Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

24

kwi
2015

Irlandia -- St Patricks Day 2015..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 13:26

pierwszy St. Patrick naszej Julki! w lokalnym dublińskim pubie, z irlandzką muzyką i celtyckimi tańcami. i oczywiście z Guinnessem!

14

lip
2014

Super Moon i zwycięstwo Niemców..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 00:53

historia idealnie zatoczyła koło i już nie tylko skład finału, ale isam wynik przypomniały scenariusz sprzed 24 lat. piękne zakończenie wspaniałego turnieju. no i ten Super Księżyc nad Dublińskim niebem. zdjęcie zrobione z mojego balkonu tuż po meczu finałowym. obiektyw z ogniskową 200mm, ręczne ustawienie ostrości i doniczka zamiast statywu, bo ten został na dole w bagażniku samochodu.

Super Moon

28

kwi
2014

Pierwszy miesiąc..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 16:57

no i za nami już pierwszy miesiąc Julki. 2 filmy i kilka fotek poniżej..



Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..

23

mar
2014

Julia Ankudowicz

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 01:12

dzień dobry, jestem Julka. urodziłam się 21. marca o godz 13.04 w Dublinie i prawdopodobnie odziedziczę po rodzicach pasję podróżowania. Hello World ;)

Julka

Julka

Julka

07

maj
2013

18-miesięczny Kuba..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 13:41

Półtorej roku Jakubka, kilka fotek z ostatnich tygodni..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

18-miesięczny Kuba..

11

kwi
2013

18 i pół godziny..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Los Angeles, 23:39

nowy rekord w pracy. 18.5h, od 4 nad ranem do wpół do jedynostej, bez większych przerw. kiedyś, dawno temu, oraliśmy z kolegami na wschodzie Stanów po 12-14 godzin dziennie. to były maratony pracy fizycznej, ale były to również inne czasy, człowiek był młodszy i chciało mu się więcej. teraz, tym razem na zachodzie Stanów, takie akcje dzieją się rzadko, ale jednak czasem obowiązki nie pozwalają odejść sprzed komputera.. bo jestem znowu w Los Angeles, tym razem na dwa tygodnie sync-up'u z moim teamem..

to w ogóle jest bardzo napięty czas, bo od 5 tygodni na dobrą sprawę nie miałem dłuższej chwili dla siebie. najpierw była wyprawa do Kolonii, potem chwilowy powrót do Dublina i znowu wyprawa do Niemiec, tym razem do Hanoweru. ten wypad na Cebit zapamiętam z uwagi na nie wykonanie ANI JEDNEGO zdjęcia miasta. miałem aparat, ale nie trzepnąłem ani jednego zdjęcia, oprócz tych z samych targów. potem znowu Dublin, później Rzym na nasz League of Legends Italian Launch, a po tym evencie mieliśmy tygodniowe wakacje na południu Włoch, pod Neapolem. tu oczywiście fotki już robiliśmy, ale trochę potrwa zanim je zaprezentuję. z deszczowej Italii polecieliśmy do śnieżnej Polski, tutaj święta, kilka dni z rodzinką i lot do Kalifornii. za 10 dni powrót do Irlandii i może zdarzy się tak, że usiądę sobie na sofie wieczorem i obejrzę jakiś film z Agatą. fajnie by było..

09

mar
2013

CeBIT 2013

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Hanower, 14:24

od początku tygodnia siedzę w Hanowerze, gdzie na targach CeBIT rozgrywamy finał Intel Extreme Masters. wcześniej, relacjonowałem z Katowic, trwały eliminacje, dzisiaj rozegra się wielki finał o 150 kawałków dolarów amerykańskich uesde. no więc tkwię tutaj na hali, głośno strasznie, ale kilka razy udało mi się wyskoczyć i coś tam pooglądać. polskie stoiska prezentują się fajnie, tylko ludzi jakoś mało się przy nich zatrzymuje, prawdziwą furorę robi chińskie badziewie: setki niewielkich stoisk przeróżnych azjatyckich wytwórców, wszystko w celach b2b, może kupić wszelkie rozmaitości, od opakowań na telefon z własnym zdjęciem, przez zdalnie sterowane telefonami samoloty po poważną elektronikę. cała masa tabletów dziesiątek wykonawców, każdy chce w Europie upolować potencjalnych odbiorców. a z polskiego ogródka najbardziej doceniłem dostawę świeżych ... krówek -- z takimi pysznymi cukierkami Europa uklęknie u naszych polskich stóp. a w tej chwili mój największy problem to to, gdzie obejrzę jutrzejszy mecz Górnika z Lechem. neistety mam lot o 19, więc będę misiał znaleźć jakieś łącze na lotnisku. a z tym jest kiepsko..

ten tydzień cały w Hanowerze, ale później wcale nie będzie łatwiej. po weekendzie jestem w Irlandii i pracuję przez 10 dni, później lecimy do Rzymu na imprezę promujacą wydanie League of Legends po włosku. do Rzymu doleci także Agata, która zostawia Kubę w Polsce u dziadków (Jakub po raz pierwszy będzie świadomie spędzał czas bez rodziców na zimowisku w Polsce!!), a potem robimy sobie tygodniowe wakacje objazdowe po środkowo-południowej części Italii. potem lecimy na Śląsk na święta, zostajemy tydzień, a następnie, bezpośrednio z PL, ja lecę do Stanów na 2-tyg wizytę w HQ w Santa Monica. do domu zawitam więc pewnie koło maja. ale, ale, to ważne, Agata do Irlandii zabiera rodziców, więc w rodzinie szykuje się duża wymiana geograficzno-osobowa ;)

CeBIT 2013

CeBIT 2013

CeBIT 2013

CeBIT 2013

CeBIT 2013

CeBIT 2013

01

mar
2013

irlandzka pogoda..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 17:26

jakiś czas temu wziąłem Kubę na spacer nad morze i po raz pierwszy przekonałem się, jak kapryśna może być tu pogoda. gdy obudziłem się rano na niebie pełny błękit. godzina spaceru, na niebie pełny błękit. nagle pojawiają się trzy tęcze i nie wiadomo z czego zaczyna padać deszcz. po 2 minutach od tych kropel cały horyzont zmienił barwę na granatową i jak trzepnęło wodą, to padało przez godzinę. w międzyczasie byliśmy świadkami przekomicznej sytuacji, bo z jednej strony ulewa i taki wiatr, że ciężko ustać, a z drugiej słońce tak razi, że chciałoby sie poopalać. a po godzinie ostrego deszczu i przemoczeniu mnie do suchej nitki, znowu pełne słońce. ciężko tu cokolwiek planować, przynajmniej fajne z tego fotki wychodzą. te poniżej zrobione są w jednej z południowych dzielnic Dublina i było to pierwsze przywitanie Jakubka z Morzem Północnym..

irlandzka pogoda..

irlandzka pogoda..

irlandzka pogoda..

irlandzka pogoda..

irlandzka pogoda..

irlandzka pogoda..

17

sty
2013

Katowice, po raz pierwszy z LoL-em..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Katowice, 13:46

w grudniu, podczas mojego wypadu do Kalifornii, do siedziby głównej Riot Games, okazało się, że będę przygotowywany do objęcia produkcji naszych imprez eSportowych w Europie. pierwszy event przewidziany była na styczeń i .. aż nie mogłem w to uwierzyć, miał odbyć się w Katowicach. impreza organizowana jest przez Intela i pod logiem IEM (Intel Extreme Masters) -- reklamowanym w mediach jako Mistrzostwa Świata w Grach Komputerowych -- odbędzie się w Spodku. to pierwsze tak duże wydarzenie w świecie sportów elektronicznych w 2013 roku, do tego w naszym kraju, a pojedynki w LoL-a i Starcrafta II potrwają od piątku do niedzieli..

no więc siedzimy sobie teraz w Katowicach, a ja, naturalną koleją rzeczy, uznawany tu jestem za przewodnika. mamy tu kilka osób z Los Angeles, Anglii i Niemiec, a zawodowi gracze przyjeżdżają z kilkunastu krajów świata z większości kontynentów. mamy kilka dobrych polskich teamów, więc zawody zapowiadają się ekscytująco; tutaj znajdziecie rozstawienie teamów w grupach.. my wykonujemy tu pracę organizatorsko-produkcyjną, naszym zadaniem jest upewnienie się, że turniej w League of Legends odbędzie się bezproblemowo. pod względem socjalnym jest bardzo solidnie, wczoraj szlajaliśmy się po Katowicach by skończyć wieczór późno w nocy przy Żywcu i innych polskich browarach. Amerykańcom się podoba, choć są nieprzystosowani do naszych mrozów -- ich wyobrażenie o Polsce, jako o zaśnieżonym kraju na drugiej półkuli, tylko się pogłębi. są zachwyceni piwem, obsługą, nawet polskimi reklamami, które opisują jako dynamiczne i zupełnie inne niż nasze. mój pokojowy sublokator o ciemniejszym kolorze skóry w ogóle opuścił Stany po raz pierwszy: ma czysty paszport dopiero wczoraj splamiony pierwszą pieczątką, więc Polska jest dla niego wyznacznikiem inności, terenem wartym eksploracji, nie-Ameryką, której jeszcze nigdy wcześniej nie oglądał. to duże wyzwanie dla mnie, ale jest dobrze -- co chwilę mi tu wzdycha z podziwu, tweetuje i wysyła opinie w świat na facebooku, coś tam mruczy o polskich blondynkach. moim personalnym zgrzytem było jednak szukanie wczoraj restauracji w Katowicach -- jest bieda, nie ma co ukrywać, znalezienie czegoś oryginalnego było trudne i zajęło nam na mrozie zbyt wiele czasu.. w końcu udało nam się odnaleźć niewielką rodzinną restaurację i pierwszy wieczór na końcu świata, przystemplowany 5 półlitrowymi Żywcami, zakończył się sukcesem. jakby na przekór szrości zaniedbanych katowickich kamienic..

29

gru
2012

literatura na 2013..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Gliwice, 17:51

święty mikołaj w tym roku obfitował głównie w reportaże podróżnicze. właściwie to nie mikołaj, a panie mikołajki -- nie ma nic wspanialszego pod choinkę niż dobra książka..

reportaże podróżnicze na 2013

22

gru
2012

pierwsze święta w Polsce od 4 lat..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Kłobuck, 09:42

w LA rano były palmy. a później lotnisko, tłok, bezcłówka, kawa, z głośników bożonarodzeniowa muzyka. samolot, opóźnienie, instrukcje bezpieczeństwa, start, drinki, jedzenie odgrzewane, film, stewardesy do mnie po niemiecku. noc, cisza, może z godzina snu, podsumowanie ligi obejrzane na telefonie, football manager, muzyka, czerwona łuna na wschodzie, świt. kolejka do kibla, śniadanie, kawa, proszę wyłączyć urządzenia elektryczne, lądowanie. poranny zgiełk we Frankfurcie, ucieka samolot do Katowic, 4 godziny wegetowania, nieprzyjemna Słowaczka sprzedaje jedzenie, Lufthansa Regional, godzina lotu, Katowice. zimno, ciemno, zapach węgla i koksu w powietrzu, takiego zapachu z niczym nie można pomylić. 20 minut autostradą, jestem w domu.

14

gru
2012

Hobbit..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Los Angeles, 08:15

właśnie wróciłem z premiery Hobbita, części pierwszej. rzadko piszę tu o filmach, bo to nie miejsce na takie opowieści, ale efekty w tym filmie, dodatkowo oglądane w trójwymiarze, robią wrażenie. aż chce się odwiedzić Nową Zelandię. książkę czytałem dobre 15 lat temu, fabułę znałem średnio, ale wyłapałem kilka rzeczy, które się nie pokrywały. niemniej te 2.5 godziny spędzone w kinie z 700 innymi Riotersami będę wspominał wybornie. polecam nawet dla niefanów gatunku..

09

gru
2012

Blue Angels -- Seattle 2012

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Los Angeles, 08:33

pokazy Niebieskich Aniołów -- Blue Angels -- zespołu akrobatycznego Marynarki Stanów Zjednoczonych odbywają się każdego roku w Seattle podczas letniego festiwalu Seafair. przez kilka dni treningów samoloty przelatują nad miastem, zatoką Puget i jeziorem Washington, a podczas dwóch ostatnich dni następuje finalny pokaz. wówczas to mosty na jeziorze są pozamykane, Amerykanie odpalają grille i wychodzą oglądać show. drużyna Blue Angels składa się z 6 samolotów, z czego cztery tworzą grupę akrobatyczną, a pozostałe dwa najczęściej wykonują pokazy solowe. oprócz najbardziej znanych Hornetów, flota ma w swoim składzie również inne, najczęściej starsze jednostki z czasów różnych konfliktów zbrojnych, np: Lockheed C-121 Super Constellation czy Douglas A-4F Skyhawk II. nie znam się na tym, więc więcej info na wiki.

wszystkie zdjęcia pochodzą z tegorocznego show z początku sierpnia -- dzień ten zapamiętamy na długo, był to bowiem nasz dzień finalnego wyjazdu ze Seattle. samolot do Frankfurtu startował o 3pm, a jeszcze o 11 staliśmy z Damianem i Marzeną po kolana w wodzie oglądając pokaz. Kuba płakał, było strasznie głośno, upał był niesamowity, a my jeszcze nie do końca spakowani. środek lata, a dla nas koniec wspaniałej przygody z tą częścią świata..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

Blue Angels -- Seattle 2012..

04

gru
2012

grudniowa Kalifornia..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Los Angeles, 06:22

ponownie jestem w Stanach -- tym razem w Los Angeles, a dokładnie w Santa Monica, na kilkutygodniowej wizycie w głównym oddziale Riot Games. plan jest taki, aby czegoś nowego się tu nauczyć, potem przylecieć do Polski na święta, a po Sylwestrze znowu do Dublina. grudzień znowu w trasie!

fajny miałem lot, bo z Dublina do Nowego Jorku, gdzie sprawdziłem szybko z poziomu Newark jak się ma nowy budynek One World Trade Center, a ma się dobrze, bo już stoi i właśnie ubierają go w szyby, a po godzinie rozpocząłem drugi lot, do LA. po raz pierwszy przeleciałem nad całym kontynentem podczas dnia i oprócz kilku zachmurzonych wschodnich stanów, całą tą jakubkową ojczyznę widziałem z góry. niebo bezchmurne, widzialność fantastyczna, tak mniej więcej od Kolorado do samej Kalifornii miałem przekaz Ziemi na żywo z wysokości 11km. wszystkie te pustynie i kaniony po których podróżowaliśmy jakiś czas temu przewinęły mi się tam na dole. no więc cały Wschód przykryty śniegiem, podobnie jak góry Kolorado, później pustynia, jak zwykle brunatnoczerwona, a potem znowu śniegi Sierra Nevada, a Kalifornia cała w deszczowych chmurach. zdjęcia słabe, bo z komórki, ale tylko taki aparat chwilowo miałem pod ręką.

będąc tutaj chciałbym wrzucić na stronę trochę zaległych zdjęć ze Seattle, ale może uda mi się również zaliczyć jakiś wypad po okolicy. może wreszcie zrobię tour po starych hiszpańskich misjach ciągnących się od San Diego aż po San Francisco..

grudniowa Kalifornia..grudniowa Kalifornia..

grudniowa Kalifornia..

grudniowa Kalifornia..

grudniowa Kalifornia..grudniowa Kalifornia..

grudniowa Kalifornia..

grudniowa Kalifornia..

27

lis
2012

Dublin: Grand Canal Dock..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 16:35

to miejsce z kolei pamiętam sprzed ponad 3 lat, gdy startowałem tu do Googli. hotel i siedziba firmy mieści się całkiem niedaleko -- miło odwiedzić miejsce, z którym związane są jakieś wcześniejsze emocje. szczególnie, że Kuby jeszcze wtedy w ogóle nie było w planach.. poza tym trochę fotek z Grafton Street, głównej ulicy miasta.

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..Dublin: Grand Canal Dock..

Dublin: Grand Canal Dock..