kategorie notek: wszystkie :: zapiski :: podróże :: pasje :: przemyślenia :: humor :: cudze
w sobotę udaliśmy się na kolejny lokalny wypad -- tym razem celem był Long Man of Wilmington.
wielokrotnie kręciliśmy się w jego okolicach, obchodząc, zachodząc, nie natrafiając,
przejeżdżając, w rzeczywistości więc nigdy nie stanąłem u stop ogromnego dzieła minionych
cywilizacji. w sobotę się udało.. Long Man jest kamienną figurą ułożoną na stokach
wzgórza Windover w pobliżu miasteczka Wilmington w hrabstwie East Sussex. samo Wilmington niczym szczególnym się nie wyróżnia -- ot spokojna wioska z gatunku tych leżących na dnie dolin, w których białe kamienne kościółki czuwają nad pomyślnością mieszkańców. tajemnicze dzieło mierzy 69 metrów i pod tym względem jest jednym z największych odzwierciedleń kształtu człowieka na kuli ziemskiej (największym pozostaje Atacama Giant w Chile). jego
pochodzenie, jak również cel budowy, ginie w pomroce dziejów, a prawdy prawdopodobnie nie
dowiemy się już nigdy. teorii oczywiście jest wiele, gdyż badania nad wapienną atrakcją
trwają od wieków. czy pomnik reprezentuje boga, czy wojownika, czy jest on może opiekunem
płodności dawnych mieszkańców tych okolic, czy strażnikiem
chroniącym przed najazdem
wroga? tego typu intrygujących pytań, na które odpowiedzi poznać można chyba tylko na wycieczce do światów alternatywnych, jest zresztą więcej. Long Man zbudowany jest zgodnie z zasadami proporcji -- patrząc od dołu, z poziomu
gruntu figura zachowuje proporcje ludzkiego ciała. dopiero zdjęcia satelitarne wyraźnie ukazują jego rzeczywistą długość. figura została zrekonstruowana
(!) w czasach wiktoriańskich, kiedy to pozbawiono Long Mana genitaliów i zmieniono kształt jego stóp, co miało dopasować pomnik do wyobrażeń tamtej epoki. dla mnie działania śmieszne i pozbawione sensu. materiały na które się natknąłem sugerują zresztą, że kształt figury mógł znacznie różnić się przed tysiącami lat -- np. w okresie II wojny światowej białe wapienne kamienie pomalowano na zielono, aby nie stanowiły punktu odniesienia dla niemieckich pilotów w Bitwie o Anglię. obiekt w każdym razie jest do dzisiaj elementem kultu angielskich neopogan, podobnie jak sławny Stonehenge. festiwale odbywające się w tych
okolicach
są całkiem znane, a najlepszym podobno źródłem informacji o tym miejscu jest
pub The Giant's Rest (spoczynek olbrzyma), który mijaliśmy idąc od centrum miasteczka.. tajemniczość figury tak mocno wpłynęła na Agatę, że po kilku kilometrach marszu zasnęła jak kamień (cóż za zbieg okoliczności) u stóp tajemniczej postaci.. ja wdrapałem się na okoliczne wzgórze (tocząc z napotkanym królikiem korespondencyjny pojedynek wspinaczkowy), gdzie oprócz olśniewających widoków South Downs można natknąć się na pozostałości grodziska i kurhanów grzebalnych z epoki brązu. stojąc na szczycie i patrząc się (ha, z góry!) na Long Mana, nie sprawia on już tak wspaniałego wrażenia, jak z dołu. sprawnie ułożone kamienne bloki, do tego wymalowane niedawno jakąś lśniącą białą farbą.. świetne anglojęzyczne źródło informacji o tym cudzie można znaleźć tutaj.
radiowy komentarz Tomasza Zimocha..
05.07.2006; 01.21
pierwszy półfinał MŚ 2006, Niemcy - Włochy, po przerwie nie wytrzymałem. Szpakowski wzbudził mą niechęć, na Kołtonia
obraziłem się po naszym przypadkowym spotkaniu w Dortmundzie, zostało mi radio, gdzie na Jedynce komentował
niesamowity Tomasz Zimoch. kto słuchał ten wie: wymięka telewizyjny przekaz, wymięka livescore.net, wymiękają
wszyscy. czasem nawet owe radiowe sprawozdanie przewyższa wrażenie z meczu oglądanego na żywo z trybun. ale do
rzeczy: Zimoch znany jest z tego, że wprowadza słuchacza w fenomenalny wręcz nastrój, stosuje słowne dawkowanie
emocji, wyrafinowane porównania, imponuje wiedzą. padając ze śmiechu zacząłem zapisywać co lepsze z wypowiedzi
radiowego komentatora (od ok. 50 minuty spotkania, do ostatniej minuty dogrywki), choć oczywistym jest, że najlepiej brzmi to podczas meczu:
:: na skroniach Buffona pojawił się pot. ciężki i lepki pot, jaki oczekuje się od osoby, która przypadkiem
wpadła do takiej.. ciapy mokrej.
:: ale już zauważył Lahma -- niewidocznego, malutkiego, to żywe sreberko, wdzięczny owoc. jednego oszukał, drugiego już także..
:: ależ ładny zwrot.. w lewo, w prawo, Kehl zupełnie nie wiedział co zrobić, ale wiedział Cannavaro i już pomknął szybciutko w stronę odległej bramki..
:: kontuzjowany Mauro Camoranesi, ale już mu coś włożyli do nosa, taki malutki tamponik i już mu dobrze, już mu lepiej. to ważny człowiek, wszystko widzi, wiec co zrobić na boisku..
:: Cannavaro spojrzał na piłkę. to jego spojrzenie.. to spojrzenie jak przytulenie małego dziecka przez kochającego ojca..
:: Niemcy nie mogą przyspieszyć choć bardzo by chcieli. mało czasu.. ale przecież nie można zniszczyć ani tego elektronicznego dużego miernika, ani Roleksa na ręce sędziego..
:: i kto wygra..? kto tego wieczoru 4. lipca 2006 roku będzie miał więcej sił, kto wywalczy awans do finału..?
:: a Podolski patrzy w jego stronę aż prosząc wzrokiem o lepsze podanie. ale już klaszcze, już dziękuje..
:: kibice przeraźliwie gwiżdżą, bo leży teraz Gattuso. ten wojownik o twarzy rzezimieszka z dawnej ulicy Rzemieślniczej z Łodzi. na pewno nie udaje, to twardy zawodnik..
:: trenerzy nie wytrzymują. znowu niepotrzebne nerwy, znowu zakłopotanie, widzą coś innego, ale tak to jest kiedy entuzjazm przykrywa to co powinno ogarnąć się rozumem..
:: przeskoczyła mu ta piłka ponad jego czarnym butem..
:: i ten księżyc, przecięty przez Twardowskiego na pół, jest tym najmocniejszym reflektorem..
:: Alberto Gilardino jutro obchodzi 24 urodziny.. a 24 lata temu, dokładnie 5. lipca jego ojciec cieszył się także ze zwycięstwa Włochów nad Brazylią, 3-0 i cudowny Rossi. i pewnie mu powiedział: obyś był takim Rossim za 20- kilka lat..
:: gwizdek sędziego utknął, utknął jak samochód na zakorkowanej ulicy, utknął w tej wrzawie, w tym korku 50 tysęcy kibiców na Westfallenstadion..
:: Ballack jakiś zmęczony, obolały, jakiś taki przykurczony. to martwi Klinsmanna..
:: a on to przecież gwiazda Rzymu, gwiazda Włoch, choć daleko od swojej ojczyzny, to przecież tak blisko, bo ma za sobą tysiące Włochów rozkochanych w tym graczu..
:: kanclerz Merkel jest kapitalnym kibicem, świetnie reaguje w tej zielonej garsonce..
:: leży Metzelder, jak bokser znokautowany, w obronę bierze go sędzia..
:: Schweinsteiger wytarł teraz piłkę o tą białą mokrą reprezentacyjną koszulkę..
:: masaż brzucha? tak, teraz Klinsmann masuje ten czarny brzuch młodego Odonkora..
:: Marcelo Lippi, on już siwiuteńki, a teraz jakby mu jeszcze tej siwizny przybyło..
:: o ile sekund sędzia przedłuży ten mecz? może o kilka, może o 2 minuty..
:: fenomenalny dzisiaj Gianluigi Buffon, takie napięcie, a później chwila ulgi. raz znaleźć się na jego miejscu, raz to przeżyć..
:: teraz trener podniósł do góry ręce, przeciągnął się jakby był gdzieś na plaży, jakby opoczywał na tym słonecznym włoskim wybrzeżu..
:: jak u stomatologa, niemal słyszę odgłos kleszczy, tak mocno Zambrotta zagryzł zęby..
:: 90 minut emocji. ta włoska przeszkoda jest na razie za wysoka dla Niemców..
:: wszystkie kamery, jupitery, długie teleobiektywy w stronę Grosso, a Gilardino wciąż myśli jak to się mogło stać..
:: ależ szybka jest ta piłka. waży zaledwie pół kilograma, jak kawa. ale kto by teraz o kawie myślał, choć może i by się przydała, ukoiła nasze nerwy..
:: Włoch już wstał i spojrzał groźnie na Ballacka, który trzyma bidon i popija jak dziecko trzymające butelkę z oranżadą..
:: Schneider w stylu polskim podaje do obrońców, obrońcy do Schneidera, jakby mówili mu aby nie grał w stylu polskim..
:: Podolski strzela!!!! a tam babcia w Gliwicach niemal nie podskoczyła w nieopisanej radości..
:: Mamma Mia krzyknął Del Piero. Mamma Mia zawtórowali mu inni Włosi..
:: ten Padro z Dortmundu gdzieś tam siedzi w Watykanie i ogląda to wszystko. i tak pewnie sobie myśli i cieszy się, że to wszystko tak długo trwa..
:: Schneider leży, a Cannavaro stoi nad nim i krzyczy, jak może tak udawać, jak mu nie wstyd..
:: Pirlo jakby chciał powiedzieć jak Sophia Loren, że jak patrzycie na mnie i widzicie co we mnie najlepsze, to wszystko to jest zasługą spaghetti.
:: i Goooool!!! w tej chwili Włochy wielkie, ogromne i te Niemcy, potężny kraj a taki malutki.. to nie Lazio, to nie spaghetti, to włoski futbol, który jako jedyny sprzeciwił się Niemcom. a Niemcy już nie jadą do Berlina, tylko do Stuttgartu. nach Berlin fahren Squadra Azzura!!
:: Auf wiedersehen Italia, pisały dziś wszystkie niemieckie gazety, a tu nie do widzenia, a Italia mówi: guten morgen Berlin...!!
no comment, z czymś takim trudno mi konkurować..
:: ale już zauważył Lahma -- niewidocznego, malutkiego, to żywe sreberko, wdzięczny owoc. jednego oszukał, drugiego już także..
:: ależ ładny zwrot.. w lewo, w prawo, Kehl zupełnie nie wiedział co zrobić, ale wiedział Cannavaro i już pomknął szybciutko w stronę odległej bramki..
:: kontuzjowany Mauro Camoranesi, ale już mu coś włożyli do nosa, taki malutki tamponik i już mu dobrze, już mu lepiej. to ważny człowiek, wszystko widzi, wiec co zrobić na boisku..
:: Cannavaro spojrzał na piłkę. to jego spojrzenie.. to spojrzenie jak przytulenie małego dziecka przez kochającego ojca..
:: Niemcy nie mogą przyspieszyć choć bardzo by chcieli. mało czasu.. ale przecież nie można zniszczyć ani tego elektronicznego dużego miernika, ani Roleksa na ręce sędziego..
:: i kto wygra..? kto tego wieczoru 4. lipca 2006 roku będzie miał więcej sił, kto wywalczy awans do finału..?
:: a Podolski patrzy w jego stronę aż prosząc wzrokiem o lepsze podanie. ale już klaszcze, już dziękuje..
:: kibice przeraźliwie gwiżdżą, bo leży teraz Gattuso. ten wojownik o twarzy rzezimieszka z dawnej ulicy Rzemieślniczej z Łodzi. na pewno nie udaje, to twardy zawodnik..
:: trenerzy nie wytrzymują. znowu niepotrzebne nerwy, znowu zakłopotanie, widzą coś innego, ale tak to jest kiedy entuzjazm przykrywa to co powinno ogarnąć się rozumem..
:: przeskoczyła mu ta piłka ponad jego czarnym butem..
:: i ten księżyc, przecięty przez Twardowskiego na pół, jest tym najmocniejszym reflektorem..
:: Alberto Gilardino jutro obchodzi 24 urodziny.. a 24 lata temu, dokładnie 5. lipca jego ojciec cieszył się także ze zwycięstwa Włochów nad Brazylią, 3-0 i cudowny Rossi. i pewnie mu powiedział: obyś był takim Rossim za 20- kilka lat..
:: gwizdek sędziego utknął, utknął jak samochód na zakorkowanej ulicy, utknął w tej wrzawie, w tym korku 50 tysęcy kibiców na Westfallenstadion..
:: Ballack jakiś zmęczony, obolały, jakiś taki przykurczony. to martwi Klinsmanna..
:: a on to przecież gwiazda Rzymu, gwiazda Włoch, choć daleko od swojej ojczyzny, to przecież tak blisko, bo ma za sobą tysiące Włochów rozkochanych w tym graczu..
:: kanclerz Merkel jest kapitalnym kibicem, świetnie reaguje w tej zielonej garsonce..
:: leży Metzelder, jak bokser znokautowany, w obronę bierze go sędzia..
:: Schweinsteiger wytarł teraz piłkę o tą białą mokrą reprezentacyjną koszulkę..
:: masaż brzucha? tak, teraz Klinsmann masuje ten czarny brzuch młodego Odonkora..
:: Marcelo Lippi, on już siwiuteńki, a teraz jakby mu jeszcze tej siwizny przybyło..
:: o ile sekund sędzia przedłuży ten mecz? może o kilka, może o 2 minuty..
:: fenomenalny dzisiaj Gianluigi Buffon, takie napięcie, a później chwila ulgi. raz znaleźć się na jego miejscu, raz to przeżyć..
:: teraz trener podniósł do góry ręce, przeciągnął się jakby był gdzieś na plaży, jakby opoczywał na tym słonecznym włoskim wybrzeżu..
:: jak u stomatologa, niemal słyszę odgłos kleszczy, tak mocno Zambrotta zagryzł zęby..
:: 90 minut emocji. ta włoska przeszkoda jest na razie za wysoka dla Niemców..
:: wszystkie kamery, jupitery, długie teleobiektywy w stronę Grosso, a Gilardino wciąż myśli jak to się mogło stać..
:: ależ szybka jest ta piłka. waży zaledwie pół kilograma, jak kawa. ale kto by teraz o kawie myślał, choć może i by się przydała, ukoiła nasze nerwy..
:: Włoch już wstał i spojrzał groźnie na Ballacka, który trzyma bidon i popija jak dziecko trzymające butelkę z oranżadą..
:: Schneider w stylu polskim podaje do obrońców, obrońcy do Schneidera, jakby mówili mu aby nie grał w stylu polskim..
:: Podolski strzela!!!! a tam babcia w Gliwicach niemal nie podskoczyła w nieopisanej radości..
:: Mamma Mia krzyknął Del Piero. Mamma Mia zawtórowali mu inni Włosi..
:: ten Padro z Dortmundu gdzieś tam siedzi w Watykanie i ogląda to wszystko. i tak pewnie sobie myśli i cieszy się, że to wszystko tak długo trwa..
:: Schneider leży, a Cannavaro stoi nad nim i krzyczy, jak może tak udawać, jak mu nie wstyd..
:: Pirlo jakby chciał powiedzieć jak Sophia Loren, że jak patrzycie na mnie i widzicie co we mnie najlepsze, to wszystko to jest zasługą spaghetti.
:: i Goooool!!! w tej chwili Włochy wielkie, ogromne i te Niemcy, potężny kraj a taki malutki.. to nie Lazio, to nie spaghetti, to włoski futbol, który jako jedyny sprzeciwił się Niemcom. a Niemcy już nie jadą do Berlina, tylko do Stuttgartu. nach Berlin fahren Squadra Azzura!!
:: Auf wiedersehen Italia, pisały dziś wszystkie niemieckie gazety, a tu nie do widzenia, a Italia mówi: guten morgen Berlin...!!
no comment, z czymś takim trudno mi konkurować..
kategoria: humor link bezpośredni
NOTKA LOSOWA: Long Man of Wilmington..
29.09.2008; 18.31
kategoria: podróże link bezpośredni
więcej notek w archiwum. ogólna liczba wpisów: 416.