej trasy zjazdowej FIS na świecie. samo centrum Kitzbühel niczym oryginalnym nie zaskakuje, chyba że wywindowanymi do przesady cenami. owszem, jest tu pięknie i czysto, a kamieniczki mienią się wszystkimi kolorami tęczy. co ciekawe, największą grupą klientów są tu .. Rosjanie, bo tylko ich stać na miejscowe wydatki. nawet Niemcy, którzy mają tu bardzo blisko są w znaczącej mniejszości. na hotelach powiewają biało-niebiesko-czerwone flagi, gdyż wielu Rosjan wybrało sobie to miejsce jako bazę na czas mistrzostw.. niestety nie udaje nam się wjechać na pobliskie góry -- szkoda, choć pogoda i tak była do bani, a w fotografii światło jest podstawą. a bez możliwości robienia fotek to po co tam wjeżdżać? ;)