Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

27

kwi
008;

Barcelona -- wrażenia i wiadomości ogólne..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Brighton, 1.53

3 pełne dni, jakie spędziliśmy w Barcelonie, pokazały nam piękno stolicy Katalonii.. i choć miasto liczy 1,5 mln mieszkańców (a wraz z aglomeracją i rzeszami turystów liczba ta urasta do kilku milionów) to sprawia wrażenie fantastycznego miejsca do życia. są miejsca, jak Nowy Jork, Paryż, czy nawet Londyn, gdzie nie wyobrażam sobie siebie, gdzie tłumy, centra biznesowe i codzienna gorączka komunikacyjna skutecznie wybijają z mojej głowy najmniejszą nawet myśl o zmianie otoczenia. stolica Katalonii jest inna. i być może ma na to wpływ specyficzna kultura tego miejsca, śródziemnomorski klimat lub piękno architektury, mnogość zabytków i setki atrakcji turystycznych? a może po prostu świat docenia otwartość Barcelony oraz oferowaną przez nią symbiozę tradycji i nowoczesności? rzadko kiedy na tak niewielkim obszarze mamy do czynienia z udanym połączeniem gotyckiej zabudowy, zaskakujących budowli modernistycznych, cichych zaułków, zielonych palm, morza, gór i parków..

miasto położone jest nad wybrzeżem Morza Śródziemnego, pomiędzy wzgórzami Montjuic i Tibidado. i choć nie sposób nie zauważyć prężnie rozwijającego się dzisiaj życia, to jednak o historii Barcelony najlepiej świadczą jej dzielnice. większość z nich przez setki lat funkcjonowała jako osobne miejsca, zanim połączyło je dynamicznie rozwijające się miasto. klasycznym must be miasta jest dzielnica Barri Gotic. Dzielnicę Gotycką odrestaurowano w latach 20. XX wieku, a odnowione budynki z XII-XV wieku przypominają o wielkości średniowiecznej Barcelony. w rzeczywistości dzielnica jest o wiele starsza, o czym świadczą zabytki z czasów rzymskich, a w szczególności pierwsze mury miejskie z IV wieku. historia miasta sięga aż III wieku pne, kiedy to placówka była kolonią rzymską i prężnie rozwijającą się republiką kupiecką.. bliżej morza, niedaleko Dzielnicy Gotyckiej znajduje się Ribera -- w przeszłości siedziba kupców i rzemieślników. to właśnie tu królują wąskie uliczki i gotyckie kamienice, a całość wieńczy fantastyczny kościół Santa Maria del Mar. dalej na północ rozłożyła się Barceloneta, skąd kolejką linową można przedostać się na przeciwległe Montjuic. wzgórze to nazywane 'Wzgórzem Żydów' wznosi się na wysokość 173 metrów i zawiera mnóstwo atrakcji, z wybudowaną specjalnie na Letnie Igrzyska Olimpijskie w 1992 roku wioską olimpijską, na czele. od pomnika Kolumba, aż do Placa de Catalunya rozciąga się mega-znana w świecie Rambla -- pasaż turystyczny, tętniący życiem, kolorami i zapachami o każdej porze dnia i nocy. w głębi lądu przez wiele kilometrów rozciąga się ulica Passeig de Gracia -- to właśnie tutaj znajdują się znane w świecie kamienice zaprojektowane przez Gaudiego: Casa Mila i Casa Batllo. nieopodal, idąc ulicą Diagonal na płn-wsch. docieramy do bodaj najbardziej znanego zabytku Barcelony, bazyliki Sagrada Familia. bazylika poświęcona Św. Józefowi i Św. Rodzinie w zamyśle Gaudiegi miała być ofiarą przebłagalną za materializm współczesnego świata. historia jej budowy trwa już 120 lat, a choć nadal wiele jest do zrobienia (dźwigi na górze, rusztowania wewnątrz) to budowla robi niesamowite wrażenie. wjeżdżamy nawet windą na jedną z wież, skąd rozciąga się widok na całe miasto. na dzień dzisiejszy podaje się, że budowa bazyliki zostanie ukończona w 2027 roku. mam nadzieję, że Agata napisze więcej o dziełach ambitnego architekta Gaudiego, bo jest ich tu znacznie więcej, a charakterystycznym przypadkiem jest zaprojektowany przez niego Park Guell -- miasto-ogród nigdy nie zostało jednak dokończone, choć dziś tłumy zwiedzających są pod wrażeniem bajkowego klimatu tego miejsca, schodków, altanek, baśniowych domków, mozaikowych ławek i porcelanowych wież.. Barcelonę zwiedziliśmy prawie w komplecie. prawie, bo oczywiście tego typu miasta można zwiedzać tygodniami, a nawet miesiącami. i zawsze pozostanie coś do odkrycia. stolica Katalonii jest miastem drogim -- ktoś wyliczył, że pod względem kosztów życia plasuje się B. na 31 miejscu na świecie. do mnie bardziej dociera, że za piwo na Rambli zapłaciłem 12 euro, a wejście do prawie każdego muzeum (czy wartego pokręcenia się po nim miejscu) warte jest min. 8 euro. ale i tak warto. wszystkie słyszane na ulicach języki świata (w tym niezwykle częsty polski :) są tego dobitnym przykładem! wkrótce więcej osobistych relacji z tego miejsca..