Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

6.

cze
008;

ostatnie chwile przed EURO!

kategoria: pasje, link bezpośredni

Brighton, 4.26

od jutra pełnym blaskiem rozbłyśnie Euro 2008! historyczna impreza z Biało-Czerwonymi, klasyczne święto, piłkarska uczta. i nie tylko dla futbolowych fanatyków: mistrzostwa to czas narodowego patriotyzmu, okres zainteresowania się piłką całego narodu. słuchane w radiu relacje naszych komentatorów, wywieszane za oknem flagi, radość po zwycięstwie i smutek po porażce. już jutro rano lecimy do Innsbrucka i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie wczorajsza kontuzja Błaszczykowskiego, naszego key playera. smutna to wielce wiadomość, choć niektórzy piszą o jakimś konflikcie w kadrze, ale to rzecz niepotwierdzona.. atmosfera EURO udziela się wszystkim: w prasie i w internecie ciągłe dyskusje, Polsat nadaje na okrągło spod hotelu naszych reprezentantów.. Leo przeprasza za chorą okładkę w chorym SE, a co ja mam powiedzieć moim kolegom Niemcom? że mi przykro, szkoda? zresztą oni są nieco bardziej ogarnięci i zdają sobie sprawę, że wojna pomiędzy brukowcami (Bild vs SE) rozgrywa się tylko w głowach przekupnych redaktorów -- przecież właścicielem obu wielce poczytnych pism jest ten sam wydawca. o szansach poszczególnych drużyn rozmawiamy w naszej firmie każdego dnia. Hiszpanie są wyjątkowo sceptyczni i twierdzą, że znowu odpadną w ćwierćfinale. Niemcy wyjątkowo zgodni i wszyscy typują 1-0 w pierwszym meczu z Polską. Francuzi wierzą w Makelele i Riberiego, a jedyny Szwed w NCsofcie planuje przebrać się za szwedzkiego kucharza.. co innego Angole -- jadę sobie z jednym rano w windzie i wywiązał się klasyczny dialog o pogodzie:

- how are you Tomash?
- fine thanks, go to Austria tomorrow..
- Austria? what for?
- for the Euro!
- for whaaaat?


właściwie to wcale mnie to nie dziwi. ich ignorancja (wiem, generalizuję) zamyka się we fryzurze królowej Elżbiety i bulwarowym piśmie Sun, w którym na jeden (!) dzień przed Mistrzostwami pisze się o krykiecie i zwycięstwie ich reprezentacji na Trynidadem i Tobago kilka dni temu..

a Mistrzostwa, czy to Mundial czy Euro, to rzecz święta. pierwsze, jakie pamiętam to Italia '90 -- wspaniałe intro z niepowtarzalnym hymnem imprezy: (nie to co teraz)



Argentyńczy Claudio Caniggia, rewelacyjny Kamerun i horror rzutów karnych w półfinale. a nade wszystko łzy Diego Maradony po przegranym finale. wszystko rozpoczęło się w '90 roku, a każde kolejne mistrzostwa moją pasję potęgowały. zasiadałem przed telewizorem w dzień otwarcia mistrzostw i odchodziłem od niego po zakończeniu finału. nie straszne mi były mecze potencjalnie bez znaczenia lub te z udziałem Boliwii czy Arabii Saudyjskiej. pochłaniałem każde zagranie, każdy wywiad i każdą wzmiankę w wiadomościach. a po meczach szliśmy z kolegami na boisko ćwiczyć zauważone w tv sztuczki. właściwie to sami również mieliśmy własne mistrzostwa -- na kartkach rozpisywaliśmy tabele, wyniki, strzelców. i kopaliśmy do upadłego.. potem była Szwecja 1992, następnie USA 1994 i Anglia 1996 -- wszystkie imprezy bez udziału biało-czerwonych Orłów. występy na 2 ostatnich MŚ pozostają zauważone w świecie, jednak wyniki jakie uzyskiwaliśmy również poszły w świat. może dlatego analiza szans w naszej grupie na stronach Guardiana nie daje nam również teraz większych szans na sukces. mało tego, redaktorzyna angielska skazuje nas na ostatnie miejsce w grupie!! Niemcy mają być pierwsze (mają również wygrać całe mistrzostwa), a Chorwacja druga. Guardian zauważa korupcję w naszym kraju, ale i dostrzega jaśniejsze punkty Polaków: blondwłosą Katarzynę -- żonę Artura Boruca. do tego dorzuca pozytywne info o naszych fanach -- 15000 w Brukseli na meczu z Belgią i 7000 w Lizbonie. jako największą gwiazdę przedstawia się tu Smolarka, a największym talentem ma błysnąć Błaszczykowski. tzn miał. ciekawe czy po kontuzji Kuby redaktorzyna angielska zmieni pogląd i uplasuje nas, powiedzmy, na 5 miejscu w grupie?

no nic, zbieram się i postaram się w poniedziałek wrzucić pierwsze zdjęcia z Klagenfurtu..