Małgorzata:

'jeśli myślimy o tym samym Piłsudskim to to w zapisie będzie 2xs'
[więcej]

21

lip
2014

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 17:45



Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

Irlandia Płn -- Glenariff Forest Park..

18

lip
2014

z cyklu: pograjmy jak za dawnych lat -- cz. VII. Enforcer, C64, 1992

kategoria: pasje, link bezpośredni

Dublin, 14:24

artykuł dla magazynu Komoda nr 8

Gdy w 1991 roku powstawał Enforcer: Fullmetal Megablaster, jego twórca, Manfred Trenz, był już w branży gier komputerowych całkiem znaną osobistością. Kilka lat wcześniej uczestniczył w tworzeniu The Great Giana Sisters, a następnie poświęcił się swojej ówczesnej pasji – horyzontalnym strzelankom. R-Type i Katakis zostały wysoko ocenione przez graczy, ale prawdziwy sukces odniosła dopiero hitowa platformówka, Turrican. Gra uznawana była za wybitną i do dzisiaj posiada wiele oficjalnych i nieoficjalnych sequeli. Manfred Trenz wywodził się z przodujących wówczas w Europie niemieckich grup deweloperskich, a jego prace wyróżniały się perfekcyjnym wręcz dopracowaniem detali.

Nie dziwi więc fakt, że kolejna gra tego zdolnego programisty, grafika i designera musiała spełniać równie wysokie kryteria. W Enforcer kierujemy statkiem kosmicznym przemierzającym daleką galaktykę w kolejnej odsłonie odwiecznej walki o wolność ludzkości i uratowanie świata przed zagładą. Niezbyt głęboka idea pełni tu oczywiście rolę drugorzędną: gdy siadamy za sterami liczy się już tylko i wyłącznie naparzanie do agresywnie nastawionych do nas wrogów.

A jest ich całe mnóstwo: początkowo unikamy przelatujących komet, skalnych zwężeń i pojedynczych obiektów poruszających się po coraz to wymyślniejszych trasach, by później stawić czoła spadającym asteroidom i nadlatującym ze wszystkich stron falom wszelkiej maści statków, robotów, czołgów i bombowców. Na końcu każdego levelu, jak na klasykę konwencji strzelanek przystało, walczymy z wypełniającym znaczną część ekranu, bossem.

Gra jest wymagająca, jak, nie przymierzając, naczelny naszej Komody. W tej nierównej walce sprzymierzeńcem gracza jest jednak bardzo dobre sterowanie statkiem, a także liczne power-upy. To właśnie bonusowe ulepszenia poprawiają naszą szybkość, wytrzymałość i siłę rażenia. Gra jest na tyle trudna, że bez asystujących nam satelit, chroniących statek tarcz, wiązki niszczącego lasera i czyszczących ekran bomb nie mielibyśmy żadnych szans w walce z atakującymi nas ze wszystkich stron przeciwnikami.

Enforcer charakteryzuje się płynnym i dynamicznym scrollingiem, a szata graficzna przewijających się w tle gwiazd, konstelacji i galaktyk sprawia wrażenie niezwykle dopracowanej. Piękna, choć trochę zbyt ciemna i przygaszona grafika, najlepiej prezentuje się właśnie w ruchu. Każdy etap znacząco różni się od siebie: początkowo przelatujemy przez otchłanie kosmosu (przelot w pobliżu wschodzącej gwiazdy robi wrażenie), by następnie atakować bazę wroga, obce miasto, jaskinie (świetny efekt podwójnego tła w ruchu) i ponownie otwarte przestrzenie kosmosu. Grafikę uzupełnia bardzo przyjemne i czytelne UI.

Podróż uprzyjemnia nam również kilka bardzo dobrych ścieżek muzycznych stworzonych przez znanego scenowca, Markusa Siebolda. Muzyka jest zresztą jedynym aspektem tej gry, w który nie mieszał się Manfred Trenz (choć pracował on również nad efektami dźwiękowymi). Naszej walce w kosmosie towarzyszy szybka, jakby wojskowa muzyka idealnie komponująca się z agresywnym stylem tej strzelanki. Na uwagę zasługuje również bardzo dobry kawałek rozbrzmiewający w tle menu głównego Enforcera.

Gra posiada również dość osobiste zakończenie, w którym autor dziękuje przyjaciołom i fanom za czerpanie radości z jego gier. Tego typu teksty czytane po latach przypominają nam nostalgiczne czasy, gdy świetne produkcje powstawały długimi nocami w jednoosobowych warsztatach uzdolnionych deweloperów.

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

Enforcer, Commodore 64

14

lip
2014

Super Moon i zwycięstwo Niemców..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 00:53

historia idealnie zatoczyła koło i już nie tylko skład finału, ale isam wynik przypomniały scenariusz sprzed 24 lat. piękne zakończenie wspaniałego turnieju. no i ten Super Księżyc nad Dublińskim niebem. zdjęcie zrobione z mojego balkonu tuż po meczu finałowym. obiektyw z ogniskową 200mm, ręczne ustawienie ostrości i doniczka zamiast statywu, bo ten został na dole w bagażniku samochodu.

Super Moon

13

lip
2014

mój siódmy finał mistrzostw świata..

kategoria: przemyślenia, link bezpośredni

Dublin, 00:49

przed dzisiejszym finałem tego wspaniałego turnieju w Brazylii myślę sobie, że historia właśnie zatacza koło. mistrzostwa świata od zawsze były stałym elementem w kalendarzu moich piłkarskich pasji, najważniejszą sportową imprezą, sensem tej dyscypliny sportu. co cztery lata zasiadałem przed coraz to nowszymi modelami domowych telewizorów, wciąż z tym samym fanatyzmem w oczach, a jednak z coraz to poważniejszą twarzą. umysł co cztery lata rejestrował trochę inne emocje, a dzisiaj, podczas spaceru z moich 2.5 letnim synkiem, zastanawiałem się, co z tych ostatnich 7 wielkich turniejów we mnie zostało..

bo to już 7 wielkich turniejów, które osobiście zakodowałem. mundialu w Meksyku w 1986 roku nie pamiętam, choć jestem pewny, ze tata oglądał tą niezapomnianą meksykańską falę na naszym potężnym Rubinie w dużym pokoju. o tych mistrzostwach wiem wszystko -- jestem w końcu z pokolenia w którym to Maradona a nie Pele jest królem futbolu.., ale cała ta moja wiedza pochodzi wyłącznie z telewizyjnych skrótów i powtórek. pierwszy mecz, który rzeczywiście wydobywam z pomroków mojej pamięci to finał Pucharu Europy rozegrany 27. maja 1987 roku między Porto a Bayernem, w którym Madjer strzelił gola piętką. ciemny pokój, mój tata i jego przyjaciel, i radość, bo nasz rodak, Młynarczyk, sięgnął po puchar. mam to wydarzenie bardzo dokładnie przed oczami, a po tym meczu każdy na naszym podwórku chciał strzelać bramki w ekwilibrystyczny sposób.

tak więc pierwszymi mistrzostwami, które osobiście bardzo przeżywałem i które do dzisiaj mają u mnie ogromny sentyment, to finały we Włoszech, Italia 90. pamiętam z niego cudowną piosenkę otwarcia, pamiętam wspaniały Kamerun z Rogerrem Millą, wspominam Holandię z van Bastenem, Gullitem i Koemanem. Brazylię z Careką, Włochów z królem strzelców Schillacim, wiecznie pechowych Anglików z Linekerem. mam w głowie całą listę wybijających się bohaterów naszych dziecięcych lat. no i ten finał, dramatyczny pojedynek Argentyny i Niemców, i płacz Diego Maradony po porażce. odwrócenie ról, bo ten sam boski Diego wznosił ręce w geście zwycięstwa 4 lata wcześniej. to były niesamowite mistrzostwa i ich przebieg na zawsze pozostanie mi głęboko w pamięci.

zabawne jest, że właśnie z turnieju gdy byłem tylko 10-letnim chłopakiem, zapamiętałem najwięcej. jednym tchem potrafię wymienić wszystkie kolejne mistrzostwa, ale zupełnie nie przypominam sobie wyników, nie rozróżniam gwiazd, nie kojarzę otoczki kolejnych turniejów. jakieś urywki, strzępki, pojedyncze wrażenia. z USA 1994 bardziej przypominam sobie dyskusję o roli futbolu w tym kraju, niż jakieś sportowe wydarzenie. no może mecz gospodarzy z Brazylią, wspaniałą postawę Bułgarii ze Stoichovem w składzie i urywek finału -- pamiętam, że oglądałem go na wakacjach w Międzyzdrojach i zasnąłem na nudnej jak szlag dogrywce. z Francji 1998 (uwaga, wkraczam w pełnoletność) wyciągam natomiast zakodowany sygnał cyfrowego Polsatu. po raz pierwszy mecze nie były dostępne w publicznej telewizji, stąd też wiele mi wtedy uciekło. przypominam sobie pocałunek w głowę Bartheza, Rumunię z Hagim i Munteanu, i bardzo silną Chorwację. Kazik później śpiewał nawet: to źle mi robi, Chorwacja - Niemcy trzy do zera..

kolejne mistrzostwa (a jest to już era, powiedzmy, nowożytna) w Korei w 2002 roku wspominam z powodu pierwszego za moich świadomych czasów występu Polaków. byłem studentem, na mecz z Portugalią jechałem prosto z egzaminu w bardzo deszczowe, szare popołudnie. i bardzo przeżyłem tą wielką klapę. w 2002 roku wiele się działo w moim życiu, imprezy odbywały się przynajmniej 4 razy w tygodniu i może właśnie dlatego oprócz kręcących sędziów niczego więcej nie zapamiętałem. po latach, gdy pracowałem już w koreańskiej firmie, jeden z wyższych menadżerów z Korei zapytał się mnie o ten mecz z Polską i wspólnie powspominaliśmy to wydarzenie. a w 2006 roku pojechałem do Dortmundu, aby spod stadionu przeżywać mecz Polaków z Niemcami. pracowałem już wówczas w Helionie, zdobywałem pierwsze doświadczenie w pracy zawodowej, poznawałem nowych ludzi i .. wciąż pasjonowałem się piłką. z tej imprezy zachował się już nawet mój fotoblog, bo były to już czasy moich wyskoków z aparatem fotograficznym w ręku. finałów z 2010 roku właściwie nie pamiętam w ogóle: pracowałem w Stanach i jakoś różnica czasowa między Pacyfikiem a Południową Afryką nie zachęcała do oglądania. dziwne to uczucie, gdy najnowsze mistrzostwa najszybciej umykają z pamięci..

a dzisiaj znowu staną na przeciw siebie Niemcy z Argentyną. historia mojej wielkiej pasji zatacza koło, choć dzisiejsze gwiazdy nijak mają się do Caniggi, Maradony, Mattheusa czy Vollera. tamci byli moimi legendami, dali mi kopa ambicjonalnego, spowodowali, że kolejne 10 lat mojego życia spędziłem na zielonym boisku. a gwiazdy dzisiejsze w większości są ode mnie zdecydowanie młodsi. ale i tak zasiądę przed telewizornią, obejrzę wielki finał i pomyślę o Italii 1990..

22

maj
2014

Irlandia, Wicklow National Park -- Lough Dan trail..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 12:53

ostatni etap mojej całodziennej wędrówki na szlaku to zejście z Knocknacloghoge nad brzeg jeziora Lough Dan. gdzieś tam na szczycie gubię wątłą ścieżkę, więc całe to zejście pokonuję na dziko, przedostając się przez wyschnięte i ostre gałęzie jałowców porastających całe wzgórze. ale nie żałuję, bo widoki na Lough Dan są fantastyczne. pogoda jak na Irlandię rewelacyjna, więc fotki pstrykam we wszystkich kierunkach, także na zachód z promieniami w obiektywie.

przy samym ujściu do jeziora bardzo fajnie meandruje rzeka Cloghoge -- kiedyś mieszkała w tym miejscu rodzina, ale do dzisiaj pozostał po niej tylko biały domek z ciągnącym się kilkaset metrów kamiennym murkiem. w tym miejscu dochodzę do szlaku turystycznego i ponownie spotkam ludzi wygrzewających się na brzegu jeziora. kilka kilometrów powrotnej drogi pokonuję już szlakiem wzdłuż rzeki.

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

Irlandia, Wicklow National Park, Lough Dan

22

maj
2014

Irlandia, Wicklow National Park -- panorama ze szczytu Knocknacloghoge..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 12:47

jeszcze raz dziwnie brzmiący pagórek Knocknacloghoge i panoramka złożona z 8 ujęć:

Lough Tay - Lough Dan trail..

14

maj
2014

Irlandia, Wicklow National Park -- Knocknacloghoge mountain..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 12:08

po zejściu w dolinę i przejściu kilku malowniczych mostków przeskakuję przez bramkę i ruszam szlakiem na szczyt góry Knocknacloghoge. w każdym innym kraju tego typu szczyty nazywane byłoby pagórkami, ale tutaj 534 metry jest już szczytem. czym dalej idąc w górę tym bardziej odsłania się przede mną prawdziwe piękno Wicklow Mountains: pustka, izolacja, brak drzew aż po horyzont. w pewnym momencie cały widok zapełnia brązowo-żółte pagórkowate pustkowie i szybko przesuwające się tuż nade mną chmury. przy słonecznej pogodzie cienie rzucane przez chmury przesuwają się tuż nad moją głową i nadają prowizoryczny aspekt życia tej krainie.

no więc wędruję sobie tak samemu pośrodku niczego, aż w pewnym momencie myślę sobie nawet, że miłoby było spotkać kogoś na szlaku. i taki ktoś nadszedł: 2 grupy po dwie osoby schodzą ze szczytu, więc czuję, że nie tylko ja jestem takim wariatem, który nigdy nie chodzi wytyczonymi ścieżkami jak cała reszta normalnych ludzi. po pewnym czasie podejście łagodnieje i wkraczam na jakieś mokradła, torfowiska, zapadjące się łąki. to niebezpieczne miejsce, podobno wiele osób zostało tu wciągniętych przez torfy i bagna, z których potem cięzko się wydostać. potem pojawiają się już skały i jest prościej, więc ładuję się na górę, gdzie wita mnie niewielki kopczyk kamieni oznaczający szczyt. wiatr wieje i chce urwać głowę, więc siadam w niewielkiej dolince i obserwuję jezioro Lough Dan na horyzoncie.

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

07

maj
2014

Irlandia, Wicklow National Park -- Lough Tay - Lough Dan trail..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 10:32

pierwsza z notek opisująca szlak między jeziorami Lough Tay i Lough Dan. przeszedłem ok 12km w delikatnie zmienionej wersji tej trasy. rozpoczynam od parkingu na Wicklow Way i chyba po raz pierwszy w życiu zamiast do góry schodzę w dolinę. początkowo trasa wiedzie przez prywatną posiadłość, a czym niżej schodzę tym bardziej zazielenia się brunatne na górze otoczenie. na początku trasy wita mnie oryginalny znak z napisem w języku gaelickim: Daoine ag Siul, czyli ludzie na szlaku. przypomina mi się Sapkowskie dhoine, czyli kolejne słowo zapożyczone przez niego z języka irlandzkiego.

jest ciepło i wyjątkowo słonecznie jak na irlandzką wiosnę, a dookoła mnie spora grupa ludzi z plecakami. w dolince dominują żółtawozielone barwy, malowniczo meandruje górska rzeczka, unosi się słodkawy zapach kwitnącego na żółto kolcolista. tereny Wicklow NP tylko w niektórych miejscach porośnięte są lasem (zwykle to surowe i smagane wiatrem pustkowia), ale tutaj mamy sporo drzew i nawet mogę poczuć się przez chwilę jakbym przemierzał lasy deszczowe amerykańskich Kaskad. fajnie wygląda mech porastający okoliczne kamienie i murki. te ostatnie zresztą też ciągną się kilometrami -- nie wiadomo kto i kiedy je zrobił, wyglądają na stare i prawdopodobnie oddzielają prywatne posesje od siebie.

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

Lough Tay - Lough Dan trail..

03

maj
2014

Irlandia, Wicklow National Park -- panorama Lough Tay..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 00:55

od panoramy jeziora Lough Tay, znanego również jako jezioro Guinnessa, rozpoczynam przedstawienie Parku Narodowego Wicklow. zapuściłem się ostatnio z plecakiem i aparatem w głąb parku, przeszedłem trochę kilometrów i niejedno sfotografowałem. w ogóle będę chciał poświęcić kilkanaście (-dziesiąt?) kolejnych notek na relacje z wypraw po Irlandii i Irlandii Północnej.

Irlandia, Wicklow NP -- Lough Tay..

28

kwi
2014

Pierwszy miesiąc..

kategoria: zapiski, link bezpośredni

Dublin, 16:57

no i za nami już pierwszy miesiąc Julki. 2 filmy i kilka fotek poniżej..



Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..

Pierwszy miesiąc..

18

kwi
2014

Dominikana -- zakończenie..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 16:23

na tym kończy się nasza zeszłoroczna wyprawa na Karaiby. fajny czas, dużo nowych wrażeń, znowu ciepłe morze, duża wilgotność, trochę odpoczynku. ale i oglądania, zwiedzania i jak zwykle, dziwowania się wszystkiemu dookoła. nie wiem, czy tu wrócimy -- w przeciwieństwie do Kuby nie czuliśmy się tu jak w innym świecie, a w obliczu dziesiątek krajów, setek miast i wiosek, tylko wybitna "inność" miejsca jest dla nas magnesem..

Dominikana -- zakończenie..

Dominikana -- zakończenie..

Dominikana -- zakończenie..

Dominikana -- zakończenie..

Dominikana -- zakończenie..

Dominikana -- zakończenie..

Dominikana -- zakończenie..

Dominikana -- zakończenie..

Dominikana -- zakończenie..

06

kwi
2014

Dominikana -- prowincja..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 22:46

gdzieś na trasie do Santo Domingo zatrzymujemy się na chwilę między jakimś blokowiskiem, a ogromnym wyschniętym boiskiem do baseballa. okazuje się, że ta dyscyplina na Dominikanie ma się dobrze, bo dzieciaki miały własnego trenera i całkiem fajne stroje. wbijam się na boisko, a przy okazji łapię kilku miejscowych. jeden z nich zaprezentował kulturalny brak jedynek na pierwszym zdjęciu. na drugim kadrze wyszło jednak, że jedynki nie były jedynymi zębami, jakich nie miał..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

Dominikana -- prowincja..

05

kwi
2014

Dominikana -- Santo Domingo, szlakiem Kolumba..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 23:40

po kilkugodzinnym spacerze po Dzielnicy Kolonialnej udajemy się do Faro a Colón -- Latarni Morskiej Kolumba. jest to zwieńczenie naszej całodniowej wędrówki szlakiem kolonialnym i podsumowanie podróży Krzysztofa Kolumba..

nazwanie tego budynku latarnią byłoby sporym uproszczeniem. owszem, wysyła on w niebo 157 pionowych promieni świetlnych tworzących znak krzyża, który widoczny jest aż w sąsiednim Puerto Rico, ale jest to tylko poboczna funkcja tego gigantycznego (210 metrów) mauzoleum. w rzeczywistości jest to raczej muzeum-pomnik, jego budowę rozpoczęto w 1986 roku, a oddano do użytku w 1992 – idealnie na 500-lecie odkrycia Ameryki. budowę sfinalizowały kraje Ameryki Łacińskiej, a w jego wnętrzu obejrzeć można ekspozycje pochodzące ze wszystkich tych krajów.

największym skarbem Faro a Colón jest jednak urna z domniemanymi prochami Krzysztofa Kolumba. na dobrą sprawę do dzisiaj nie wiadomo, gdzie spoczywają prochy tego odkrywcy, a wielki bój o miano miejsca jego ostatecznego spoczynku od lat toczą ze sobą hiszpańska Sewilla i właśnie Santo Domingo. przeprowadzone w 2006 roku analizy DNA grobu w Sewilli potwierdziły, że szczątki należą do Kolumba, jednak jest ich tylko 150g, więc prawdopodobnym jest, że spora ich część spoczywa właśnie tutaj. wskazuje na to historia i wola samego zainteresowanego, aby spocząć na Nowej Ziemi. pewnym jest, że śmierć Kolumba nie była kresem jego podróży, ale odsyłam do przeczytania całej historii, np w tym miejscu.

Dominikana -- Santo Domingo, szlakiem Kolumba..

Dominikana -- Santo Domingo, szlakiem Kolumba..

Dominikana -- Santo Domingo, szlakiem Kolumba..

Dominikana -- Santo Domingo, szlakiem Kolumba..Dominikana -- Santo Domingo, szlakiem Kolumba..

Dominikana -- Santo Domingo, szlakiem Kolumba..

Dominikana -- Santo Domingo, szlakiem Kolumba..

30

mar
2014

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 23:26

wkraczamy do Dzielnicy Kolonialnej (hiszp. Ciudad Colonial) -- tej zdecydowanie piękniejszej strony stolicy Dominikany. w relacji z tego miejsca siłą rzeczy przewinie się kilka razy słowo "naj", gdyż większość budynków jest pierwszymi lub najstarszymi tego typu obiektami w obydwu Amerykach. rzadko wrzucam tu opisy historyczne, ale tym razem zrobię wyjątek: miejsca te warte są wzmianki, a jeśli teraz tego nie zrobię to po roku zapomnę gdzie byliśmy i co widzieliśmy.. no więc tak na szybko przenieśmy się do ery podbojów kolonialnych..

na pierwszy ogień idzie Alcázar de Colón -- pałac i otaczające go ogrody wybudowany przez syna Krzysztofa Kolumba, Diego. ogromny, ponad 50-pokojowy kompleks służył rodzinie Diego Kolumba (Colón), podczas gdy ten został mianowany wicekrólem Nowej Hiszpanii w 1509 roku. w czasach hiszpańskich rezydencja pełniła ważną rolę i to właśnie tu przygotowywano i planowano większość ekspedycji i eksploracji podróżniczych. kompleks został zdobyty w 1586 roku przez Francisa Drake'a.

tuż obok znajduje się Museo de las Casas Reales, które gromadzi wiele fajnych pamiątek tamtego okresu. warto zobaczyć miniaturki 3 hiszpańskich galeonów na których dopłynęłu tu pierwsze ekspedycje, ale przede wszystkim warto przenieść się w czasie przebywając w tradycyjnych salach gubernatorów i urzędników hiszpańskich. podobne pokoje przewijają się na filmach o piratach, a także w kultowej grze Pirates, którą godzinami męczyliśmy na C4 i Amidze kilkanaście lat temu..

po kilkuset metrach różnorakich ambsad i budynków rządowych wchodzimy do Katedry Santa Maria la Menor -- pierwszej katedry na Nowej Ziemi i najstarszego kościoła obu Ameryk. wybudowano ją w latach 1512 - 1540 z żółtego piaskowca. sąsiaduje z nią biblioteka im. Jana Pawła II.

z katedry wychodzimy na Plac Kolumba, z pomnikiem Krzysztofa na jego środku. tu kręcimy się trochę w cieniu drzew, ja fotografuję miejscowych, którzy tradycyjnie albo głośno rozmawiają, albo godzinami łupią w domino. z parkiem sąsiaduje Calle Las Damas -- najstarsza brukowana uliczka Nowej Ziemi, datowana na 1502 rok. resztę Dzielnicy Kolonialnej zajmuje Calle del Conde -- pasaż, gdzie toczy się całe dzisiejsze życie Santo Domingo. jest tu mnóstwo sklepów i ulicznych straganów, ale tego typu atrakcje to nie dla nas, więc oszczędzę wam opisu..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

Dominikana -- Santo Domingo, Dzielnica Kolonialna..

28

mar
2014

Dominikana -- Santo Domingo..

kategoria: podróże, link bezpośredni

Dublin, 19:14

późnym rankiem docieramy do Santo Domingo -- stolicy Dominikany i największego miasta na Karaibach. osadę założył w 1496 roku brat Krzysztofa Kolumba, Bartolomeo, i tym samym jest to najstarsze europejskie miasto na terenie obu Ameryk. to własnie z Santo Domingo, z wyspy Hispaniola, wyruszały wszystkie hiszpańskie konkwisty -- stąd wypływano na podboje Kuby, Meksyku, Puerto Rico i innych lądów tej części świata. w kolejnych latach miasto rozrastało się jako główna hiszpańska placówka, a jego mieszkańcy do dzisiaj mogą chwalić się pierwszym uniwersytetem, katedrą, zamkiem i fortecą na Nowej Ziemi. podobnie jak w przypadku innych karaibskich miast także Santo Domingo było świadkiem burzliwej historii, włącznie ze zdobyciem miasta przez Anglików rękami Francisa Drake'a w 1586 roku..

kilka słów więcej o historii miasta wspomnę w relacji z Dzielnicy Kolonialnej przemierzanej śladami Krzysztofa Kolumba. na początek jednak trochę inne ujęcie stolicy -- takie nasze pierwsze wrażenie z przemierzania centrum w zwykły upalny dzień. ludzie tłoczący się w parkowym cieniu na głównym skwerku miasta, kobiety karmiące dzieci i mężczyźni grający w warcaby. codzienna prasa, lokalni handlarze, reklamy, śmieci, smród i ubóstwo. niska zabudowa, w dużej mierze trzymająca się pionu wyłącznie na słowo honoru i dzielnica rządowa. ambasady różnych krajów, powiewające flagi europejskie, kafejki jako żywo wyjęte z dowolnego europejskiego miasta. kontrasty. znudzone upałem prostytutki, malarskie dzieła i oparci o zacienione ściany policjanci. najnowsze światowe marki samochodów i pojazdy przeżywające swoją świetność kilka dekad temu. 3 miliony mieszkańców i garstka turystów -- nie jest to miasto przyciągające obcych. w ogóle nie jest to nawet ładne miasto, choć wpływ na tego typu poglądy w dużej mierze ma 30-stopniowy upał i 100% wilgotność powietrza..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..

Dominikana -- Santo Domingo..