Tomasz Ankudowicz -- tomxx.net 3.0 fotoblog | podróże | trekearth | info | [home]
kategorie notek: wszystkie :: zapiski :: podróże :: pasje :: przemyślenia :: humor :: cudze
Sapkowkiego świat. również cyfrowy..
25.01.2008; 11.15
wyłowiłem kolejny tekst z archiwum. powstał mniej więcej w połowie 2003 roku i był wprowadzeniem do osobnego działu na stronie tomxx.ux.pl, który był poświęcony Andrzejowi Sapkowskiemu i stworzonemu przez niego świecie fantasy. przedstawiałem wówczas moje ulubione (w wyborze pomagała nieoceniona Wiewióra) fragmenty prozy AS z podziałem na konkretne pozycje książkowe. obecnie już tych fragmentów nie posiadam (prawdopodobnie kurzą się gdzieś w Gliwicach na płytkach CD), ale dość ciekawy tekst inicjacyjny przedstawiam poniżej.

Andrzej Sapkowski, z wykształcenia ekonomista, rozpoczynał swoją przygodę z literaturą w roku 1985, pisząc opowiadanie "Wiedźmin" w ramach konkursu literackiego miesięcznika "Fantastyka". a później była całość, którą spinają ramy kilku zdań. w roku '85:

"Później mówiono, że człowiek ten nadszedł od północy od bramy Powroźniczej. Szedł pieszo, a objuczonego konia prowadził za uzdę. Było późne popołudnie i kramy powroźników i rymarzy były już zamknięte, a uliczka pusta. Było ciepło, a człowiek ten miał na sobie czarny płaszcz narzucony na ramiona. Zwracał uwagę."

...by po kilku tysiącach stron dodać w roku '01:

"Jechali wprost w zachodzące słońce. Za nimi zostawała ciemniejąca dolina. Za nimi było jezioro, jezioro zaczarowane, jezioro niebieskie i gładkie jak oszlifowany szafir. Za nimi zostawały głazy na jeziornym brzegu. Sosny na zboczach.
To było za nimi.
A przed nimi było wszystko."

moja fascynacja literaturą Sapka wynika z kilku elementarnych przyczyn. po pierwsze, dość głębokie zainteresowanie średniowieczem. fascynowały mnie te dawno minione, zapomniane Wieki Mroczne, świat zamczysk, klasztorów i traktów, na których napotkać można było błędnego rycerza, wędrownego mnicha lub zakochanego trubadura. po drugie klimat stworzonego świata, jego złożoność, moim zdaniem sprawniejsza niż u Tolkiena. po trzecie polskość wypowiedzi, za to że marszałek podczas bitwy wypowiada się normalnie, prawdziwie ('nie ma już którędy spierdalać'), a po wszystkie następne, zgodnie ze zdaniem Polityki, ponieważ 'Sapkowski ma fenomenalny dar narracji, wymyślania sensacyjnych wydarzeń, tworzenia sugestywnego nastroju, stopniowania napięcia. z woli Sapka w ów świat pełen potworów i bujnych charakterów, skomplikowanych intryg i eksplodujących namiętności wnosi Geralt nasze problemy, mitologie i nowoczesny punkt widzenia.'

...i oczywiście pewien sentyment do przerabianych niejednokrotnie scen. uwielbiam wszystkie sceny szkolenia Ciri w Kaer Morhen, zachwycam się scenami strategii, rokowaniami królów. podziwiam Emhyra, bitwę pod Brenną, rebelię na Thanedd. fascynuje mnie chrzest ognia, rozbraja Bonhart. rozśmiesza dyskusja o chędożeniu Ciri z Yarpenem, wszystkie sceny z krasnoludami w roli głównej, szczególnie krasnoludzki Gwint, dzienniki Jaskra na temat członków drużyny Wiedźmina... filozoficzne wykłady wampira. I Angouleme, mówiąca Geraltowi, że umie być wdzięczna. I Bitwa o Most, i Yennefer, i jak Ciri uciekła do Wieży Jaskółki. I jak Milva sprała pasem Geralta i Cahira. I papuga krasnoluda oraz jej donośne 'O rrrwa mać'! no przecież nie będę tu wszystkich opowiadań i pięciu tomów Sagi streszczał!


taaaak, tak było kiedyś. na szczęście własne egzemplarze wszystkich dzieł tego pana pozwalają mi sięgnąć po tę mega prozę w dowolnym niemal momencie. i tylko co jakiś czas chwalimy się wzajemnie z Wiewiórą, że chyba wkrótce znowu sobię tę sagę przeczytamy. a ileż to już razy przeszedłem przez całość? chyba 3 (bądź 4, nie pamietam) razy przeczytałem całą sagę i ok 7-8 razy wszystkie opowiadania. tu zaletą jest ludzka pamięć, która w moim przypadku jest nader zawodna, jeśli chodzi o literaturę. i dobrze, dostaję od życia więcej..

no ale dlaczego o tym piszę? otóż od kilku tygodni męczę grę Wiedźmin autorstwa warszawskiego studia CD Projekt RED. to największy w historii naszego kraju projekt gry komputerowej, którego budżet zamknięto kwotą .. 20 mln złotych. jest to kwota o jakiej pomarzyć może wielu producentów filmowych.. pieniądze wykorzystano rzeczywiście dobrze, bo Wiedźmin jest grą świetną. dopracowany, z urzekającą średniowieczną grafiką, zawiłą szpiegowską fabułą, klimatyczną muzyką i ciekawymi wstawkami filmowymi. intro stworzył sam Tomasz Bagiński nominowany w 2003 roku do Oscara za krótkometrażowy film animowany 'Katedra'. przy pracach brano pod uwagę opinie Sapkowskiego i trzeba powiedzieć, że zarówno klimat, humor oraz filozoficzne podejście do życia udało się autorom gry odzwierciedlić. gra osadzona jest w stereotypowo polskim średniowieczu i, co ciekawe, był to jeden z nielicznych zarzutów, gdy grę pokazano na targach w Lipsku w zeszłym roku. dla nas, fanów prozy AS, to oczywiście duży plus. można się przyczepić do rozwiązania w produkcie kilku mniej ważnych kwestii (nocne rabowanie chałup przy śpiących obok gospodarzach, brak uczucia głodu, czy pragnienia) jednak, szczerze przyznając, Wiedźmin to gra wybitna, której po kilku latach od kiczowatego filmu i dennego serialu, udało się ocalić honor polskiego twórcy..
kategoria: zapiski                           link bezpośredni
NOTKA LOSOWA: Isle of Wight
09.07.2009; 14:05
wyspą Wight zainteresowałem się na wiosnę 2007 roku. położony 3 km na południe od Portsmouth skrawek lądu o kształcie przypominającym romb miał być tą prawdziwą Anglią. historia sięgającą milionów (w przypadku dinozaurów) i tysięcy (w przypadku ludzi) lat, wspaniałe krajobrazy, aura tajemniczości płynąca z porozrzucanych po zielonych łąkach megalitycznych głazów. do tego fantastyczne zdjęcia Jamiego Russela i setki kilometrów ścieżek rowerowych -- kupiłem mapę i starannie zacząłem planować swój wypad, który miał być rowerową objazdówką. ale.. jak to czasem bywa, niekiedy ciężko o realizację planów. wyspę odwiedziłem dopiero 2 lata później. i to nie z rowerem, a z grupą sześciu podobnych mi zapaleńców..

pierwsze wrażenie? wakacje. pierwsze promyki słońca (wyprawa odbyła się w maju), małomiasteczkowy klimat, zieleń, morze i wiatr. okazuje się, że Isle of Wight rzeczywiście ma w sobie coś z podstaw angielskiej historii. podobno przyjeżdżają tu ludzie z całego świata, żeby choć przez chwilę pobyć w eleganckiej i dystyngowanej XIX-wiecznej Anglii epoki wiktoriańskiej. nienaruszone piękno i zupełnie nieznany mi model Anglika. zresztą miejsce to nazywane jest 'wyspą starców' -- większość jej mieszkańców jest w wieku średnim i .. ponad średnim. osiedlają się tu Brytyjczycy z pokaźną emeryturą, aby w ciszy i w zgodzie z naturą spędzić jesień swojego życia. niektórzy zakładają pensjonaty i żyją z przyjmowania turystów. generalnie wszyscy są pomocni i skłonni do udzielania wskazówek..

nazywana brytyjskimi tropikami (choć to nieco na wyrost) wyspa Wight jest znana w świecie z bogatych wykopalisk szczątek dinozaurów. oprócz tego znajdziemy tu średniowieczne zamki i dziewiętnastowieczne królewskie rezydencje. Zadbane, czyste plaże i dzikie, strome wybrzeża. my osiedliliśmy się w Shannon, gdzie wybrzeże z reguły jest płaskie jak nos Afrykańczyka. na zachodzie za to dominują strome, pionowe, kredowe klify.

nie wyszło mi z rowerem więc uderzyliśmy w lokalne linie autobusowe. miejscowa firma 'Southern Vectis' oferuje dwu i trzydniowe bilety, na których bez problemu można objechać całą wyspę wyskakując w dowolnym jej miejscu. od plaży do plaży, we wszystkich kierunkach, przez wsie i miasteczka, łąki i wzniesienia. wyspa Wight znana jest również z farm lawendy i czosnku, który sprzedawany jest tu na setki róznych sposobów (włącznie z lodami czosnkowymi i najlepszym czosnkiem na odstraszanie wampirów).

co ponadto? corocznie odbywa się tu ponad 1000 różnego rodzaju imprez sportowych, muzycznych i kulturalnych. w Bembrige stoi jedyny zachowany na wyspie zabytkowy wiatrak z 1700 roku. Osborne House w East Cowes na północy wyspy to ulubiona rezydencja byłej brytyjskiej królowej Viktorii i księcia Alberta. w stolicy -- Newport należy obejrzeć twierdzę Carisbrooke, a w Yarmouth -- szesnastowieczną twierdzę Henryka VIII. ale to wszytsko pic na wodę. na wyspę jedzie się po to aby odpocząć. dla jej wyjątkowego klimatu, dla latarni morskich, dla wzniesień, spacerów i morskiego wiatru. dla tradycyjnych kilkusetletnich knajp, gdzie leje się piwo i serwują angielskie potrawy. nam trafił się zgrany zespół -- był więc grill na plaży do północy, a potem ucieczka przed odpływem. ja zebrałem się nawet w sobie i wstałem o 3.30 na wschód słońca! taki byłem ambitny -- problem tylko, że było pełne zachmurzenie...

pełna galeria z wyprawy znajduje się na majowym fotoblogu oraz na picasie.
kategoria: podróże                           link bezpośredni
więcej notek w archiwum. ogólna liczba wpisów: 415.