Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

29

wrz
2006

Italia cz. II -- Mediolan nocą

kategoria: podróże, link bezpośredni

Gliwice, 14.12

Mediolan (łac. Mediolanum, wł. Milano, ang./fr. Milan, niem. Mailand) to metropolia. w samym miaście mieszka 1,2 mln osób, a w zespole miejskim -- aż 4,3 mln. to spowodowało, że od wjazdu do miasta ok 23 minęło aż półtorej godziny, zanim dotarliśmy do ścisłego centrum..

a samo centrum wywarło na mnie wrażenie. i nie chodzi wcale o wspaniałe arterie miejskie, pięciogwiazdkowe hotele czy wystawy sklepowe najważniejszych projektantów świata mody. chodzi o plac katedralny Piazza del Duomo, który w sensie symbolicznym i geometrycznym wyznacza środek miasta. złożyło się tak, że właściwie byliśmy tam sami. była noc ze środy na czwartek, gdzieniegdzie powracające do domów pojedyncze rozbawione osoby, kilku sprzątaczy przygotowywało centrum na poranny, w pełni niekontrolowany zalew masy turystów. pod pomnikiem Karola V w objęciach przemknęła jakaś parka. byliśmy sam na sam z historią: gotcka katedra Duomo (Duomo di Milano), pod którą pierwszy kamień położono w 1386 roku, a której wnętrze może pomieścić 40 000 osób jednocześnie. właściwie budowla ta istnieje od 5 wieku ne., jednak po zniszczeniach i pożarach odbudowano ją zmieniając wygląd w wieku XIV. oświetlona, bogato zdobiona katedra prezentuje się fantastycznie w ciszy kończącego się lata..

Galeria Viktora Emmanuela II (Galleria Vittorio Emanuele II), która stanowi połączenie między Piazza del Duomo i Piazza della Scala. ogromny łuk triumfalny zaprasza do środka, więc korzystamy, delektując się sklepieniem ze szkła i metalu oraz ogromną kopułą nad skrzyżowaniem korytarzy. to tutaj Gucci, Prada, Armani czy Versace prezentują te swoje specyficzne 'coś do okrycia', za co inni skłonni są płacić grube tysiące euro. to tutaj ja robię kilka ciekawych fotek, na które później być może popatrzy kilka osób.. oświetlony pasaż w formie krzyża przyciąga nocą jak magnes..

i w końcu Opera La Scala (Teatro alla Scala), na widok której przypomniały mi się czasy szkoły podstawowej. kiedyś, na geografii, bodajże w 6 klasie, przygotowywałem notkę o Mediolanie i wówczas to Pani Łoś, nasza wychowawczyni, zakodowała mi gdzieś na samym dnie mojej świadomości, że Opera La Scala jest ważna i każdy, przynajmniej raz w życiu musi ją zobaczyć. nic nie mówiła o wejściu do środka, zresztą i tak nie byłoby nas na to stać, a poza tym był środek nocy. w 13 lat później, stojąc z Agatką przed omawianą Operą pomyślałem sobie, że Pani Łoś przesadzała -- La Scala wygląda .. zwyczajnie, a sprowadzając Mediolan do rangi Gliwic, zachowując oczywiście wszystkie konieczne perspektywy, to nasza Operetka mogłaby się z nią równać.. no dobra, trochę przesadziłem. w końcu to miejsce, gdzie plejada słynnych śpiewaków olśniewa świat swymi głosami od blisko 200 lat. ale gmach mają niepozorny. na placu opery znajduje się także pomnik Leonarda da Vinci, który swoimi wynalazkami czaruje świat nieco dłużej..

po dwóch godzinach błądzenia oświetlonymi alejkami, po czasie spędzonym w skupieniu sam na sam z milczącą historią wróciliśmy do samochodu. miała być to pierwsza noc spędzona w aucie. oczywiście nietaktem byłoby nocowanie pod katedrą, więc trzeba było coś wymyśleć. ponownie do głosu doszedł mój kibicowski umysł, który wymyślił, że cicho i spokojnie będzie pod stadionem (San Siro, kiedy gra na nim Ac Milan lub Stadio Meazza, kiedy pojedynki na nim toczy Inter Mediolan). cóż, w rzeczywistości cicho i spokojnie nie było, stadionu strzegła włoska policja (Carabinieri), ale udało się znaleźć miły zakątek, w którym przeczekaliśmy do rana. to był długi dzień..