Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

5.

lut
006;

kolejne wrażenia..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Brighton, 2.41

każdego dnia Wielka Brytania przedstawia mi definicję swojej pogody. i nie chodzi o to, że pada, bo pada wszędzie. tu jednak, jak na jakimś górskim szczycie, pogoda zmienia się co kilka minut. dzisiaj rano na przykład lało poziomo.. wiatr był tak silny, deszcz tak rzęsisty, że przez moment miałem obawy, czy szyby w oknach wytrzymają. i padało tak sobie kilka minut, po czym.. wyszło słońce, na niebie, na małą chwilę pojawił się błękit. pomyślałem: to dobry moment na wyjście do firmy. wyszedłem i .. wszedłem do pracy przemoczony, od blond włosów, do nowych butów z Kłobucka. a moja kurtka, zamiast chronić od deszczu, zachowuje się jak gąbka, więc najwyższy czas poszukać czegoś bardziej odpowiedniego na tą szerokość geograficzną..

wciąż mam problemy z kierunkiem ruchu pojazdów. jako że samochodem tutaj ani nie jeżdżę, ani tym bardziej go nie posiadam, mój problem dotyczy wyłącznie chodnika i przejść na drugą stronę jezdni. za cholerę nie mogę zapamiętać w którą stronę powinienem spojrzeć przy przekraczaniu ulicy. to niby proste: w przeciwną niż u nas. ale to proste nie jest, mylę się notorycznie, a aby nie zginąć tu marnie pod kołami rozpędzonego autobusu, patrzę jak oszalały na wszystkie kierunki. oni mają taki dziwny system, niby droga ma dwa pasy, ale za tymi pasami jest jakiś szczególny odcinek drogi jednokierunkowej. plus jest taki, że tu nikt nie czeka na zielone światło, przechodzi się zawsze i wszędzie tam, gdzie droga jest wolna. lewostronny ruch dotyczy także chodnika; kilka razy zderzyłem się już z innymi pieszymi, bo oni twardo stąpają po swojej stronie i nie są skłonni pomóc obcokrajowcowi. o tępym wpatrywaniu się w witryny sklepowe nie ma więc mowy..

w pracy super: coraz więcej znajomości, zwiększa się grupa twarzy przeze mnie rozpoznawalnych, pamiętam nawet te skomplikowane światowe imiona, jak Foucauld, Cintzia czy May.. wczoraj po raz pierwszy grałem z NCsoft team na hali w piłkę -- w drużynie z brytyjczykiem, dwoma niemcami i francuzem, który kilka lat mieszkał na Węgrzech. dzisiaj już tłumaczyłem, choć z ważniejszych zadań należy wspomnieć o konferencji telefonicznej (kilka sekund nad tym sformułowaniem myślałem, bo przecież prościej powiedzieć: phone conf) z chłopakami ze Seattle na temat odmiennych reguł gramatycznych j. polskiego, a z rzeczy śmieszniejszych o przygotowywaniu słownika wyrazów zabronionych do najnowszej edycji gry Guild Wars. amerykańcom nie przyszło do głowy skomplikowanie polskiej gramatyki, przez co nie uwzględnili w kodzie programu możliwości występowania odmian. mamy więc zwroty w stylu: ciężki tarcza czy kryształowy zbroja.. przy bad language filter miałem natomiast straszny ubaw, tu także nikt nie spodziewał się tak ogromnych możliwości poetyckiej naszego języka. nie zdawali sobie sprawy, że mamy tyle seksualnych określeń i taką różnorodność znaczeniową znanej już ze starożytności 'kurwy'. musiałem także wyodrębnić pozycję blokowanego członu w wyrazie lub w całym zdaniu. przykładowo: ustalając blokadę zaczynającą się od: 'jeb' uwzględniłbym zarówno 'jebany', jak i 'jebaj się' czy 'jebię'. ale przeszło by już: 'pojebany', czy 'zajebana'. taka językowa zabawa :)

z technicznego punktu widzenia, mam tu najszybszy komputer świata, a pracuje się na dwóch monitorach, bo to pomaga w wydajności..:P