Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

23

maj
2006

idol

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Gliwice, 23.46

zaletą młodości, oprócz tego że jest się młodym, jest niczym nieskrępowana wizja przyszłości. jesteśmy otwarci, chętni i agresywni w swoich ambicjach. niewielkie pojęcie o elementach dorosłego świata nie przeszkadza nam w snuciu planów, a wręcz przeciwnie: pozwala wierzyć, że to o czym marzymy jest tuż obok, jest do zdobycia, jest na wyciągnięcie ręki.. to oczywiste, że kształtowanie własnej osoby nie wynika z nas samych: radośni z naszych pierwszych sukcesów ale też winni naszym pierwszym skrzywieniom są opiekunowie, nauczyciele, całe środowisko. problem w tym, że te decydujące pierwsze lata mkną zbyt szybko, abyśmy świadomie coś z tego zrozumieli, a nasze własne starania o bycie 'kimś dobrym' najczęściej udają się nam tak, jak Polakom udała się potyczka z Niemcami pod Westerplatte. właściwie zanim jeszcze zdamy sobie sprawę z tego, że ktoś nas tak a nie inaczej psychologicznie ulepił, to już zaczynamy naszą grę, staramy się imponować, oszukując kompanów, że jesteśmy kimś, do kogo w rzeczywistości nam daleko..

trochę się zagalopowałem, a chciałem napisać krótko: każdy z nas ma swoje pasje, każdy więc ma swego idola, na którym, w różnym stopniu się wzoruje. a raczej wzorował, bo już coraz starsi jesteśmy, a ja wciąż piszę, jakby to był etap wciąż tak bardzo aktualny.. odkąd pamiętam miałem swojego bohatera. w swoich snach nie byłem pilotem, strażakiem czy mistrzem karate. ja zawsze kochałem piłkę, więc odkąd pamiętam moim idolem był piłkarz.. imponował mi Tomek Wałdoch.

gdy ja zacząłem chodzić na stadion Górnika On już był tu od 2 lat. przyszedł do naszego Klubu na wiosnę 1989 roku z Gdańska, gdzie się urodził i gdzie zaczynał swoją piłkarską karierę. szybko wywalczył miejsce w pierwszym składzie Górnika, ufali mu partnerzy z zespołu, cenili go kibice. później został kapitanem swojej drużyny i to właśnie jego cechy charakteru tak mi się wówczas podobały. Tomek był graczem spokojnym, lecz jak na obrońcę przystało zadziornym. zawsze uśmiechnięty, przyjacielski i pełny radości. był graczem kompletnym, a wszędzie gdzie się pojawiał budził respekt. respekt budzi do dzisiaj, gdyż, co nie częste -- mimo sukcesu zachował swój styl. jest osobą 'normalną', bez nadmiernej pychy i poczucia (ala Zbigniew Boniek) chorobliwej wyższości. miałem okazję kilkakrotnie z nim rozmawiać i mimo że byłem wówczas młodym kibicem, nasze rozmowy były wcale konstruktywne.

Tomek przed tygodniem zakończył piłkarską karierę. w piłce osiągnął dużo, bo oprócz wielu lat gry w Bundeslidze i reprezentacji Polski zdobył przecież wicemistrzostwo olimpijskie w roku '92. co ciekawe, lata minęły a jego zachowanie (choć znane tylko z wywiadów) nadal może imponować. a to jeszcze oznacza, że zbliżamy się do niebezpiecznej granicy, gdy współcześni nam piłkarze, którzy za naszych czasów swoje kariery rozpoczynali, teraz zamierzają je kończyć. niedobrze, ale tak być musi -- przedstawienie musi trwać..