Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

23

maj
2007

england again..

kategoria: pasje, link bezpośredni

Brighton, 16.24

i już po polsko-czeskim tygodniu, aż się wracać nie chciało.. piękny jest nasz kraj w maju, wysiadając o 4 nad ranem z samochodu pod swoim blokiem uderzył we mnie zapach kwitnących klonów -- coś czego w UK się nie spotyka. tydzień to niewiele, szczególnie, że pierwszy weekend spędziłem w Pradze, pijąc za zdrowie kawalera Łukiego, a w drugi też piliśmy, tyle, że za zdrowie już-nie-kawalera Łukiego i Hanny -- juz nie panny, na ich weselisku w podgliwickim Kleszczowie. oj działo się, teraz pewnie powstaną legendy naszej zabawy, a moje fotki skutecznie przypomną fajne czasy..

tydzień minął a wczoraj miał miejsce najważniejszy mecz sezonu dla mojego Klubu, mecz życia, mecz, który miał zadecydować o przyszłości Górnika na wiele lat. graliśmy z Wisłą Płock i jasne było, że przegrywający to spotkanie klub leci do drugiej ligi. dla Górnika walczącego o pozyskanie strategicznego inwestora -- niemieckiego giganta ubezpieczeniowego Allianz spadek byłby przekreśleniem wszelkich nadzieji na zbudowanie silnej drużyny i oznaczałby tułanie się po drugiej lidze przez następnych kilka sezonów. po raz kolejny jednak okazało się, że Bóg jest zabrzaninem -- wygraliśmy z przyjaciółmi z Płocka 2-0, ale ile nerwów kosztowało to kibiców na stadionie i mnie przy programie 1 Polskiego Radia, wiemy tylko my. palpitacje serca z powodu gry naszych gwiazdorów skutecznie skrócą życie niejednego z piłkarskich kibiców, których jak zwykle na stadionie było kilkanaście tysięcy. dzisiaj wszyscy podkreślają, że 'obie drużyny grały bardzo ostrożnie, a że umiejętności jednej i drugiej na kolana nie powalają, największe wrażenie ?- po raz kolejny w Zabrzu -? zrobili kibice. stadion był niemal pełny, doping dla Górnika kapitalny. ?- zagraj jak za dawnych lat ?- śpiewali fani..'. jest się z czego cieszyć, bo nie będzie śmiesznych derbów ze śmiesznym piastem, a prawdziwe śląskie derby z powracającym do ekstraklasy chorzowskim Ruchem. byle tylko Górnik znów był wielki, bo kolejnej walki o utrzymanie psychicznie nie zniosę..

jakby tego było mało, dzisiaj mamy finał Ligi Mistrzów. i nie ma już zachowawczości, kalkulacji i faworyzowania bogatszych (kazikowe: 'Liga Mistrzów, Liga Mistrzów, kto odpadnie ten zostaje..'), bo to FINAŁ. finał finałów, rewanż po pamiętnym meczu w roku 2005, kiedy Jurek Dudek został bohaterem połowy Brytoli (Liverpoolowi kibicuje o wiele więcej ludzi niż Chelsea i Arsenalowi razem wziętym) broniąc karne i zdobywając puchar. dzisiaj będę miał okazję zobaczyć finał z udziałem brytyjskiej drużyny w brytyjskim pubie, więc będzie się działo, o ile oczywiście do jednego z pubów się wcisnę.. mówiąc o kibicach czy to polskich, czy angielskich, nie nietaktem byłoby niezacytownie słów Jurka Dudka, który w pełni zdaje sobie sprawę z wagi istnienia fanów i ich wpływu na swoich kopaczy:

'piłkarze mogą odejść z klubu, mogą zawiesić buty na kołku i zakończyć kariery, ale kibice są z drużyną na zawsze, na dobre i na złe. udało się nam dać kibicom to na co zasłużyli.'
życzę wielu pozytywnych emocji dzisiaj..