Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

22

lut
2008

tekst cudzy: tacy byliśmy -- dzieciństwo w latach.. - autor nieznany

kategoria: cudze, link bezpośredni

Brighton, 12.33

poniżej cudzy tekst z oryginalnej prezentacji (krążąca obecnie w Sieci jest jej kopią ze zmienionymi latami na osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte), która świetnie wpasowuje się w nasz okres dorastania, bo .. mówi o nas całą prawdę i przypomina nasze najlepsze lata.. przeczytajcie, koniecznie przy dźwiękach utworu Eldo 'Dzieciństwo':

'dorastaliście w latach sześćdziesiątych lub siedemdziesiątych...???
jak, do cholery, udało się wam przeżyć???!!!
samochody nie miały pasów bezpieczeństwa ani zagłówków, no i żadnych airbagów!!! na tylnym siedzeniu było wesoło, a nie niebezpiecznie..
łóżeczka i zabawki były kolorowe i z pewnością polakierowane lakierami ołowiowymi lub innym śmiertelnie groźnym gównem.
niebezpieczne były puszki, drzwi samochodów, a butelki od lekarstw i środków czyszczących nie były zabezpieczone.
można było jeździć na rowerze bez kasku.
a ci, którzy mieszkali w pobliżu szosy na wzgórzu ustanawiali na rowerach rekordy prędkości, stwierdzając w połowie drogi, że rower z hamulcem był dla starych chyba za drogi...
ale po nabraniu pewnej wprawy i kilku wypadkach .. panowaliśmy i nad tym (przeważnie)!
szkoła trwała do południa, a obiad jadło się w domu.
niektórzy nie byli dobrzy w budzie i czasami musieli powtarzać rok. nikogo nie wysyłano do psychologa. nikt nie był hiper aktywny ani dyslektykiem. po prostu powtarzał rok i to była jego szansa.
wodę piło się z węża ogrodowego lub innych źródeł, a nie za sterylnych butelek PET.
wcinaliśmy słodycze i pączki, piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem i nie mieliśmy problemów z nadwagą, bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni..
piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli i nikt z tego powodu nie umarł.
nie mieliśmy Playstation, Nintendo, X-Box'a, gier wideo, 99 kanałów w TV, DVD i wideo, Dolby Surround, komórek, komputerów ani chatroom?ów w internecie... lecz przyjaciół!
mogliśmy wpadać do kolegów pieszo lub na rowerze, zapukać i zabrać ich na podwórko lub bawić się u nich, nie zastanawiając się, czy to wypada.
można się było bawić do upojenia, pod warunkiem powrotu do domu przed nocą. nie było komórek... i nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!! nieprawdopodobne!!!
tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!! całkiem bez opieki! jak to było możliwe?
graliśmy w piłę na jedną bramę, a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny, to się wypłakał i już. nie był to koniec świata ani trauma.
mieliśmy poobcierane kolana i łokcie, złamane kości, czasem wybite zęby, ale nigdy, NIGDY, nie podawano nikogo z tego powodu do sądu! NIKT nie był winien, tylko MY SAMI.
nie baliśmy się deszczu, śniegu ani mrozu.
nikt nie miał alergii na kurz, trawę ani na krowie mleko.
mieliśmy wolność i wolny czas, klęski, sukcesy i zadania. i uczyliśmy się dawać sobie radę!
pewnie, można powiedzieć, że żyliśmy w nudzie, ale..

..kurwa, przecież byliśmy szczęśliwi!!!

Czyż nie ?'

piękne. w moim przypadku z tylko z tą różnicą, że ja miałem komputer i .. byłem uczulony ;)