Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

08

wrz
2014

Irlandia Płn -- wybrzeże Atlantyku..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 14:23

na koniec naszej podróży po Irlandii Płn. jeszcze kilka widoczków. tego typu dzikie wybrzeża ciągną się dziesiątkami kilometrów po północnej i wschodniej stronie wsypy. przejechaliśmy tą trasę w środku lata, a i tak przez większość czasu mieliśmy deszczową i wietrzną pogodę. ciężko mieszkałoby się w takim miejscu przez okrągły rok (chyba trochę śmiesznie to brzmi, jak na kogoś który mieszka tylko 250km bardziej na południe ;)

Irlandia Płn -- wybrzeże Atlantyku..

Irlandia Płn -- wybrzeże Atlantyku..

Irlandia Płn -- wybrzeże Atlantyku..

Irlandia Płn -- wybrzeże Atlantyku..

05

wrz
2014

Irlandia Płn -- Carnlough, wioska rybacka..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 14:27

w drodze powrotnej zatrzymujemy się w niewielkiej nadmorskiej wiosce. standardowo, odwiedzamy lokalny pub i zamawiamy klasyczny irlandzki obiad (czyli ryba albo gulasz). na miejscu poznajemy kilka osób i poznajemy ich lokalny punkt widzenia. ciężko ich zrozumieć, akcent jest bardzo mocny, ale rzuca się w oczy słowo: Aye, czyli staroangielskie "tak". miejscowi żyją tu sobie w dużym odosobnieniu, a za przykład niech służy taka opowiastka: w następny weekend przez wioskę miał przejeżdżać drugi etap wyścigu Tour de France. pytam, czy się koleś cieszy, że pod jego oknem będą kamery Eurosportu, gwiazdy i spory tłum. a on na to: nie cieszę się, po co nam tu problemy? jak ja w przyszłą niedzielę dojdę do pubu? i mówi to zupełnie na poważnie.

centralnym punktem Carnlough jest malowniczy port rybacki położony nad zatoką o tej samej nazwie. lubię takie miejsca. przypomina mi się kanadyjska wyspa Vancouver i podobny mini-porcik w Covichan Bay opisywany w tej notce. lubię usiąść i obserwować codzienne życie, wywlekanie rybackich sieci, czyszczenie, śmiech i przekleństwa. i spokój. tym bardziej, że za niewielkim murem szumią już wzburzone wody Oceanu Atlantyckiego.

Irlandia Płn -- Carnlough, wioska rybacka..

Irlandia Płn -- Carnlough, wioska rybacka..

Irlandia Płn -- Carnlough, wioska rybacka..

Irlandia Płn -- Carnlough, wioska rybacka..

Irlandia Płn -- Carnlough, wioska rybacka..

Irlandia Płn -- Carnlough, wioska rybacka..

03

wrz
2014

Irlandia Płn -- okolice Giant Causeway..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 13:35

Giant Causeway znajduje się w bliskim sąsiedztwie 2 zatok. obie charakteryzują się ostrym skalistym wybrzeżem i masą zieleni w miejscu, gdzie normalny śmiertelnik oczekiwałby raczej piaszczystej plaży. z wody wystają kamienie i mini-wysepki. woda jest czysta i lodowata, a wiatr niesie ze sobą ostry zapach glonów i soli..

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

02

wrz
2014

Irlandia Płn -- Giant Causeway..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 11:00

kolejnym przystankiem w naszej północnoirlandzkiej wyciecze jest Giant Causeway, czyli Grobla Olbrzyma. deszcz wciąż leje i kolejne kilka godzin przyjdzie nam mierzyć się z przecynającymi w oczy opadami, silnym wiatrem i śliskim podłożem. mała Julka dzielnie znosi wszelkie te niedogodności i jest pewnie jednym z najmłodszych turystów na tym dziwnym skrawku lądu wychodzącym wprost na wybrzeże Szkocji.

wstęp na wybrzeże jest płatny (16E), ale wystarczy ominąć znajdujący się tu hotel, by tą samą dróżką dojść w okolice formacji skalnych za darmo. okazuje się, że władze "sprzedają" ten zabytek Unesco w pakiecie z parkingiem, muzeum, toaletami i jakimiś wirtualnymi pierdołami, więc jeśli ktoś nie jest tą całą otoczką zainteresowany, to wystarczy przejść się 300 metróq dalej i wejść całkowicie za free. formacja ta składa się z około 37 tysięcy ciasno ułożonych kolumn bazaltowych, które uformowały się podczas erupcji wulkanicznej 50-60 mln lat temu. większość kolumn ma podstawę sześciokątną, choć niektóre mają mniej lub więcej boków.

cytat z wiki: według irlandzkiej legendy Groblę wybudował olbrzym Finn MacCumhaill (Finn McCool), przywódca wojowniczej bandy Fianna, który chciał przejść do Szkocji suchą stopą i tam pokonać swojego odpowiednika. jednak, gdy przeszedł i zobaczył, jak wielki jest szkocki olbrzym, w panice uciekł i z pomocą swojej żony przebrał się za dziecko. gdy szkocki olbrzym przybył do Irlandii i zobaczył „dziecko”, przeraził się. jeśli tak duże jest dziecko, to jak wielki musi być dorosły. uciekając do Szkocji po drodze porąbał Groblę by Irlandczyk nie mógł za nim wrócić.

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

Irlandia Płn -- Giant Causeway....

19

sie
2014

Irlandia Płn -- the Dark Hedges, jeszcze kilka fotek..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 16:50

tym razem trochę ujęć pionowych. oraz autoportret. mój i samochodu..

Irlandia Pln -- the Dark Hedges..Irlandia Pln -- the Dark Hedges..

Irlandia Pln -- the Dark Hedges..Irlandia Pln -- the Dark Hedges..

Irlandia Pln -- the Dark Hedges..Irlandia Pln -- the Dark Hedges..

Irlandia Pln -- the Dark Hedges..

Irlandia Pln -- the Dark Hedges.. Irlandia Pln -- the Dark Hedges..

Irlandia Pln -- the Dark Hedges..

Irlandia Pln -- the Dark Hedges..

Irlandia Pln -- the Dark Hedges..

18

sie
2014

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 16:07

wczesnym wieczorem docieram do Dark Hedges, przepięknej bukowej alei rozsławionej ostatnią sceną pierwszego odcinka drugiego sezonu Gry o Tron. spodziewałem się, że nie będę tu sam, ale kilka samochodów i dwa mini-busy z azjatycką wycieczką to zdecydowanie za dużo jak na wieczór fotograficzny. robię research, przechodzę kilometrowej-długości fragment Bregagh Road wyszukując co lepsze kadry. na miejsce powracam następnego ranka: budzę się o 6 i przed 7 jestem na miejscu. tym razem jestem tu sam: ja, mój statyw i budzący się do życia wiosenny dzień!

The Dark Hedges (po naszemu Mroczny szpaler określana jest najbardziej malowniczą drogą w Irlandii Północnej. drzewa zasadziła tu rodzina Stuartów, aby wywrzeć wrażenie na gościach odwiedzających ich posiadłość na końcu alei (obecnie klub golfowy). przez ponad 200 lat buki urosły do imponujących rozmiarów, a ich splecione gałęzie stworzyły majestatyczny, mroczny tunel, raj dla fotografów.

przez ponad 1.5h robię kilkadziesiąt ujęć. światło jest średnie -- słońce świeci zza gęstych i niskich chmur, nie ma również mgły, na którą bardzo tego ranka liczyłem. ale mam czas i możliwości poszukania optymalnego kadru. tylko co jakiś czas przejeżdża samochód, a jedynym minusem jest nowe ogrodzenie postawione tu przez ekipę filmową po zakończeniu scen do serialu. jakże inaczej wygląda to miejsce wczesnym rankiem, bez tłumu głośno smiejących się Japończyków...

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

Irlandia Płn -- the Dark Hedges..

14

sie
2014

Irlandia Płn -- Dunluce Castle, jeszcze kilka fotek..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 18:18

jeszcze kilka fotek z deszczowego popołudnia spędzonego przy zamku Dunluce..

Irlandia Płn -- Dunluce Castle..

Irlandia Płn -- Dunluce Castle..

Irlandia Płn -- Dunluce Castle..

Irlandia Płn -- Dunluce Castle..

Irlandia Płn -- Dunluce Castle..

Irlandia Płn -- Dunluce Castle..

26

lip
2014

Irlandia Płn -- Dunluce Castle..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 22:24

deszczowym rankiem dojeżdżamy do północnego wybrzeża hrabstwa Antrim. naszym celem jest malowniczy zamek Dunluce, ikona pocztówek i fotografii z Irlandii Północnej. mimo wiatru i deszczu na obiektywie zwiedzamy okolice zamku, a ja schodzę nawet na sam morski brzeg. w kolejnej notce wrzucę kilka ujęć zamku z dołu.

pierwszy zamek w tym miejscu powstał już w XIII wieku i wiąże się z tym tradycyjna historia: lokalizacja zapewniała wysoki poziom obronności, a obok zamku, na przyległych łąkach znajdowało się sporo miejsca na rozległe podgrodzie. obecne ruiny są pozostałością zamku zbudowanego w XVI wieku przez Szkota o skomplikowanym nazwisku, który postanowił osiąść na tych terenach. 2 pokolenia później rodzina podjęła decyzję o opuszczeniu tego miejsca, gdy w 1639 roku runęła część budowli do morza. wraz z zamieszkującą ją służbą. co ciekawe, aż po dzień dzisiejszy ruiny należą do tej samej rodziny (kilkaset lat), są tylko zarządzane przez państową agencję.

Irlandia Płn -- Dunluce Castle..

21

lip
2014

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 17:45

korzystając z okazji wiosennych wakacji Kuby u dziadków w Polsce, uderzamy na północ, do Irlandii Północnej. jest to jedna z prowincji Zjednoczonego Królestwa i trzecia w kolejności, po Anglii i Szkocji, którą odwiedzamy. jak mówi wiki, Irlandia Północna powstała w 1921 roku, gdy po utworzeniu Wolnego Państwa Irlandzkiego, sześć z dziewięciu hrabstw północno-wschodniej prowincji Ulster (irl. Ulaidh) pozostało przy Zjednoczonym Królestwie. w hrabstwach tych dominowali protestanci, w większości potomkowie szkockich i angielskich osadników, którzy nie chcieli mieszkać w katolickiej Irlandii.

trasa z południowego Dublina jest wyjątkowo prosta: przebijamy się przez miasto wczesnym piątkowym porankiem i wjeżdżamy na autostradę, którą lecimy aż do Belfastu. przejazd na północ trwa jakieś 3 godziny, przy czym nawet nie zauważamy granicy: po prostu jej tam nie ma, nie ma nawet zwykłej tablicy kończącej jedno, a zaczynającej drugie państwo. przebijamy się przez irlandzkie Dundalk, a po chwili jesteśmy już w północnoirlandzkim Newry. w stolicy Irl Płn w ogóle nie planujemy postoju i jakby z marszu przebijamy się na płn-wsch część prowincji. miasta znikają nam z oczu a zaczynają się rozległe pola, farmy, pofałdowany krajobraz zakończony klifami na brzegach Morza Północnego. to pierwsza dalsza wyprawa naszej nowej Mazdy, więc tym przyjemniej wraca się do starych składanek muzycznych nagrywanych przed wyprawami amerykańskimi..

pierwszym przystankiem jest Glenariff Forest Park w hrabstwie Antrim. Glenariff to jedna z dolin wyrzeźbionych przed milionami lat w tej okolicy, a obecnie park krajobrazowy położony na uboczu jakichkolwiek większych skupisk ludzkich. dolina ciągnie się długimi kilometrami, a na horyzoncie, daleko zasnute mgłami, jest już tylko morze, a za nim wybrzeże Szkocji. dla nas jest to o tyle ciekawe miejsce, że jest to pierwsza większa wyprawa z Julką, która podobnie jak w przypadku Jakuba przypadła na park z wodospadami. z Kuba odwiedziliśmy Oregon gdy miał 2 miesiące, a naszym głównym punktem były wodospady przy Columbia River Gorge. Julka również ma 3 miesiące gdy przyjeżdżamy do Glenariff, tak więc jest to miłe otwarcie w jej nowym podróżnicznym życiu ;)

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

18

lip
2014

z cyklu: pograjmy jak za dawnych lat -- cz. VII. Enforcer, C64, 1992

kategoria: pasje, link bezpośredni

Dublin, 14:24

artykuł dla magazynu Komoda nr 8

Gdy w 1991 roku powstawał Enforcer: Fullmetal Megablaster, jego twórca, Manfred Trenz, był już w branży gier komputerowych całkiem znaną osobistością. Kilka lat wcześniej uczestniczył w tworzeniu The Great Giana Sisters, a następnie poświęcił się swojej ówczesnej pasji – horyzontalnym strzelankom. R-Type i Katakis zostały wysoko ocenione przez graczy, ale prawdziwy sukces odniosła dopiero hitowa platformówka, Turrican. Gra uznawana była za wybitną i do dzisiaj posiada wiele oficjalnych i nieoficjalnych sequeli. Manfred Trenz wywodził się z przodujących wówczas w Europie niemieckich grup deweloperskich, a jego prace wyróżniały się perfekcyjnym wręcz dopracowaniem detali.

Nie dziwi więc fakt, że kolejna gra tego zdolnego programisty, grafika i designera musiała spełniać równie wysokie kryteria. W Enforcer kierujemy statkiem kosmicznym przemierzającym daleką galaktykę w kolejnej odsłonie odwiecznej walki o wolność ludzkości i uratowanie świata przed zagładą. Niezbyt głęboka idea pełni tu oczywiście rolę drugorzędną: gdy siadamy za sterami liczy się już tylko i wyłącznie naparzanie do agresywnie nastawionych do nas wrogów.

A jest ich całe mnóstwo: początkowo unikamy przelatujących komet, skalnych zwężeń i pojedynczych obiektów poruszających się po coraz to wymyślniejszych trasach, by później stawić czoła spadającym asteroidom i nadlatującym ze wszystkich stron falom wszelkiej maści statków, robotów, czołgów i bombowców. Na końcu każdego levelu, jak na klasykę konwencji strzelanek przystało, walczymy z wypełniającym znaczną część ekranu, bossem.

Gra jest wymagająca, jak, nie przymierzając, naczelny naszej Komody. W tej nierównej walce sprzymierzeńcem gracza jest jednak bardzo dobre sterowanie statkiem, a także liczne power-upy. To właśnie bonusowe ulepszenia poprawiają naszą szybkość, wytrzymałość i siłę rażenia. Gra jest na tyle trudna, że bez asystujących nam satelit, chroniących statek tarcz, wiązki niszczącego lasera i czyszczących ekran bomb nie mielibyśmy żadnych szans w walce z atakującymi nas ze wszystkich stron przeciwnikami.

Enforcer charakteryzuje się płynnym i dynamicznym scrollingiem, a szata graficzna przewijających się w tle gwiazd, konstelacji i galaktyk sprawia wrażenie niezwykle dopracowanej. Piękna, choć trochę zbyt ciemna i przygaszona grafika, najlepiej prezentuje się właśnie w ruchu. Każdy etap znacząco różni się od siebie: początkowo przelatujemy przez otchłanie kosmosu (przelot w pobliżu wschodzącej gwiazdy robi wrażenie), by następnie atakować bazę wroga, obce miasto, jaskinie (świetny efekt podwójnego tła w ruchu) i ponownie otwarte przestrzenie kosmosu. Grafikę uzupełnia bardzo przyjemne i czytelne UI.

Podróż uprzyjemnia nam również kilka bardzo dobrych ścieżek muzycznych stworzonych przez znanego scenowca, Markusa Siebolda. Muzyka jest zresztą jedynym aspektem tej gry, w który nie mieszał się Manfred Trenz (choć pracował on również nad efektami dźwiękowymi). Naszej walce w kosmosie towarzyszy szybka, jakby wojskowa muzyka idealnie komponująca się z agresywnym stylem tej strzelanki. Na uwagę zasługuje również bardzo dobry kawałek rozbrzmiewający w tle menu głównego Enforcera.

Gra posiada również dość osobiste zakończenie, w którym autor dziękuje przyjaciołom i fanom za czerpanie radości z jego gier. Tego typu teksty czytane po latach przypominają nam nostalgiczne czasy, gdy świetne produkcje powstawały długimi nocami w jednoosobowych warsztatach uzdolnionych deweloperów.

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

14

lip
2014

Super Moon i zwycięstwo Niemców..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 00:53

historia idealnie zatoczyła koło i już nie tylko skład finału, ale isam wynik przypomniały scenariusz sprzed 24 lat. piękne zakończenie wspaniałego turnieju. no i ten Super Księżyc nad Dublińskim niebem. zdjęcie zrobione z mojego balkonu tuż po meczu finałowym. obiektyw z ogniskową 200mm, ręczne ustawienie ostrości i doniczka zamiast statywu, bo ten został na dole w bagażniku samochodu.

Super Moon

13

lip
2014

mój siódmy finał mistrzostw świata..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Dublin, 00:49

przed dzisiejszym finałem tego wspaniałego turnieju w Brazylii myślę sobie, że historia właśnie zatacza koło. mistrzostwa świata od zawsze były stałym elementem w kalendarzu moich piłkarskich pasji, najważniejszą sportową imprezą, sensem tej dyscypliny sportu. co cztery lata zasiadałem przed coraz to nowszymi modelami domowych telewizorów, wciąż z tym samym fanatyzmem w oczach, a jednak z coraz to poważniejszą twarzą. umysł co cztery lata rejestrował trochę inne emocje, a dzisiaj, podczas spaceru z moich 2.5 letnim synkiem, zastanawiałem się, co z tych ostatnich 7 wielkich turniejów we mnie zostało..

bo to już 7 wielkich turniejów, które osobiście zakodowałem. mundialu w Meksyku w 1986 roku nie pamiętam, choć jestem pewny, ze tata oglądał tą niezapomnianą meksykańską falę na naszym potężnym Rubinie w dużym pokoju. o tych mistrzostwach wiem wszystko -- jestem w końcu z pokolenia w którym to Maradona a nie Pele jest królem futbolu.., ale cała ta moja wiedza pochodzi wyłącznie z telewizyjnych skrótów i powtórek. pierwszy mecz, który rzeczywiście wydobywam z pomroków mojej pamięci to finał Pucharu Europy rozegrany 27. maja 1987 roku między Porto a Bayernem, w którym Madjer strzelił gola piętką. ciemny pokój, mój tata i jego przyjaciel, i radość, bo nasz rodak, Młynarczyk, sięgnął po puchar. mam to wydarzenie bardzo dokładnie przed oczami, a po tym meczu każdy na naszym podwórku chciał strzelać bramki w ekwilibrystyczny sposób.

tak więc pierwszymi mistrzostwami, które osobiście bardzo przeżywałem i które do dzisiaj mają u mnie ogromny sentyment, to finały we Włoszech, Italia 90. pamiętam z niego cudowną piosenkę otwarcia, pamiętam wspaniały Kamerun z Rogerrem Millą, wspominam Holandię z van Bastenem, Gullitem i Koemanem. Brazylię z Careką, Włochów z królem strzelców Schillacim, wiecznie pechowych Anglików z Linekerem. mam w głowie całą listę wybijających się bohaterów naszych dziecięcych lat. no i ten finał, dramatyczny pojedynek Argentyny i Niemców, i płacz Diego Maradony po porażce. odwrócenie ról, bo ten sam boski Diego wznosił ręce w geście zwycięstwa 4 lata wcześniej. to były niesamowite mistrzostwa i ich przebieg na zawsze pozostanie mi głęboko w pamięci.

zabawne jest, że właśnie z turnieju gdy byłem tylko 10-letnim chłopakiem, zapamiętałem najwięcej. jednym tchem potrafię wymienić wszystkie kolejne mistrzostwa, ale zupełnie nie przypominam sobie wyników, nie rozróżniam gwiazd, nie kojarzę otoczki kolejnych turniejów. jakieś urywki, strzępki, pojedyncze wrażenia. z USA 1994 bardziej przypominam sobie dyskusję o roli futbolu w tym kraju, niż jakieś sportowe wydarzenie. no może mecz gospodarzy z Brazylią, wspaniałą postawę Bułgarii ze Stoichovem w składzie i urywek finału -- pamiętam, że oglądałem go na wakacjach w Międzyzdrojach i zasnąłem na nudnej jak szlag dogrywce. z Francji 1998 (uwaga, wkraczam w pełnoletność) wyciągam natomiast zakodowany sygnał cyfrowego Polsatu. po raz pierwszy mecze nie były dostępne w publicznej telewizji, stąd też wiele mi wtedy uciekło. przypominam sobie pocałunek w głowę Bartheza, Rumunię z Hagim i Munteanu, i bardzo silną Chorwację. Kazik później śpiewał nawet: to źle mi robi, Chorwacja - Niemcy trzy do zera..

kolejne mistrzostwa (a jest to już era, powiedzmy, nowożytna) w Korei w 2002 roku wspominam z powodu pierwszego za moich świadomych czasów występu Polaków. byłem studentem, na mecz z Portugalią jechałem prosto z egzaminu w bardzo deszczowe, szare popołudnie. i bardzo przeżyłem tą wielką klapę. w 2002 roku wiele się działo w moim życiu, imprezy odbywały się przynajmniej 4 razy w tygodniu i może właśnie dlatego oprócz kręcących sędziów niczego więcej nie zapamiętałem. po latach, gdy pracowałem już w koreańskiej firmie, jeden z wyższych menadżerów z Korei zapytał się mnie o ten mecz z Polską i wspólnie powspominaliśmy to wydarzenie. a w 2006 roku pojechałem do Dortmundu, aby spod stadionu przeżywać mecz Polaków z Niemcami. pracowałem już wówczas w Helionie, zdobywałem pierwsze doświadczenie w pracy zawodowej, poznawałem nowych ludzi i .. wciąż pasjonowałem się piłką. z tej imprezy zachował się już nawet mój fotoblog, bo były to już czasy moich wyskoków z aparatem fotograficznym w ręku. finałów z 2010 roku właściwie nie pamiętam w ogóle: pracowałem w Stanach i jakoś różnica czasowa między Pacyfikiem a Południową Afryką nie zachęcała do oglądania. dziwne to uczucie, gdy najnowsze mistrzostwa najszybciej umykają z pamięci..

a dzisiaj znowu staną na przeciw siebie Niemcy z Argentyną. historia mojej wielkiej pasji zatacza koło, choć dzisiejsze gwiazdy nijak mają się do Caniggi, Maradony, Mattheusa czy Vollera. tamci byli moimi legendami, dali mi kopa ambicjonalnego, spowodowali, że kolejne 10 lat mojego życia spędziłem na zielonym boisku. a gwiazdy dzisiejsze w większości są ode mnie zdecydowanie młodsi. ale i tak zasiądę przed telewizornią, obejrzę wielki finał i pomyślę o Italii 1990..

22

maj
2014

Irlandia, Wicklow National Park -- Lough Dan trail..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 12:53

ostatni etap mojej całodziennej wędrówki na szlaku to zejście z Knocknacloghoge nad brzeg jeziora Lough Dan. gdzieś tam na szczycie gubię wątłą ścieżkę, więc całe to zejście pokonuję na dziko, przedostając się przez wyschnięte i ostre gałęzie jałowców porastających całe wzgórze. ale nie żałuję, bo widoki na Lough Dan są fantastyczne. pogoda jak na Irlandię rewelacyjna, więc fotki pstrykam we wszystkich kierunkach, także na zachód z promieniami w obiektywie.

przy samym ujściu do jeziora bardzo fajnie meandruje rzeka Cloghoge -- kiedyś mieszkała w tym miejscu rodzina, ale do dzisiaj pozostał po niej tylko biały domek z ciągnącym się kilkaset metrów kamiennym murkiem. w tym miejscu dochodzę do szlaku turystycznego i ponownie spotkam ludzi wygrzewających się na brzegu jeziora. kilka kilometrów powrotnej drogi pokonuję już szlakiem wzdłuż rzeki.

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

22

maj
2014

Irlandia, Wicklow National Park -- panorama ze szczytu Knocknacloghoge..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 12:47

jeszcze raz dziwnie brzmiący pagórek Knocknacloghoge i panoramka złożona z 8 ujęć:

Lough Tay - Lough Dan trail..

14

maj
2014

Irlandia, Wicklow National Park -- Knocknacloghoge mountain..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 12:08

po zejściu w dolinę i przejściu kilku malowniczych mostków przeskakuję przez bramkę i ruszam szlakiem na szczyt góry Knocknacloghoge. w każdym innym kraju tego typu szczyty nazywane byłoby pagórkami, ale tutaj 534 metry jest już szczytem. czym dalej idąc w górę tym bardziej odsłania się przede mną prawdziwe piękno Wicklow Mountains: pustka, izolacja, brak drzew aż po horyzont. w pewnym momencie cały widok zapełnia brązowo-żółte pagórkowate pustkowie i szybko przesuwające się tuż nade mną chmury. przy słonecznej pogodzie cienie rzucane przez chmury przesuwają się tuż nad moją głową i nadają prowizoryczny aspekt życia tej krainie.

no więc wędruję sobie tak samemu pośrodku niczego, aż w pewnym momencie myślę sobie nawet, że miłoby było spotkać kogoś na szlaku. i taki ktoś nadszedł: 2 grupy po dwie osoby schodzą ze szczytu, więc czuję, że nie tylko ja jestem takim wariatem, który nigdy nie chodzi wytyczonymi ścieżkami jak cała reszta normalnych ludzi. po pewnym czasie podejście łagodnieje i wkraczam na jakieś mokradła, torfowiska, zapadjące się łąki. to niebezpieczne miejsce, podobno wiele osób zostało tu wciągniętych przez torfy i bagna, z których potem cięzko się wydostać. potem pojawiają się już skały i jest prościej, więc ładuję się na górę, gdzie wita mnie niewielki kopczyk kamieni oznaczający szczyt. wiatr wieje i chce urwać głowę, więc siadam w niewielkiej dolince i obserwuję jezioro Lough Dan na horyzoncie.

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..